Pielęgnacja włosów #2

IMG_7330

Już dość dawno temu, bo w grudniu 2015, przygotowałam wpis na temat pielęgnacji moich włosów (klik). Do dziś zmieniło się w niej wiele i niewiele: wciąż mam to samo podejście do prostowania, kręcenia, farbowania i suszenia, wciąż myję głowę każdego dnia, rozczesuję włosy na mokro, stosuję silikonowe serum na końcówki itd. Mogę powiedzieć, że zmieniły się raczej techniki i narzędzia niż włosowe zasady. Chciałam pominąć temat szamponów, odżywek i szczotek i przejść od razu do pielęgnacji „specjalnej”, ale czuję, że powinnam napisać choć kilka słów – najwyżej przewiniecie. 🙂 A jeśli nie przewiniecie i będziecie Wam potrzebne nieco więcej – zajrzyjcie do podlinkowanego wyżej wpisu.

 

Mycie włosów

Mój blog nazywa się „dbaj naturalnie” – i to naturę w kosmetykach cenię sobie najbardziej. Ich wymiana przychodziła stopniowo i w końcu padło na szampony. Jeśli staracie się wprowadzić naturalną pielęgnację włosów, to doskonale wiecie, jaki miałam problem: marne pienienie się szamponu i ich słabe właściwości oczyszczające. Czasami zdawało mi się, że leję szampon litrami, żeby tylko domyć włosy. Pocieszę Was: minie. 🙂 Moja skóra głowy, do tej pory przyzwyczajona do codziennej dawki SLS-ów, nie bardzo chciała się uspokoić i uregulować, ale w końcu dało radę. Widzę, że lepiej przyjmuje nawet słabo pieniące się szampony (ale jeśli są naprawdę słabe – myję głowę dwukrotnie). Jeszcze jakiś czas temu, chcąc porządnie domyć włosy, pomagałam sobie od czasu do czasu szamponem z SLS (raz, dwa razy w miesiącu) – teraz całkowicie z tego zrezygnowałam. Mocne mycie zapewnia też czarne mydło, ale je polecam stosować jeszcze rzadziej (raz na kilka miesięcy, ale raczej takie dłuższe „kilka”), bo oczyszcza tak mocno, że włosy aż skrzypią. Dodam jeszcze, że im więcej czasu upływa, tym mniej takiego doczyszczania jest potrzebne moim włosom, co bardzo mnie cieszy. Kiedyś bywało i tak, że myjąc włosy wieczorem, następnego dnia wczesnym popołudniem mogłam śmiało umyć je znowu. Nie potrafiły przetrwać w dobrym stanie całego dnia, przetłuszczały się i były oklapnięte. Teraz dostrzegam zdecydowaną poprawę. Włosy nie tylko są świeże przez cały dzień, ale widzę, że to idzie jeszcze dalej: kolejnego dnia rano też są ok 🙂 Moja systematyczność i cierpliwość zostały wreszcie docenione, skóra głowy uspokoiła się.

Moje ulubione szampony:

                                              kokos.jpgmalina.png

Desert Essence, kokos (US: klik PL: klik)

Desert Essence, malina (US: klik PL: klik)

Szampony Desert Essence sprawują się u mnie świetnie. Zaczęłam od kokosowej wersji, ale nie mogłam nie kupić też innych 🙂 Mam ich łącznie 6 i na pewno napiszę na ich temat nieco więcej, ale dopiero po zużyciu. Nasza „znajomość” zaczęła się świetnie i mam nadzieję, że tak już zostanie.

               28-Szampon-lagodnosc-Blask-Wzmocnienie31-Szampon-Regeneracja.jpg34-Szampon-Objetosc-i-Wzmocnienie129-Szampon-do-Wlosow-Ciemnych

Naturativ, szampony do włosów – 49 zł/250 ml (klik)

Szamponów Naturativ używam już od wielu miesięcy, miałam łącznie kilkanaście butelek. Kiedy tylko są bardzo mocno przecenione, kupuję kilka sztuk na zapas. Nie widzę różnicy w działaniu pomiędzy poszczególnymi wersjami. Dobrze domywają włosy, pienią się całkiem przyzwoicie i ładnie pachną. Przed poznaniem szamponów Desert Essence, to one były moimi ulubionymi.

IMG_7329.JPG

 

Odżywianie

Był taki czas, że stosowałam odżywkę po każdym myciu, a później taki, że nie używałam jej prawie w ogóle. W pewnym momencie doprowadziłam włosy do takiego stanu, że odżywka niewiele zmieniała. Ale nie zapominam o niej. Nie stosuję już za każdym razem, ale co 2-3 mycia. Krótkie przerwy w stosowaniu odżywki niczego nie zmieniają w moich włosach, ale dłuższe już zdecydowanie odczuwam – końcówki są bardziej napuszone i suche. Kiedy miałam bardzo zniszczone włosy, stosowanie odżywki po każdym myciu zrobiło wiele dobrego dla ich regeneracji.

