Polska marka: Be Organic

logo_kosmetyki_apteczne_naturalne_kolor

* źródło zdjęcia: http://www.beorganic.com.pl

Be Organic to efekt połączenia sił matki i córki, które w maju 2015 roku wprowadziły na polski rynek 7 produktów do pielęgnacji twarzy i ciała. Oczywiście naturalnych 🙂 Patrząc na wykorzystane składniki, nie sposób było przejść obok nich obojętnie, dlatego cztery z nich trafiły również w moje ręce. Zużyłam już wszystkie – teraz czas na podsumowanie.

Kupiłam tylko jeden produkt do ciała i to od niego rozpocznę.


Masło do ciała
Szałwia & Miłorząb japoński
56 zł/ 200 ml (klik)

maslo

*  źródło zdjęcia: http://www.beorganic.com.pl

IMG_4677.JPG

Po otwarciu masła do ciała, natychmiast zwróciłam uwagę na dwie rzeczy: zapach i konsystencję produktu. Pachniało pięknie, kobieco, świeżo. Zapach nie był nachalny; sprawiał, że używałam kosmetyku z przyjemnością i chętnie do niego wracałam. Konsystencja była z kolei bardzo aksamitna. Masło nie było zbite, z łatwością sunęło po skórze, zostawiając na niej delikatny, ale przyjemny film (niesprawiający później kłopotów np. z ubraniem się). 

Produkt dobrze nawilżał moją skórę. Stosowałam go prawie codziennie (z przerwami na inne produkty, dla urozmaicenia lub po prostu z lenistwa – brałam co miałam pod ręką 🙂 ). Nawilżenie nie było krótkotrwałe – mogłam odpuścić sobie stosowanie go rano i wieczorem, a i tak skóra miała się jeszcze dobrze. Masła używałam w okresie zimowym i niestety nie jestem w stanie powiedzieć, jak zachowywałoby się na skórze przy wyższych temperaturach (czasem nawet delikatny film na skórze potrafi spływać, co jest nieprzyjemne). Produkt na wielki, wielki plus – być może jeszcze do niego wrócę.

IMG_4716IMG_4719

Skład: (98,5% naturalnych składników)
Aqua, Olus Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Isopropyl Myristate, Polygryceryl-3 Stearate, Cetearyl Alcohol, Shea Butter Ethyl Esters, Soybean Glycerides, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter Unsaponifiables, Benzyl Alcohol, Parfum, Tocopheryl Acetate, Sodium Stearoyl Lactylate, Xanthan Gum, Propanediol, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Citric Acid, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Dehydroacetic Acid, Ascorbyl Palmitate, Linoleic Acid, Tocopherol, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Salvia Sclarea Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Postanowiłam, że kupię aż trzy produkty Be Organic do pielęgnacji twarzy:

IMG_4725.JPG

Serum pod oczy
Olej makadamia & centella
48 zł/ 50 ml (klik)

serum

*  źródło zdjęcia: http://www.beorganic.com.pl

50 ml produktu pod oczy to naprawdę niemało. Jeśli macie jakieś zapasy preparatów pod oczy, lepiej poczekajcie z kupnem tego. Mając w kosmetyczce jeszcze kremy Sylveco i Resibo, mimo, że oba dosięgały dna, bałam się, czy zdążę zużyć serum Be Organic przed upływem terminu ważności. Udało się, jednak życzyłabym sobie, żeby opakowanie zawierało np. 30 ml produktu (oczywiście w odpowiednio niższej cenie). Drugi problem, z jakim się spotkałam, to pompka: nie mogłam dozować nią ilości produktu, jakiej sobie życzyłam – po prostu zawsze „wypluwała” tyle samo, czyli za dużo.

Na tym moje problemy z serum Be Organic się skończyły – działanie produktu, czyli to, co najważniejsze, było w jak najlepszym porządku. Zacznę od tego, że konsystencja była niesamowicie lekka. Dość płynna, rzadka, szybko wchłaniająca się. Radzę nie używać zbyt dużej ilości, bo produkt na pewno będzie się rolował. Serum używałam samodzielnie, nie jako bazę pod krem. Cienka warstwa zawsze wystarczała, żeby zaspokoić potrzeby mojej skóry. Byłam wręcz zdziwiona, jak coś tak lekkiego może tak dobrze odżywić skórę (regeneracja kojarzy mi się najczęściej z treściwymi produktami). Lubiłam delikatnie przejeżdżać sobie palcem po skórze pod oczami – była gładka, zero podrażnienia, z jakim często się zmagałam. Po prostu zdrowa skóra. 🙂 Dodam, że nie mam większych problemów ani z cieniami pod oczami, ani ze zmarszczkami (mam 23 lata).

