Pielęgnacja moich włosów

IMG_5124

Na zdjęciu widać, że moje włosy są proste i wydaje się, że dość posłuszne. Oczywiście miewam czasem bad hair day, ale najczęściej nie sprawiają mi dużego kłopotu. Pewnie pomyślicie, że jestem szczęściarą, ale ten post jest po to, żeby udowodnić, że z najgorszego siana można zmienić włosy w swój powód do dumy. 🙂 Dlaczego mówię o sianowatych włosach? Ponieważ moje przeżyły ze mną ciężkie dni, kiedy prostowałam je CODZIENNIE. Prostownica była najsłabszej jakości, a ja nie miałam pojęcia, że istnieją jakieś środki termoochronne. Z moich gęstych, dość ładnych włosów zrobiłam wtedy coś suchego i wyglądającego nijak – na pewno nie dobrze. W końcu poszłam po rozum do głowy i prostownica wylądowała w koszu. Co prawda kupiłam potem nową, która kosztowała mnie wtedy wszystkie oszczędności, ale stosowałam ją głównie do okiełznania grzywki, a z czasem przestałam używać w ogóle.

Uważam, że za obecny stan moich włosów odpowiadają dwie rzeczy: systematyczność i przemyślana pielęgnacja.  Zanim powiem Wam jednak, jak o nie dbam, wymienię rzeczy, których nie robię:

  • Nie farbuję włosów – i nigdy nie farbowałam. Chciałabym zacząć dopiero wtedy, kiedy zauważę jakieś siwe włosy. Mój kolor włosów nie zawsze jest idealny, szczególnie po lecie, kiedy słońce robi swoje i je rozjaśnia (co mnie denerwuje), ale akceptuję go w stu procentach. 
  • Nie stosuję prostownicy. Moje włosy zwykły lekko falować, ale im były dłuższe, tym prostsze. Poza tym, nie podoba mi się taki „przyliz”, przez który włosy tracą objętość. Na własnej skórze przekonałam się, jak prostowanie niszczy. Nie wierzę też, że środki termoochronne zapewnią całkowitą ochronę – być może częściową, ale wciąż nie stuprocentową. 
  • Nie używam też innych narzędzi, które osiągają swój efekt za pomocą temperatury – tj. lokówki, karbownicy, a nawet suszarki. Pomyślicie pewnie, że to bardzo restrykcyjne i że przesadzam, ale naprawdę nie odczuwam potrzeby posiadania tych rzeczy. Pozwolę sobie jednak na dodatkowe wyjaśnienie – tak, dałabym sobie zakręcić włosy lokówką, np. na większe wyjście i nie żałowałabym wtedy moich włosów. Tak samo jest z suszeniem. Dobry wygląd włosów to podstawa i:

                                   tłuste, nieumyte włosy < umyte, ale wysuszone 

Dla mnie to oczywiste. 🙂 Jednak suszenie włosów to u mnie sprawa konieczna jedynie kilka razy w roku (kryzysowe sytuacje), bo zwykle znajduję czas na wysuszenie ich w naturalny sposób. 

  • Nie przeżywam, kiedy włosy mają gorszy dzień, albo kiedy zapomnę zabrać ze sobą szampon, a myję włosy poza domem i mam do dyspozycji tylko jakiś „silikonik” :D. Wdrażam naturalną pielęgnację, ale nie daję się zwariować. Często przeglądam posty na blogach, które mówią o włosach. Każde nowe zmiany, porady itd. staram się jednak wprowadzać stopniowo i z głową. A niektóre z nich wcale. Na przykład, zawsze czeszę włosy, kiedy są jeszcze mokre (choć mówi się, że powinny to robić tylko osoby z kręconymi włosami). Nie przejdzie u mnie czesanie dopiero na sucho – będą się wtedy plątać i nieźle się przy tym narobię. Na mokro nie mam z tym żadnych problemów.

 

CZESANIE

Skoro była mowa o czesaniu, od tego zacznę odpowiadanie o mojej włosowej rutynie. Rozczesywanie zaczynam najczęściej od końcówek włosów i stopniowo posuwam się w górę. Od ponad roku towarzyszy mi słynna szczotka Tangle Teezer. Jestem tutaj w większości – czyli pieję z zachwytu nad jej działaniem. 🙂 Wiele osób pyta, czym różni się od zwykłej szczotki. Różnicę zauważyłam dopiero po tym, jak po stosowaniu przez jakiś TT uczesałam się zwykłą szczotką. Musiałam wtedy użyć więcej siły i nawet delikatnie szarpać. TT rozczesuje łagodnie, ale skutecznie. Zdjęcie poniżej pokazuje, jak wygląda szczotka po ponad roku codziennego stosowania (doprecyzuję: stosuję ją nawet kilka razy dziennie). Widać, że boczne ząbki nieco się wygięły, ale poza tym nie straciła na jakości. Zawsze leży jednak na „grzbiecie”, nigdy ząbkami w dół, bo wtedy mogłaby powyginać się o wiele bardziej. 