W tej kategorii moim „pewniakiem” i hitem wszechczasów jest granatowa odżywka Alterra:

 

alterra.png

Alterra, Nawilżająca odżywka do włosów – 9,99 zł/200 ml (klik)

 

Czesanie

Oświadczam, że nie ma lepszej szczotki do czesania włosów niż Wet Brush Paddle. To tyle z mojej strony. 😀 A tak serio – naprawdę nie miałam jeszcze tak dobrej szczotki. W poprzednim poście na temat pielęgnacji włosów zachwalałam Tangle Teezer’a – dziś uważam, że zmieniając szczotkę na Wet Brush, przesiadłam się z Malucha do Mercedesa. 🙂

Wersja Paddle jest na tyle duża, że pozwala rozczesać włosy w kilku ruchach, a jej ząbki są idealnie elastyczne. Nigdy, przenigdy nie zdarzyło mi się szarpać nią włosów – zero bólu, wchodzi we włosy jak w miękkie masło i rozczesuje w okamgnieniu. Jestem nią zachwycona. Swoją kupowałam na stronie lookfantastic.com, ale widzę, że szczotki Wet Brush weszły już do Polski i są o wiele tańsze niż te z UK. 

wet brush.jpgLinki do sklepów: mintishop, fryzomania, hairstore

 

Maski do włosów

Pamiętam ten piękny dzień, kiedy kilka lat temu po raz pierwszy użyłam maski do włosów. Była to regenerująca maska Biovax do włosów suchych i zniszczonych. Po spłukaniu dosłownie nie poznawałam swoich włosów – tak błagały o jakiekolwiek odżywienie. Maski Biovax zostały ze mną do dziś. Nie mają najpiękniejszych na świecie składów, ale najgorszych na świecie też nie, a działaniem przekonują mnie, że warto ich używać. Nie polecam też wszystkich – mam tylko dwie ulubienice: wspomnianą wyżej do włosów suchych i zniszczonych oraz wersję z olejami arganowym, makadamia i kokosowym. Jestem też ciekawa nowości tej marki: maski z olejem z opuncji i mango, podobno zapach jest przepiękny. Oby i działanie, bo już czeka w szafce na swoją kolej.

 

                                       large_71large_68big_maska-250-

Biovax, Maseczka do włosów suchych i zniszczonych – 16,70 zł/250 ml (klik)

Biovax, Maseczka argan makadamia kokos – 16,70 zł/250 ml (klik)

Biovax, Maseczka olej z opuncji&mango – 16,70 zł/250 ml (klik)

 

Niektórzy mówią, że dobre jest wrogiem lepszego. I ja tak sądzę, dlatego wciąż szukam nowości. Znalazłam coś świetnego – regenerującą maskę Naturativ*. Przebiła wszystkie, które miałam do tej pory, no i taki skład ❤ Jest mocno odżywcza, gęsta i fantastycznie regenerująca. 

* Zanim przestraszycie się ceny, pamiętajcie, że Naturativ non stop organizuje jakieś promocje i można ją dorwać nawet 50% taniej, a jeśli macie w tym czasie np. urodzinowy rabat w wysokości 20%, możecie połączyć oba te rabaty – ja już nie kupuję bez promocji 😉

 

33-Maska-Regeneracja---Intensywna-Kuracja

Naturativ, Maska Regeneracja – 75 zł/ 250 ml (klik)

 

Maska Naturativ przysłużyła mi się nie tylko świetnym działaniem, ale to dzięki niej odkryłam nowy sposób aplikacji masek, mianowicie – na całkowicie suche włosy. Dotychczas stosowałam maski po myciu. Nakładałam je na mokre włosy, owijałam foliowym woreczkiem, a następnie ręcznikiem i zostawiałam na pół godziny, godzinę. Po tym czasie wszystko spłukiwałam. Używanie maski na sucho to pomysł producenta i postanowiłam, że spróbuję. Jak wyszło? Wyszło tak, że dziś stosuję maski wyłącznie na suche włosy 🙂 Mam wrażenie, że są wtedy „bliżej włosa” i mają szansę lepiej w niego wniknąć. Jeśli więc jakaś maska/odżywka nie sprawdza Wam się zbyt dobrze, nie spisujcie jej jeszcze na straty – spróbujcie zastosować ją na sucho. To dla mnie sposób nie tylko lepszy w rezultatach, ale także wygodniejszy – nie używam już żadnych czepków czy ręczników, po prostu nakładam produkt na włosy i związuję je w koczek lub kucyka, którego podpinam klamrą. Trzymam tak produkt od pół godziny do godziny, następnie po prostu myję włosy szamponem.

