Ulubieńcy marca 2016

Naturalna pielęgnacja jest bardzo łaskawa dla mojej skóry i rzadko zdarza się, że mogę kosmetyk naturalny nazwać bublem, za to perełek wciąż przybywa. Nie inaczej było też w marcu.

IMG_5925

Wet Brush Paddle

 21 $ (klik)

Zanim przejdę do typowych kosmetyków, MUSZĘ napisać o rewelacyjnym akcesorium, z którym już nie mogę się rozstać. Mówię o szczotce Wet Brush.

Pierwszą „przełomową” szczotką zarówno dla mnie, jak i pewnie wielu z Was, był Tangle Tezzer. Używałam jej przez ponad rok. Po tym czasie niewiele straciła na jakości – ząbki delikatnie się powyginały, ale nie miało to wpływu na działanie. Mnie jednak zamarzyła się szczotka z rączką. Brak uchwytu był i jest olbrzymią wadą Tangle Teezer’a, a ponieważ uznałam, że jedno narzędzie do czesania to dla mnie zbyt mało i przydałoby się drugie, rozpoczęłam poszukiwania czegoś nowego. Na Wet Brush „wpadłam” podczas oglądania któregoś z filmiku Kasi KatOsu. Postanowiłam zaufać jej stwierdzeniu, że Wet Brush jest lepsza od TT – i absolutnie tego nie żałuję.

Wet Brush to szczotka delikatna dla włosów i skóry głowy. Wchodzi we włosy jak… masło? 😀 W każdym razie – bardzo gładko, bez bólu. Potrafi rozczesać o wiele szybciej niż TT, jej ząbki są giętkie, a duża powierzchnia umożliwia dotarcie do olbrzymiej części włosów w tym samym czasie, dlatego czesanie jest nie tylko delikatne, ale skuteczne i szybkie. To dla mnie szczotka – ideał. I milion serduszek za uchwyt!

Gdzie ją dostaniecie? Na brytyjskiej stronie lookfantastic.com. Wysyłka do Polski jest całkowicie bezpłatna, niezależnie od kwoty zamówienia, opłata może być dokonana zwykłą polską kartą (nie trzeba mieć konta w funtach czy dolarach), a paczka dociera po około 1,5 tygodnia.

Sylveco, Lipowy płyn micelarny

 15 – 19 zł/ 200 ml (klik)

Która z nas lubi pocierać intensywnie okolice oczu i czekać godzinami na rozpuszczenie eyelinera? Jestem pewna, że nikt się nie zgłosił. Dlatego dobry płyn micelarny to skarb. Ale dobry płyn micelarny o naturalnym składzie to skarb nad skarbami. 🙂 Dlatego cieszę się, że wreszcie sięgnęłam po produkt Sylveco. Mój makijaż składa się głównie z tuszu do rzęs i ewentualnie kreski – ale wszystkie wiemy, że to elementy przysparzające najwięcej problemów w demakijażu. Płyn Sylveco radzi sobie z nimi świetnie. Przeszedł nawet próbę z niezniszczalnym tuszem Benefit They’re Real (używam już drugiego opakowania. Nie wiem, czy też tak macie, ale moich rzęs trzyma się kurczowo i nie daje niczym rozpuścić. Przy pierwszej sztuce pomogła dopiero Bioderma Sensibio). Dzięki niemu nie muszę mocno pocierać oczu i podrażniać, a także rozciągać skóry dookoła. Nie tracę też rzęs, co często jest efektem takiego agresywnego oczyszczania. To pierwsze, ale z pewnością nie ostatnie opakowanie tego produktu, po które sięgnęłam.

Dość duża rozbieżność cenowa podana u góry wynika z szerokiej dostępności produktów Sylveco. Za 14,99 zł upolujecie go tam, gdzie ja – na stronie iwos.pl, za 18,40 zł – na stronie producenta. A sklepów, które mają go w swoim asortymencie, jest całe mnóstwo, zarówno stacjonarnych, jak i internetowych. Pełna lista dostępna jest TUTAJ.

