Foreo, Luna, Szczoteczka oczyszczająca do cery wrażliwej – wrażenia po roku używania

IMG_4345.JPG

Od długiego czasu marzyła mi się szczoteczka soniczna do oczyszczania twarzy. Byłam już o krok od zakupu Clarisonic, ale kilkaset złotych plus przeznaczanie kolejnych pieniędzy na wymianę szczoteczek cały czas budziło moje wątpliwości. Kiedy coraz większą popularność zaczęła zdobywać Foreo Luna, to ona wysunęła się na pierwsze miejsce w moich zakupowych życzeniach. Mija już rok, od kiedy ją mam, czas zatem na dokładne podsumowanie.

Tym postem odpowiem na następujące pytania:

Dlaczego zdecydowałam się na zakup szczoteczki Foreo Luna?
Dlaczego wybrałam wersję dla skóry wrażliwej/normalnej?
✓ Jak się nią posługiwać?
Jak często i w jaki sposób ją stosuję?
Jakie są natychmiastowe, a także długofalowe efekty działania szczoteczki?
Czy moim zdaniem taki sam efekt można osiągnąć w inny sposób?
Z jakimi kosmetykami nie powinna być stosowana i dlaczego?
Czy wyobrażam sobie moją pielęgnację bez jej obecności?
Jakie są zalety szczoteczki Foreo Luna?
Jakie są jej wady?

Podam również kilka informacji technicznych dotyczących szczoteczki:

Jak często ją ładuję?
Jak o nią dbam?
Czy po roku zauważyłam jakieś wady, usterki?
Co zawierał cały kupiony przeze mnie zestaw?
Gdzie można kupić Lunę i ile kosztuje?
Co jeszcze warto wiedzieć?

Jeśli ciekawi Was odpowiedź na konkretne pytanie, kliknijcie w nie – to od razu przeniesie Was do odpowiedzi.

Zaczynamy!

1.

Dlaczego zdecydowałam się na zakup szczoteczki Foreo Luna?

Dlaczego w ogóle podjęłam decyzję o zakupie szczoteczki sonicznej? Od pewnego czasu przykładam dużą wagę do oczyszczania skóry twarzy. Widzę, że jest ono podstawą pięknej cery i swego rodzaju fundamentem dla dalszych kroków, jakie wykonuję. Dlatego wciąż staram się je ulepszać. O szczoteczkach sonicznych słyszałam niezwykłe rzeczy – że zupełnie odmieniają pielęgnację, że są zupełnie nowym doświadczeniem, ogółem – większość opinii była bardzo pochlebna. Dla mnie, szukającej coraz lepszego oczyszczenia, brzmiało jak ideał. 🙂 A dlaczego akurat marka Foreo i dlaczego model Luna? Tak jak wspomniałam na samym początku wpisu, w grę wchodziła również szczoteczka Clarisonic. Opinie o obu były tak samo dobre. Przekonał mnie ostatecznie fakt, że w Lunie nie trzeba dokupować co jakiś czas nowych końcówek. Zachęciła mnie też obecność trybu anti-aging i sam wygląd szczoteczki. To wszystko sprawiło, że nie Clarisonic, i nie Foreo Luna Mini, a właśnie Foreo Luna dołączyła do zawartości mojej kosmetyczki.

 IMG_4312

2.

Dlaczego wybrałam wersję dla skóry wrażliwej/normalnej?

Kiedy kupowałam swoją szczoteczkę, dostępne były jej trzy wersje: do skóry ultrawrażliwej, wrażliwej/normalnej, także do skóry mieszanej. Bałam się, że wersja dla bardzo, bardzo wrażliwej skóry będzie dla mnie zbyt słaba (jeśli spojrzycie na jej zdjęcie, zobaczycie, że nie ma silikonowych wypustek jak jej dwie siostry), dlatego odrzuciłam tę opcję. Mam skórę mieszaną, więc teoretycznie najlepszym wyborem byłaby wersja dla tejże skóry, ale ostatecznie postanowiłam postawić na coś pomiędzy. Ciekawi mnie różnica w działaniu poszczególnych typów szczoteczek, ale działanie, jakiego doświadczam, jest dla mnie tak dobre, że nie żałuję swojego wyboru i nie planuję dokupowania nowych wersji. 🙂

3.

Jak się nią posługiwać?