Staram się używać masek raz w tygodniu, czasem częściej, jeśli czuję potrzebę, czasem rzadziej, jeśli jej nie czuję :). Myślę, że zbyt częste praktykowanie tego sposobu może nieco obciążać włosy, pamiętajcie więc o wyczuciu i umiarze. Najlepiej sprawdzają się u mnie maski emolientowe, bogate w oleje. Lubię też proteiny, ale z nimi nie należy przesadzać. Kiedy moim włosom przydarza się tak zwany „oklap”, są bez życia i objętość jest mniejsza niż zwykle, to znak, że pora na zastrzyk protein. Stosuję je wtedy 2-3 dni pod rząd, jako odżywkę po myciu, którą trzymam ok. 10 minut. Zazwyczaj kupuję w tym celu maski Kallos. Są olbrzymie i wystarczają na wieki, dlatego używałam ich przez długi czas jako kremu do depilacji. Dziś kupuję po prostu mniejsze opakowania. Nie są tak korzystne cenowo, ale wciąż bardzo tanie.

 

 

                        big-79-kallos5685744813.jpgkallos-keratin-maska-275-ml.jpg

Kallos, Latte, Mleczna maska do włosów – 7,50 zł/275 ml (klik)

Kallos, Milk, Mleczna maska do włosów – 7,50 zł/275 ml (klik)

Kallos, Maska do włosów z keratyną – 6,99 zł/275 ml (klik)

 

Szukajcie tych masek także stacjonarnie – np. w drogeriach Hebe. Tam są jeszcze tańsze 🙂

IMG_7328.JPG

 

Olejowanie = zbawienie

Olejowanie to mój ulubiony krok w pielęgnacji włosów. Uważam, że to oleje doprowadziły moje włosy z ruiny do dobrego wyglądu. Zaczynałam od oleju rycynowego, potem było ich jeszcze kilka, ale prawdziwą furorę robi u mnie nierafinowany olej kokosowy. Przepięknie pachnie, więc stosowanie go to sama przyjemność. 🙂 Ma stałą konsystencję, dzięki czemu łatwiej nim operować i pozostawia moje włosy bardzo błyszczącymi, wygładzonymi, „mięsistymi”. Działa na nie wspaniale. Jest trochę marek, które próbują sprzedawać go za grube pieniądze**, ale mnie na szczęście pasują tanie wersje. Miałam kilka opakowań oleju marki Zielony Nurt, a od paru miesięcy stosuję olej Foods By Ann, bo łatwiej mi go dostać we Wrocławiu (kupuję go stacjonarnie w Piotrze i Pawle).

** Takie Organique, na przykład, sprzedaje olej kokosowy w cenie 74,90 zł/200 ml (klik). Czy te oleje rzeczywiście są lepsze? Macie jakieś opinie, doświadczenia? 

 

                                 pol_pl_Olej-Kokosowy-73_1.jpg717d68d56acf0bdd741fa06aa8d05b64.jpg

Foods by Ann, Olej kokosowy – 19,99 zł/340 g (klik)

Zielony Nurt, Olej kokosowy BIO – 13,90 zł/200 ml (klik)

 

Lubię nakładać oleje na 5-9 godzin, kiedy wiem, że będę miała wolne popołudnie lub cały dzień. Nakładam zazwyczaj na sucho, od nasady po same końce, następnie spinam włosy w koczek i już niczym nie przykrywam. Jeśli nie mam tyle czasu, wystarczą mi 2 godziny oleju na włosach, krócej chyba jeszcze nie próbowałam. Poza kokosowym, świetnie sprawdziły się u mnie: olej ze słodkich migdałów, olej z nasion malin i olej z pestek śliwki. W sumie… każdy olej działa dobrze na moje włosy, w mniejszym lub większym stopniu 🙂 Jeszcze żaden im nie zaszkodził. Wiem, że jestem pod tym względem niesamowitą szczęściarą, bo rozglądając się po Internecie czytałam nie raz, jakie problemy mogą się pojawić. Pierwszym z nich jest dobór oleju. Niby można dobierać je do porowatości włosów, ale nie u każdego to działa. U niektórych dwa oleje z osobna w ogóle się nie sprawdzają, ale nałożone razem działają świetnie. A jak już dobierze się olej, to jak długo go trzymać? 10 minut czy 10 godzin? Zostawiać na noc czy nie zostawiać? Pod ręcznikiem, czy nie pod ręcznikiem? Podgrzany czy nie podgrzany? Na suche, czy na mokre włosy? Na całej długości czy od połowy włosów w dół? I bądź tu mądry 😦

