Avène, Cicalfate, Antybakteryjny krem regenerujący

Tadam!!! Oto Avène Cicalfate – mój kosmetyk wszechczasów. 🙂 Zużyłam już dwa opakowania: małe (40 ml) i duże (100 ml). Ponieważ nie używam go codziennie, a czasem nawet nie przez tygodnie, za lepszy pomysł uznałam kupno kolejnej czterdziestki. Po takim zużyciu zdecydowałam też, że czas na powiedzenie o nim kilku słów.

IMG_4459_2

Krem ma BARDZO gęstą konsystencję. Dlatego używanie go w ciągu dnia może nie być zbyt dobrym pomysłem – przy cienkiej warstwie nie wchłania się może zbyt długo, ale po pierwsze: skóra przez jakiś czas się błyszczy, po drugie: polecam stosowanie go dość hojnie.

IMG_4467skład cicalfate

Kiedy rozpoczynałam stosowanie kremu Cicalfate, nie zwracałam jeszcze uwagi na składy kosmetyków, dlatego kiedy byłam już bardziej ich świadoma, moje serce prawie pękło, gdy w składzie zobaczyłam parafinę. Za chwilę poszłam jednak po rozum do głowy – żaden kosmetyk nie zapycha od razu, nawet nie po tygodniu codziennego stosowania, a przecież ja nie używam go tak często. No właśnie – kiedy go stosuję?

  • kiedy moja skóra jest mocno podrażniona: przez pogodę lub nieudany, mocno ścierający peeling
  • kiedy sama zrobię sobie na twarzy pobojowisko 😦 (na szczęście coraz rzadziej) – kiedy drobne ranki nie chcą się szybko i ładnie zagoić
  • kiedy oczyszczam twarz głębiej niż zwykle, przy pomocy głęboko oczyszczających maseczek czy peelingów, i chcę do głębokiego oczyszczenia dodać głęboką regenerację, uspokojenie i „wyciszenie” skóry twarzy

We wszystkich tych sytuacjach Cicalfate radzi sobie bezbłędnie, szybko i skutecznie. Przede wszystkim, koi i wycisza wszelkie podrażnienia skóry. Po jednym z peelingów w saszetkach od Bielendy (miał być efekt mikrodermabrazji…) moja twarz piekła jak nigdy w życiu – jakbym próbowała ją sobie zedrzeć drucianą szczotką. Wiedziałam, że pomoże tylko Avène Cicalfate. I pomógł 🙂 Była to naprawdę mocno kryzysowa sytuacja i zdarzyła mi się raz – ale dni, kiedy moja twarz była podrażniona, mogę wyliczyć całe mnóstwo.

Druga rzecz – drobne ranki i blizny. Z Avène Cicalfate goją się o wiele szybciej. Krem ma mocne działanie regenerujące. Zwykle stosuję go na noc, w dość dużej ilości (ale wciąż takiej, żeby zdołała samodzielnie się wchłonąć). Tak jak wspominałam, zawartość parafiny mi nie przeszkadza – nie zmienia faktu, że krem czyni cuda, a częstotliwość, z jaką go stosuję, to kilka dni pod rząd co kilka miesięcy, więc nie zapycha.

Jedyny minus to opakowanie kremu – kiedy zostaje mała ilość produktu, opakowanie lubi nagle się podziurawić i krem wychodzi z różnych stron.

Cena: ok. 40 zł/ 40 ml

Kremu szukajcie w drogeriach internetowych lub podczas dużych przecen w Super-Pharm – tam będzie najtańszy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s