Pat&Rub, Orzeźwiający balsam do rąk

45 zł/ 100 ml (klik)

Krem do rąk to kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. W ciągu dnia używam go bardzo często. Jakiś czas temu zrobiłam dość spore zakupy w sklepie Pat&Rub. Ceny balsamów do rąk sięgają tam kilkudziesięciu złotych, ale wysokie rabaty są tutaj na szczęście na porządku dziennym. 🙂 Dlatego zaopatrzyłam się od razu w małą „armię” (to zdjęcie było jednym z najbardziej przez Was lubianych na Instagramie :)). Wersja Orzeźwiająca jest perfekcyjna pod każdym względem: cytrusowo-ziołowy zapach w ogóle mi się nie nudzi, a nawet coraz bardziej podoba, opakowanie z pompką jest niezwykle wygodne, a sam krem ładnie zmiękcza, wygładza i nawilża dłonie. I ma aż 100 ml, dlatego będę się nim cieszyć jeszcze długo. 

Pat&Rub, Tonik do twarzy

60 zł/ 200 ml (klik)

Pozostajemy w temacie Pat&Rub: tonik do twarzy to mój ulubieniec od dawna. Tak przyzwyczaiłam się do jego stosowania, że prawie ominęłam go w ulubieńcach. Uczucie po jego użyciu to „UFF” 🙂 Łagodzi, koi, odświeża. Lubię go też za zapach. Kilka miesięcy temu wpadłam na to, że stosowanie toniku na płatku kosmetycznym to tylko marnowanie produktu, dlatego zawsze przelewam produkt do butelki z atomizerem, co pozwala mi cieszyć się nim prawie 2 razy (!) dłużej, a do tego aplikacja jest niezwykle wygodna.

PS. 30 i 31 marca na hasło HIACYNT -30% rabatu na wszystko w sklepie Pat&Rub. Promocje łączą się, co bardzo często wykorzystuję. 🙂

Ministerstwo Dobrego Mydła, Olej z nasion malin

21 zł/ 30 ml (klik)

Oleju z nasion malin używam solo na noc. Rano budzę się z wygładzoną, aksamitną, nawilżoną skórą. Bardzo go lubię. Na początku trochę odrzucał mnie jego zapach (oczywiście nie jest malinowy), ale po czasie przestało mi to przeszkadzać. Butelka z pompką to najlepsze rozwiązanie w przypadku olejów, jakie do tej pory widziałam. Z pewnością zachowam pompkę do dalszego użycia, bo marka zdecydowała się na wprowadzenie dozownika w formie pipety (pisałam do MDM w tej sprawie, podobno niektóre pompki przeciekają 😦 ). Dużo dyskutuje się także na temat ochrony przeciwsłonecznej, jaką zapewnia olej z nasion malin. Cóż – ja wolę tradycyjne filtry, a do tego nie przemogłam się jeszcze, żeby stosować oleje w porannej pielęgnacji. Może kiedyś. 🙂

Dolce&Gabbana, 3, L’Imperatrice

Zapach kwiatowo-owocowy. Wielu osobom, w tym mnie, od razu skojarzył się z porą wiosenno-letnią, ale nie mogłam mu się oprzeć także zimą. Używam tej wody toaletowej od kilku miesięcy – początkowo co jakiś czas, teraz codziennie. Dodaje energii, polepsza humor, jest niezwykle świeża, lekka, dziewczęca, uzależniająca. Kiwi, rabarbar, różowy pieprz, melon, jaśmin, cytryna – wyobraźcie sobie to połączenie. 🙂 

Cena Cesarzowej mieści się w bardzo szerokich widełkach, dlatego uznałam, że wymaga szerszego komentarza: swój flakon kupiłam na stronie iperfumy.pl za ok. 150 zł/100 ml, w perfumeriach Douglas dostaniecie go obecnie za 325 zł/100 ml. Ufam stronie iperfumy, a poza tym przed zakupem odwiedziłam Douglas’a, dlatego wiem, że mam ten sam produkt. Po prostu znane perfumerie cenią się jak się cenią. 😉

A co Wam zawróciło w głowie w marcu? Jeśli również któryś z przedstawionych wyżej produktów – czekam na relację 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s