IMG_4740IMG_4749

Skład: (97% naturalnych składników)
Aqua, Propanediol, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Isoamyl Laurate, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Sodium Levulinate, Ribose, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Xanthan Gum, Pullulan, Cyathea Cumingii Leaf Extract, Sodium Anisate, Citric Acid, Sodium Phytate, Centella Asiatica Extract, Glyceryl Caprylate, Cinnamic Acid, Levulinic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Alcohol, Tocopherol

 

Krem do twarzy
Masło kakaowe & kwas hialuronowy
48 zł/ 50 ml (klik)

krem

*  źródło zdjęcia: http://www.beorganic.com.plIMG_4701

Krem Be Organic przywitał mnie rozlaniem się po otwarciu. Na szczęście wylało się go bardzo niedużo, ale to i tak skłoniło mnie do napisania wiadomości do producenta – sądzę, że butelka z pompką powinna być już standardem w przypadku kremów, które nie są strasznie gęste i zbite. A ten krem miał konsystencję średniej gęstości. Łatwo rozprowadzał się na twarzy. Czas wchłaniania oceniam jako średni.

Niestety, nie traktowałam tego kremu jako głównego składnika pielęgnacji. Pozostawiał po sobie uczucie lekko nawilżonej, ale przede wszystkim natłuszczonej skóry (delikatny film), dlatego lubiłam używać go zimową i wczesnowiosenną porą jako pewnego rodzaju „ochraniacza” przed warunkami pogodowymi typu wiatr i niska temperatura. Nie przepadałam za stosowaniem go solo, z reguły był warstwą, którą nakładałam po serum lub lekkim kremie na dzień, ponieważ samodzielnie nie odżywiał i nie nawilżał mojej skóry tak, jak bym chciała.

IMG_4708

Skład: (97% naturalnych składników)
Aqua, Glyceryl Stearate, Dicaprylyl Carbonate, Propanediol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Olus Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cocoglicerydes, Hexyldecanol, Hexyldecyl Laurate, Argania Spinosa Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Theobroma Cacao Seed Butter, Xanthan Gum, Hydroxyethyl Urea, Benzyl Alcohol, Sodium Stearoyl Glutamate, Hydrogenated Vegetable Oil, Parfum, Candelilla Cera, Tocopheryl Acetate, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Sodium Phytate, Myrothamnus Flabellifolia  Extract, Sodium Hyaluronate, Lycium Barbarum Fruit Extract, Phenoxyethanol, Vitis Vinifera Leaf Extract, Hyaluronic Acid, Citric Acid, Ascorbyl Palmitate, Linoleic Acid, Ascorbic Acid, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Alcohol, Ethylhexylglycerin

 

Peeling do twarzy
Bambus & ryż
44 zł/ 200 ml (klik)

peeling

*  źródło zdjęcia: http://www.beorganic.com.pl

Peeling był moim najmniej ulubionym kosmetykiem z całej czwórki. Po pierwszym użyciu byłam zadowolona z jego działania. Potem, po każdym razie, coraz mniej. Zacznę od tego, że miał bardzo rzadką konsystencję i zdarzało mu się po prostu przeciekać przez palce. Dodatkowo, po niedługim od otwarcia czasie drobinki peelingujące, które zawierał, zaczęły opadać na dno (co potwierdziło się, kiedy zaczęłam kończyć opakowanie i okazało się, że jest ich się całkiem sporo). Kiedy pojawiły się u mnie te podejrzenia, zaczęłam nim potrząsać przed użyciem. To był błąd, bo wtedy mocno się pienił i to właśnie piana wydobywała się z opakowania, kiedy próbowałam wylać go na dłoń. Próbowałam używać go zatem jako delikatnego żelu do twarzy, ale tak rzadka konsystencja to coś, za czym nie przepadam w przypadku żeli.

Szkoda, że drobinki w moim peelingu opadły (dodam jeszcze, że trzymanie opakowania w odwróconej pozycji na niewiele się zdało). Tak jak wspomniałam, po pierwszym użyciu byłam naprawdę zadowolona – mój naskórek został złuszczony w niezwykle delikatny sposób, bez żadnych podrażnień, bez wysuszenia skóry. Do tego produkt ślicznie pachniał i jego stosowanie mogłoby być przyjemnością.

IMG_4736.JPG

Skład: (99% naturalnych składników)
Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Propanediol, Capryl/Capramidopropyl Betaine, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Sodium Cocoamphoacetate, Oryza Satica (Rice) Powder, Benzyl Alcohol, Citric Acid, Cellulose Gum, Carrageenan, Parfum, Ceratonia Siliqua Gum, Sucrose, Dehydroacetic Acid, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Vitis Vinifera Leaf Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate

Miłą niespodzianką było dla mnie to, że do kremu i masła dołączono dwie saszetki – z nasionkami! 🙂 Mnie przypadła kolendra (którą uwielbiam i hoduję obecnie na parapecie) i szałwia. Lubię takie pomysłowe dodatki.

IMG_4666

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s