Luna jest bardzo prosta w stosowaniu. Wystarczy nacisnąć na wgłębienie pomiędzy przyciskami oznaczonymi „+” i „-” i szczoteczka się uruchamia. Przy pomocy wspomnianych przycisków możliwe jest dostosowanie prędkości pulsacji szczoteczki (jest ich aż 8). Naciskając plusik, zwiększamy prędkość, za to minusem zmniejszamy (logiczne:)). Ja mam jedną z górnych prędkości (sądzę, że ok. 6). Szczoteczka ma wbudowany timer, który odlicza czas – na każdą partię twarzy mamy kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. To wszystko zostało dokładniej opisane w instrukcji dołączonej do urządzenia. Po upływie czasu dla każdej z partii pojawiają się dodatkowe wibracje, informujące o konieczności przejścia do kolejnego fragmentu twarzy. Dodatkowa wibracja towarzyszy też końcowi oczyszczania. Aby zakończyć działanie szczoteczki, należy wcisnąć duży przycisk jeszcze raz, potem ponownie, a potem jeszcze raz. Dlaczego tak? Już wyjaśniam 🙂

pierwsze wciśnięcie to uruchomienie szczoteczki do oczyszczania,

drugie wciśnięcie to przejście szczoteczki w stan oczekiwania (stan Standby; szczoteczka nie pulsuje, świeci się jej dolna część),

trzecie wciśnięcie to uruchomienie trybu anti-aging (końcówka anti-aging znajduje się na tylnej części szczoteczki),

czwarte wciśnięcie to wyłączenie szczoteczki.

Prędkość pulsacji można zmieniać w trakcie oczyszczania, a ustawiona prędkość zostaje zapamiętana przez urządzenie, dzięki czemu nie trzeba tego robić za każdym razem.

IMG_4339.JPG

4.

Jak często i w jaki sposób ją stosuję?

Szczoteczkę stosuję codziennie, rano i wieczorem. Zdarzało mi się nie stosować jej w ogóle, np. podczas weekendowych wyjazdów (kiedy chciałam jak najmniejszego rozmiaru kosmetyczki), ale nigdy nie robiłam przerw dłuższych niż 3-4 dni.

Korzystam z niej w następujący sposób: suchą twarz nakładam żel do mycia twarzy i rozprowadzam go dobrze na skórze. Następnie moczę część szczoteczki, na której znajdują się wypustki, uruchamiam ją i rozpoczynam oczyszczanie. Innym sposobem jest nakładanie produktu do oczyszczania bezpośrednio na szczoteczkę, ale nigdy z niego jeszcze nie skorzystałam – tak mi wygodniej.

Czasem okazuje się, że szczoteczka nie ma odpowiedniego poślizgu – wtedy, nie przerywając trybu oczyszczania (czyli nie wciskając żadnych przycisków, żeby zatrzymać szczoteczkę), ponownie moczę ją wodą z kranu i kontynuuję oczyszczanie. Możecie zapytać, co w takim razie z timerem, który tam sobie odlicza – timer mnie raczej nie interesuje. 🙂 Początkowo przestrzegałam odmierzanego przez niego czasu, ale po tylu miesiącach doszłam już do wprawy i robię wszystko „na czuja” – wiem ile czasu na oczyszczenie potrzebuje moja skóra, i tyle też jej go daję. Czasem to odrobinę więcej niż podano na instrukcji, ale z reguły czas jest raczej zbliżony. W każdym razie, skóra nie narzeka!

Kiedy mam na twarzy jakieś ranki  czy wypryski, omijam te miejsca podczas oczyszczania szczoteczką, żeby nie rozsiewać ich dalej. I ostatnia rzecz: zauważyłam, że o wiele lepsze efekty uzyskuję, wykonując powolne ruchy szczoteczką, delikatne przesunięcia. Szybkie i chaotyczne przesuwanie nie sprawi, że nie oczyścicie twarzy w ogóle, ale na pewno da nieco gorszy efekt.

5.

Jakie są natychmiastowe, a także długofalowe efekty działania szczoteczki?

Rzecz najważniejsza – efekty. Co daje mi Luna? Po pierwsze, daje mi duży komfort stosowania. Nie podrażnia mojej skóry w żaden sposób. Zaraz po oczyszczeniu, buzia jest gładka, jakbym dopiero co użyła peelingu. Tak jak wspomniałam, dobre oczyszczenie jest fundamentem dla dalszych kroków, jakie wykonuję – produkty wchłaniają się o wiele lepiej. Ale nie zauważycie efektów po codziennym stosowaniu. Zauważycie, kiedy przestaniecie jej używać, a potem wrócicie 🙂 Dlatego tak lubię powroty do niej – dają efekt WOW! Kiedy używam jej codziennie rano i wieczorem, niewiele się zmienia – po prostu zawsze jest dobrze. 😉