Nie wiem dlaczego, ale jeszcze nie kupiłam jej kompaktowej wersji – tej do torebki. Na pewno to zrobię. Z babskiej ciekawości postanowiłam jednak najpierw przetestować podobno tak samo rewolucyjną szczotkę Michel Mercier – przesyłka właśnie do mnie przyszła. Pewnie podzielę się przemyśleniami na blogu.

Szczotki Tangle Teezer są dostępne w drogeriach stacjonarnych takich jak Rossmann, Hebe, Super-Pharm, a online m.in. w Minti Shop (klik).

Szczotki Michel Mercier są dostępne w perfumeriach Douglas (klik).

IMG_5173

MYCIE

Myję włosy codziennie. Drugiego dnia są już po prostu nieświeże. Nie chciałam jednak, żeby przez codzienne mycie zarówno skóra głowy, jak i same włosy stały się przesuszone. Dlatego na co dzień wybieram szampony bez SLS i SLES. Nie odrzucam ich jednak całkowicie – co kilka lub kilkanaście myć (w zależności od potrzeb) używam czegoś mocniej oczyszczającego. 

Odrzuciłam także silikony w szamponach. Dają jedynie złudne wrażenie wygładzenia i utrudniają odżywce wniknięcie wgłąb włosa. Wolę już szampon z SLS niż z silikonami.

Jakie produkty polecam?

– Sylveco, Balsam myjący do włosów z betuliną. U-wiel-biam. Włosy są wyraźnie wygładzone już podczas mycia. Jest łagodny i nie podrażnia, a przy tym dobrze domywa. (klik)

Szampony Pat&Rub. Na zdjęciu widać ten z serii Objętość i Wzmocnienie, ale miałam już szampony ze wszystkich serii tej marki i wszystkie działają podobnie – bardzo dobrze oczyszczają i nie drażnią, a do tego mają ładny, lekko cytrynowy zapach. Co ciekawe, zmieniły się opakowania tych produktów – z tubek w butelki; na zdjęciu jest jeszcze stara dobra tubka. (klik)

Szampon babydream. Najdelikatniejszy z tu wymienionych, ale wciąż skuteczny. Minusy – lekko plącze włosy i pieni się słabiej niż inne szampony. (klik)

Do mocniejszego oczyszczenia:

Pervoe Reshenie, Receptury Babuszki Agafii, Tradycyjny syberyjski szampon na łopianowym propolisie. Olbrzymia butla (600 ml) skrywa szampon o zgniłozielonym kolorze, który bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy, a w składzie ma ekstrakty z wielu ciekawych ziół. (klik)

Oprócz tu wymienionych, często sięgam też po Odbudowujący szampon pszeniczno – owsiany Sylveco (klik) lub po szampony Alterra (ostatnio ten), a niedawno kupiłam także szampon Biolaven (klik) i pozostałe szampony od Babuszki Agafii (na brzozowym, cedrowym i kwiatowym propolisie – klik).

IMG_5159

ODŻYWKA

Odżywkę stosuję po każdym myciu – ten krok znacznie przyczynił się do zregenerowania moich włosów. Tak jak w przypadku mycia, tutaj również unikam silikonów, choć zimą ich dawka może działać na korzyść włosów, ponieważ zapewni delikatną ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Radzę sobie z tym jednak inaczej, o czym będzie mowa później.

Zawsze pod prysznicem najpierw zajmuję się włosami – myję włosy (raz), spłukuję, następnie nakładam odżywkę mniej więcej do połowy włosów (lub wyżej, ale nigdy przy skórze głowy). Potem biorę się za inne prysznicowe czynności, jak mycie ciała, peeling, depilacja itd. W tym czasie odżywka ma swój czas na działanie, bo oczywiście trzeba ją potem spłukać. Czasem spłukuję delikatnie i zostawiam minimalną ilość na włosach. Dobrym sposobem, sprzyjającym wygładzeniu i zapobiegającym wysuszeniu włosów, jest także nakładanie odżywki przed myciem (metoda OMO).

