Poranna pielęgnacja twarzy

Czasy, kiedy rano nie tykałam twarzy nawet kropelką toniku, odeszły w niepamięć. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez porannej pielęgnacji. Poranki to dla mnie czas na „zmycie nocy” i przygotowanie skóry na cały dzień. Zanim jednak przejdę do opisu poszczególnych czynności, zapoznam Was ze swoją cerą –  jest mieszana, w kierunku tłustej. Czasem pojawiają się na niej różne niespodzianki, ale na szczęście z reguły szybko znikają. Walczę z kilkoma przebarwieniami i niestety wieloma zaskórnikami. Po wielu miesiącach obserwacji tego, jak się zachowuje i testowania przeróżnych produktów, w końcu trafiłam na swój schemat, który pozwala mi utrzymać ją w znakomitej kondycji (jestem naprawdę strasznie zadowolona :))

Rano stawiam na delikatne oczyszczenie. Masuję twarz przez kilka minut – to ważne, żeby nie tylko nałożyć produkt, chwilę potrzeć i zmyć, ale przyłożyć się do oczyszczania. Od kiedy stosuję się do tej zasady, moja skóra jest odczuwalnie gładsza i lepiej przyjmuje wszystko, co na nią aplikuję. Wykorzystałam już kilka opakowań emulsji do mycia Alterra (klik) – sądzę, że polubią ją przede wszystkim buzie wrażliwe i skłonne do podrażnień oraz mocno przesuszone. Moim olbrzymim ulubieńcem był także żel tymiankowy Sylveco (o którym pisałam TUTAJ). Nowością w mojej kosmetyczce jest za to olejek pomarańczowy z Biochemii Urody (klik). Podoba mi się jego delikatność. Oleje stosuję w pielęgnacji już od dawna, ale nigdy nie stawiałam przed nimi za zadanie oczyszczania twarzy, a całkiem nieźle im to podobno wychodzi. 🙂 Emulgatorem, czyli substancją łączącą olej z wodą jest tu jednak składnik z grupy PEG, co stawia skład kosmetyku pod znakiem zapytania. Podczas tworzenia kolejnego olejku (w którym emulgator jest dostarczany osobno) z całą pewnością poszukam dla niego alternatywy.IMG_5086

Kolejny krok to użycie toniku. Nie wiem, jak mogłam żyć bez niego tak długo 🙂 Od kiedy wprowadziłam go do swojej pielęgnacji, czuję „kompletność”. Zawsze brakowało mi czegoś pomiędzy żelem i kremem. Zadaniem toniku jest wyrównanie pH skóry, które zmienia się po oczyszczeniu, odświeżenie i ukojenie. Do moich ulubieńców należą toniki: Sylveco (poświęciłam mu osobny post – klik), Pat&Rub  (klik) oraz Resibo (klik). Obecnie trwa moja kuracja kwasami, dlatego najczęściej sięgam po tonik z kwasem PHA 6% – kolejny produkt z Biochemii Urody (klik). Wylewam odrobinę na dłoń, a następnie nakładam na twarz, lekko wklepując w skórę.

IMG_5088 IMG_5089

Po toniku czas na krem pod oczy. Nie walczę z wielkimi sińcami ani opuchlizną, ale długie godziny spędzane przed komputerem, stres i sen, z którym różnie bywa, a także częste łzawienie zapewniły mi duże podrażnienie i wysuszenie okolic oczu. Przy takiej dolegliwości lekkie preparaty (żel Floslek i krem Sylveco) nie zdawały u mnie egzaminu, sięgnęłam więc po wielki hit ostatnich miesięcy – krem Resibo (klik). Jest WSPANIAŁY. Mocno nawilża i mocno regeneruje. Napina skórę, wygładza, przynosi ulgę.

Po okresie porządnej regeneracji w mojej kosmetyczce zagościł jeszcze jeden produkt – serum Be Organic (klik), które w przeciwieństwie do kremu Resibo ma niezwykle lekką i płynną konsystencję, ale działanie na piątkę. 🙂 Pozwala mi utrzymać skórę wokół oczu w bardzo dobrej kondycji. Wchłania się błyskawicznie i daje odżywienie, jakiego potrzebuję.

IMG_5094

Ostatni krok to delikatne odżywienie i nawilżenie oraz zapewnienie skórze odpowiedniej ochrony. W kwestii ochrony: zimową porą skupiam się głównie na zapobieganiu podrażnieniom. Chcę natłuszczać skórę, chronić ją przed zimnem. Przez resztę roku pierwsze skrzypce grają filtry przeciwsłoneczne.  Najpierw aplikuję jednak krem o lekkiej konsystencji (szczególnie polecam lekkie kremy Sylveco – o rokitnikowym przeczytacie TUTAJ). Z kolei jesień to pora, kiedy faktor zmieniam na niższy – tego roku znalazłam taki w ultranawilżającym kremie Resibo (klik). Pięknie wygładza, nawilża, ładnie pachnie. Przeuwielbiam!

IMG_5092

Staram się nigdy nie opuszczać domu bez pomadki, szczególnie, że wiatr i zimno coraz bardziej dają o sobie znać. Ponownie w mojej kosmetyczce pojawiła się pomadka z peelingiem Sylveco (klik). Tym razem dołączyły do niej dwie „siostry” – rokitnikowa pomadka z cynamonem (klik) oraz brzozowa pomadka z betuliną (klik). Chyba jeszcze nie zawiodłam się na marce Sylveco. 😉

IMG_5106 IMG_5107

Wkrótce post o pielęgnacji wieczornej. Póki co, zapraszam Was do podzielenia się swoimi sposobami na piękną cerę o poranku 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s