Niestety, do wszystkiego trzeba dojść metodą prób i błędów. Ale nie poddawajcie się – myślę, że kiedy już znajdziecie „swój” olej i metodę nakładania, efekty będą warte wszystkich prób. Jedyne, co mogę Wam poradzić, to rozpoczęcie od olejów, które są po pierwsze tanie (oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej ze słodkich migdałów), a po drugie będziecie mogli je zużyć w inny sposób (np. w kuchni lub jako kosmetyk do pielęgnacji twarzy/ciała). Tak będzie „bezpieczniej” i w razie czego produkt się nie zmarnuje, a Wy nie będziecie żałować wydania dużych pieniędzy na coś, co nie działa i nijak nic z tym nie można zrobić. Jeśli znacie porowatość swoich włosów, to możecie też zasugerować się olejami do niej „przypisanymi”, ale ja tym przypisaniom do końca nie wierzę – patrz: początek akapitu. 🙂

 

Silikony – czy to jeszcze „dbaj naturalnie”?

Silikony są przez wielu zwolenników naturalnej pielęgnacji bardzo demonizowane. Ja też ich nie lubię, z dwoma wyjątkami – pierwszy dopuszczam w kremie Coola, który jest najlepszym kremem przeciwsłonecznym, jaki stosowałam do tej pory (ale jeszcze dużo przede mną – będę szukać dalej, bo chciałabym jednak unikać silikonów), a drugi to stosowanie na końcówki włosów. O ile udział w kremie jest dość dyskusyjny i trzeba tu być ostrożnym, o tyle silikonowe serum na końcówki (a także odżywki i maski do włosów, odpowiednio stosowane) może przynieść włosom wiele korzyści. Uwierzcie, próbowałam już zastąpić to serum naturalnymi olejami, ale efekt jest zawsze ten sam – tłuste włosy, strąki (zarówno  przy nakładaniu na mokro, jak i na sucho). Na moich włosach olej musi być spłukany i basta, nieważne ile razy będę próbować i jak niewiele oleju nakładać.

Pamiętacie, co zarzuca się silikonom? Że tworzą powłoczkę, która tylko daje złudzenie nawilżenia i wygładzenia. No i tę powłoczkę można na włosach sprytnie wykorzystać. Celem zabezpieczania końcówek jest zapobieganie zniszczeniom, dalszemu rozdwajaniu itd. Silikony tworzą na nich pewnego rodzaju ochronną „tarczę”, spełniając właśnie to zadanie. Mimo całej mojej miłości do naturalnej pielęgnacji, silikon na końcówkach lubię bardzo, bardzo. 🙂 A to mój ulubiony olejek:

 

large_olej2

Biovax, Olejek Bambus&Awokado – ok. 25 zł/50 ml (klik)

 

 

Podcinanie końcówek i plany na przyszłość

Kiedyś na siłę próbowałam zapuścić jak najdłuższe włosy. Myśl o obcięciu choć odrobiny nie wzbudzała we mnie dobrych myśli :D. Dziś wolę mieć zdrowsze, ale krótsze włosy (choć i tak nie narzekam na długość, dla mnie są w sam raz). Podcinam końcówki co kilka miesięcy, ale nie mam sztywnych ram – czasem są to 4 miesiące, czasem 6. Na pierwszym zdjęciu w tym wpisie końcówki nie był podcinane od ok. pół roku – pora niedługo wybrać się do fryzjera, bo i czas, i lato zrobiły już swoje. Lato jest dla mnie chyba najcięższym do przetrwania okresem w roku, jeśli chodzi o pielęgnację (mam tu na myśli nie tylko włosy, ale także ciało i twarz). Włosy przesuszają się bardziej niż zwykle i to jest główny problem. Ostatnio wpadłam na pomysł zastosowania kwasu hialuronowego – skoro tak dobrze nawilża moją cerę, to może i włosy skorzystają? Jestem po pierwszym użyciu i uzyskany efekt bardzo mi się spodobał, będę więc kombinować dalej (nałożyłam go w proporcjach 1:2 z maską do włosów). Słyszałam też dużo dobrego o żelu z siemienia lnianego, tę metodę też na pewno wdrożę w życie. Jeśli macie jakieś sprawdzone metody na nawilżanie włosów, chętnie przyjmę wszystkie porady!

Mam nadzieję, że post okaże się dla Was przydatny. Jeśli macie swoje pielęgnacyjne triki lub godne polecenia kosmetyki, zachęcam do podzielenia się nimi w komentarzach. Do usłyszenia w kolejnym poście, pozdrawiam!

2 myśli w temacie “Pielęgnacja włosów #2”

  1. Masz piękne włosy! Ja maski stosuję zawsze na suche przed myciem, a poźniej już nie używam odżywki. Tylko kallosy proteinowe właśnie po myciu do spłukania. A olej kokosowy nierafinowany to po prostu olej kokosowy, może być różnica w standardach konfekcjonowania, ale pewnie najlepiej jest sprawdzić na własnej skórze 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s