Jedną z moich ulubionych odżywek jest ta z Alterry (klik). Zużyłam już wiele opakowań i mimo, że stosuję też inne odżywki, to zawsze do niej wracam. Niestety, odżywki o składach bliższych naturze nie zawsze mnie zadowalają. Na przykład, odżywki Pat&Rub (klik) czy Zielone Laboratorium (klik) okazały się „średniakami”, często czułam, że właściwie to nic nie zrobiły. Nadzieje pokładam w nowości w mojej kosmetyczce – odżywce Sylveco (klik). Jestem niezmiernie zadowolona z większości produktów tej marki, więc może i odżywka okaże się dobra. 🙂

IMG_5299

 

PIELĘGNACJA „SPECJALNA”

Po myciu i odżywianiu zabezpieczam końcówki włosów silikonowym serum. Muszę się przyznać, że nie byłam w tym nigdy systematyczna, ale teraz postanowiłam poprawę i serum ląduje na końcówkach po każdym myciu. Wybrałam nowość Biovax – olejek Bambus & Olej Avokado (klik). Tę serię dorwiecie też w Hebe i, tak jak ja, w Super-Pharm. Olejek ma przyjemny zapach i widzę, że końcówki są po nim ładnie wygładzone i sprawiają wrażenie dużo bardziej zadbanych. Teraz, zimową porą rozprowadzam dosłownie odrobinę olejku również na całych włosach.

Jestem też fanką olejowania włosów, choć ten zabieg lubię robić, kiedy jestem w domu, co zdarza się raz na dwa, trzy tygodnie (na co dzień mieszkam i studiuję we Wrocławiu). Nakładam wtedy olej na całe włosy – od nasady aż po końce, zakładam foliowy czepek, a na to cienki ręcznik i trzymam tak wszystko 4-6 godzin. Po upłynięciu tego czasu, po prostu myję włosy jak zawsze, z tym, że nie raz, a dwa razy. Kiedy jestem w domu częściej, staram się też częściej olejować. 🙂 Oleje wpłynęły na moje włosy znakomicie – dały im blask, zregenerowały w dość krótkim czasie w porównaniu do innych metod i czuję, że są samym dobrem. Moim ulubieńcem jest olej kokosowy (klik).

Stosuję również maski do włosów. Wymarzyłam sobie, że będę to robić raz w tygodniu, ale jest z tym różnie. Kiedy nałożę maskę, trzymam ją na włosach od pół godziny do godziny – pod foliowym czepkiem i ręcznikiem. Moimi wieloletnimi ulubieńcami są maski Biovax. Uwielbiam wersję do włosów suchych i zniszczonych (klik) oraz z olejami (klik). Ostatnio w parze z olejkiem kupiłam też maskę Bambus & Olej Avocado (klik) – jeszcze nie wiem jak działa, ale nie mogę się doczekać, żeby się dowiedzieć. 🙂 Po niej biorę się za maski Pat&Rub oraz Sylveco – na pewno przeczytacie o nich na blogu.

IMG_5167.JPG

OBCINANIE WŁOSÓW

Miałam taki moment, kiedy koniecznie chciałam zapuścić włosy. Lubię, kiedy są długie, ale to zapuszczanie nie było zbyt mądre, bo nie zawierało ścinania. Brzmi jak paradoks, ale żeby włosy były ładne, końcówki trzeba ścinać. Robię to co ok. 2-3 miesiące. Moje włosy wiele na tym zyskały. Delikatne cięcie usuwa te końcowe „brzydale” – włosy wyglądają na zdrowsze i grubsze. No i przecież włosy odrastają 🙂

 

To chyba tyle w temacie pielęgnacji moich włosów. Jeśli macie jakieś pytania lub porady – śmiało piszcie. 🙂 Pozdrawiam!

2 myśli w temacie “Pielęgnacja moich włosów”

  1. […] Pielęgnacja włosów przez długi czas była dla mnie dużym wyzwaniem. Moje włosy potrzebowały regeneracji, odżywienia, nawilżenia, ujarzmienia. Udało mi się dać im te wszystkie rzeczy. Pomogła mi systematyczność, choć główne znaczenie miał tutaj wybór produktów. Dokonuję starannej selekcji tego, co jest obecnie dostępne na rynku, aby już nigdy nie musieć pokonywać drogi regeneracji. Jeżeli interesuje Was więcej szczegółów dotyczących mojego podejścia do pielęgnacji włosów, a także jej schematu i produktów, które stosuję, odsyłam Was do posta, który pojawił się na blogu w grudniu – TUTAJ klik. […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s