Jeśli chodzi o efekty długofalowe, to myślę, że porządne oczyszczanie skóry wpłynęło u mnie na redukcję liczby niedoskonałości na skórze – mam tu na myśli wypryski. Nie pojawiają się już tak ochoczo jak kiedyś, ale może to być też zasługą zmiany pielęgnacji na w większości naturalną i słuchanie potrzeb swojej skóry. Jeśli natomiast liczycie na redukcję zaskórników otwartych, zawiedziecie się. Co prawda, zmniejsza się ich widoczność (szczególnie tych uparciuchów na nosie), ale nie jest to łatwy do osiągnięcia efekt i na pewno nie da się tych zmian zlikwidować całkowicie. Musicie być w tym względzie cierpliwe i dokładne – ja poświęcam na miejsca najbardziej „zaskórnikowe”, czyli nos i okolice, sporo czasu, przejeżdżając po nich powoli i dokładnie – to pomaga (powtarzam: zredukować, nie zlikwidować).

Aha, zapomniałabym – nie używam jeszcze trybu anti-aging, więc nie mogę się w ogóle wypowiedzieć na temat jego działania. Nie stosuję również podkładu, ani żadnych innych kosmetyków kolorowych poza tuszem do rzęs. Być może na skórach, które na co dzień noszą makijaż, szczoteczka da jeszcze lepsze efekty.

1.

Czy moim zdaniem taki sam efekt można osiągnąć w inny sposób?

Tak, taki efekt jest osiągalny nie tylko dzięki szczoteczce Foreo Luna. Porządne oczyszczenie, gładkość i miękkość skóry niejednokrotnie zapewniały mi kuracje maseczką z białą glinką (pisząc „kuracja”, mam na myśli stosowanie przez kilka dni pod rząd), kwasami czy korzystanie z peelingu enzymatycznego – po prostu produkty przeznaczone do mocniejszego oczyszczania niż zwykły żel. Jednak efekty nie zawsze były aż tak świetne, jak w przypadku szczoteczki, no i nie umiałam ich utrzymać przez dłuższy czas. Musiałabym oczyszczać cerę glinką codziennie, a to chyba nie jest najlepszy pomysł. 🙂

7.

Z jakimi kosmetykami nie powinna być stosowana i dlaczego?

Urządzenie nie powinno być stosowane z kosmetykami na bazie glinki, krzemu lub o ziarnistej strukturze, peelingami oraz środkami do złuszczania naskórka. Takie produkty mogłyby uszkodzić materiał, z którego zostało wykonane.

8.

Czy wyobrażam sobie moją pielęgnację bez jej obecności?

Już nie! Jestem w stanie zrezygnować z niej na kilka dni, ale przyzwyczaiłam się do tego, że zawsze jest w mojej łazience i że moje oczyszczanie jest teraz takie łatwe. Kiedy jej nie ma, czuję, że czegoś w tej pielęgnacji brakuje.

9.

Jakie są zalety szczoteczki Foreo Luna?

Poza działaniem (opisanym powyżej), do zalet Luny należą:

  • brak konieczności wymiany szczoteczki (tak jak w przypadku szczoteczek Clarisonic, Clinique czy Philips),
  • niesłychanie długi czas pomiędzy kolejnymi ładowaniami (moja nie rozładowała się od 7 miesięcy i wciąż działa),
  • wodoodporność,
  • piękny, nowoczesny wygląd – jest ozdobą na półce w łazience,
  • kształt umożliwiający dotarcie do każdego zakątka twarzy (mam na myśli w szczególności okolice nosa).

10.

Jakie są jej wady?

Widzę tylko jedną wadę: brak żadnego wyświetlacza czy innego sposobu komunikacji z użytkownikiem. Kiedy zmieniam szybkość pulsacji, właściwie nie wiem, na co ją zmieniłam 😀 Wciskam tylko plus i minus. Nie jest to dla mnie olbrzymią niedogodnością, ponieważ zwykle używam jednego stopnia prędkości pulsacji. Wybrałam go „na oko” i tak już zostawiłam. Niektórym osobom pewnie pomogłoby też odliczanie czasu oczyszczania, ale mi to niepotrzebne. Podsumowując – znalazłam te wady na siłę. 🙂

Domyślam się również, że dla wielu osób wadą będzie cena szczoteczki. Mnie również nieźle nadszarpnęła portfel, ale sprawę pieniędzy uważam za indywidualną i nie będę się nad tym więcej zastanawiać. Najważniejsze jest to, że nie żałuję ani złotówki wydanej na Foreo Lunę! Cena zaczęłaby mi pewnie przeszkadzać, gdybym musiała dokupować te wymienne szczoteczki, ale, na całe szczęście, nie muszę.

11.

Jak często ją ładuję?

Szczoteczkę naładowałam oczywiście od razu po zakupie. Później nie rozładowała mi się, ale nie miałam pewności, że tego nie zrobi, kiedy będę w dłuższej podróży, więc ponownie podłączyłam ją do ładowania. Było to ok. 20 grudnia. Od tego czasu (czyli od prawie 7 miesięcy!) nie ładowałam urządzenia ani razu i wciąż działa. Postanowiłam, że poczekam, aż się rozładuje, żeby ten czas określić dokładnie. Jeśli to nastąpi, zamieszczę w tym miejscu odpowiednią informację o czasie. 🙂

Podczas ładowania świeci się (niebieskim światłem, migając) dolna część urządzenia, a cały proces trwa około godziny. Ładowanie jest przewodowe. Należy umieścić końcówkę ładowarki w otworze znajdującym się na dole w tylnej części szczoteczki:

IMG_4358.JPG

12.

Jak o nią dbam?

Szczoteczkę po każdym użyciu dokładnie wypłukuję pod bieżącą wodą i delikatnie osuszam ręcznikiem. To wszystko! Producent zaleca przemywanie wodą z mydłem i wypłukiwanie, i przetarcie suchą szmatką bezpyłową lub ręcznikiem. Cytuję resztę: Nie używać środków czyszczących zawierających alkohol, benzynę lub aceton. Unikać narażanie urządzenia na działanie promieni słonecznych, bardzo wysoką temperaturę oraz wrzącą wodę.

11.

Czy po roku zauważyłam jakieś wady, usterki?

Nie zauważyłam żadnych usterek. Urządzenie wygląda dokładnie tak samo, jak wyglądało w dniu zakupu, nie zmienił się kolor szczoteczki, nic się nie odłamało, nie pękło. Co do zmian – szczoteczka zawsze bardzo delikatnie pachnie żelem, którego aktualnie używam, to chyba jedyna zmiana jaka się pojawia.

Urządzenie objęte jest 2-letnią gwarancją i 10-letnią gwarancją jakości. Tuż po zakupie, korzystając z numeru gwarancji na Karcie Autentyczności, należy zarejestrować (aktywować) gwarancję na stronie http://www.foreo.com.

14.

Co zawierał cały kupiony przeze mnie zestaw?

Pudełko z zewnątrz wygląda następująco:

IMG_4311.JPG

Wewnątrz wyglądało natomiast tak:

IMG_4335.JPG

Poza szczoteczką, pudełko zawierało:

  • woreczek ze śliskiego materiału (używam go do przewożenia Luny – na co dzień urządzenie stoi w łazience),
  • ładowarkę,
  • kartę potwierdzającą autentyczność,
  • instrukcję obsługi oraz krótki przewodnik po oczyszczaniu twarzy szczoteczką Foreo Luna.

11.

Gdzie można kupić Lunę i ile kosztuje?

Swoją Lunę kupiłam w perfumerii Douglas, gdzie cena wynosiła 719 zł. Skorzystałam jednak z kuponu rabatowego o wartości -20%, co dało ostatecznie 575,20 zł. Dziś weszłam na stronę perfumerii Douglas i jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam, że nie ma na niej już tej szczoteczki! Inne produkty marki Foreo wciąż się tam znajdują, więc być może Luna jeszcze wróci do Douglasa.

Myślę jednak, że ważniejszą informacją będzie dla Was fakt, że marka Foreo ma także swoją własną stronę, w języku polskim (lub półpolskim, bo nie wszystko zostało przetłumaczone), na której jest dostępna cała gama produktów. Model Luna kosztuje tam obecnie 649 zł. Więcej informacji TUTAJ. Zamówienia są dostarczane bezpłatnie, z wysyłką na cały świat.

16.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Szczoteczka Foreo występuje w wielu wersjach. Do niedawna były to dwa główne rodzaje: Foreo Luna oraz Foreo Luna Mini. Dziś dostępne jest ich o wiele więcej: dodatkowo Foreo Luna 2, Foreo Luna Mini 2 oraz malutka Foreo Luna Go. Mamy też Lunę Play i Lunę w bardzo luksusowej wersji (której cena przekracza 25 tys. złotych – przecierałam oczy ze zdumienia ;)). Niemal każdy rodzaj dzieli się jeszcze na różne wersje, zależne od typu skóry jaki posiadamy. Są też wersje dla mężczyzn! Myślę, że każdy znajdzie wśród szczoteczek Foreo produkt odpowiedni dla siebie. Więcej informacji i produktów TUTAJ

2 myśli w temacie “Foreo, Luna, Szczoteczka oczyszczająca do cery wrażliwej – wrażenia po roku używania”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s