Vianek, Wzmacniający krem do twarzy na dzień & Odżywczy krem pod oczy

IMG_7729.JPG

Wiecie, że w tej chwili w ofercie Vianka znajduje się ponad 70 produktów? Przy takim wyborze nie sposób nie znaleźć czegoś dla siebie. Składy są naturalne, a ceny przystępne, więc i ja sięgam po nie bardzo często. Moimi faworytami są masła do ciała, o których pisałam tutaj. Najdłużej przekonywałam się do zakupu kremów do twarzy, ale na szczęście Vianek nie oszczędza na próbkach i gdzie bym nie robiła zakupów, tam je dostawałam. 🙂 Dzięki nim poznałam produkty z dzisiejszego wpisu, a do jednego nawet wróciłam, co zdarza mi się rzadko.

 

Vianek, Wzmacniający krem do twarzy na dzień

Cena: 30,99 zł/50 ml (klik)

 

To kolejny, po masłach do ciała, produkt, który mnie pozytywnie zaskoczył. Szukałam kremu na wiosnę i chciałam, żeby był lekki, delikatnie pielęgnował, szybko się wchłaniał i nie przysparzał mi dodatkowych problemów ze skórą. I trafiłam w dziesiątkę. 🙂

Krem ma średnio gęstą konsystencję. Łatwo rozprowadzić go na skórze, ale trzeba go wetrzeć dość szybko i starannie, bo może zostawić smugi. Zalecam też uważność podczas aplikacji na inny kosmetyk, np. żelowe serum, bo może się zrolować. Podejrzewam, że winowajcą jest tutaj dodatek tlenku cynku (Zinc Oxide), popularny fizyczny filtr UV. Producent wspomina w opisie, że krem chroni przed promieniowaniem, ale skoro nigdzie nie zostało napisane, jaki ma wskaźnik ochrony przeciwsłonecznej, zawsze zakładam, że niewystarczający i tak czy siak, używam kremu z filtrem. 

Jak widzicie na zdjęciach, tlenek cynku to nie jedyna niespodzianka w tym kremie – kolejną jest dodatek zielonego pigmentu. Ma za zadanie wyrównać koloryt skóry (w założeniu producenta – zaczerwienionej i naczynkowej). I rzeczywiście, bardzo delikatnie go wyrównuje, ale nie zapewnia krycia. Wyrównanie działa na zasadzie „nie wiem jak, nie wiem gdzie, ale kolor skóry jest odrobinę lepszy” 🙂

Co do samych właściwości pielęgnacyjnych – krem nadaje się w moim odczuciu wyłącznie na dzień. Jest dobrym „podkładem” pod filtr przeciwsłoneczny. Kilka razy próbowałam aplikować go na noc, ale czułam, że nie był wystarczająco odżywczy i miałam ochotę nałożyć coś jeszcze (a muszę zaznaczyć, że nie jestem fanką nie wiadomo ilu warstw pielęgnacji, bo uważam, że żeby to robić, trzeba mieć odpowiednią wiedzę, a i zdarzyło mi się też przesadzić i zaszkodzić swojej skórze takim warstwowym podejściem).

Krem nie zaszkodził mojej skórze w żaden sposób, nie spowodował wysypu niedoskonałości, nie dawał uczucia ciężkości i tłustości (mam skórę mieszaną, problematyczną, ze skłonnością do zaskórników). Szybko się wchłaniał i pozostawiał cerę przyjemnie miękką. Dodatkowym atutem był dla mnie jego zapach. Nawet inna osoba powiedziała mi, że coś ode mnie ładnie pachnie i okazało się, że to ten krem. 🙂 Oczywiście, to zawsze sprawa indywidualna, ale mnie jest po prostu miło i przyjemnie go używać.

To produkt, do którego powróciłam, co nie zdarza mi się często. Lubię próbować nowości, „dobre jest wrogiem lepszego”, ale w tym przypadku stwierdziłam, że póki co nie chcę zmiany i jeszcze się nim trochę pocieszę. 🙂

 

INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Zinc Oxide, Glycerin, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Coco-caprylate, Ribes Nigrum Seed Oil, Glyceryl Stearate, Vaccinium Vitis-Idaea Fruit Extract, Stearic Acid, Allantoin, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Phytic Acid, CI 77288, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum

IMG_7745.JPG

IMG_7752.JPGBiały – krem pod oczy, zielony – krem wzmacniający.

 

Vianek, Odżywczy krem pod oczy

Cena: 20,99 zł/15 ml (klik)

Tradycyjnie, każdy wpis o kremie pod oczy muszę rozpocząć od przypomnienia stanu mojej skóry w tych okolicach. Pozwolę sobie zacytować to, co napisałam w poście o kremie-masce Clochee

Moja skóra pod oczami potrzebuje pomocnika, który by ją nawilżył i odżywił. Dość często zdarza mi się łzawić i regularne pocieranie skóry w celu otarcia łez nie pozostaje bez znaczenia dla kondycji mojej skóry – jest podrażniona i pocieranie delikatnie boli. Wydaje mi się, że nie mam mocno widocznych cieni pod oczami, dlatego nie szukam zniwelowania tego efektu, ale regeneracji – jak najbardziej.

Ten stan raczej się nie zmienia. Co prawda, ostatnich miesiącach nie łzawiłam już tyle, ale całkowita rezygnacja z kremu pod oczy nie wchodzi u mnie w grę. Nawet lekki produkt przynosi ulgę i przywraca komfort.

Krem pod oczy Vianek okazał się produktem „w sam raz na raz”. Spełnił swoje zadanie, ale będę dalej szukać ideału. Zdarzyła się bardzo podobna sytuacja, co w przypadku kremu Sylveco (o którym pisałam tutaj) – stosowany „normalnie”, czyli nakładany na skórę w małej ilości nie dostarczał skórze takiego odżywienia, jakiego potrzebuje, ale jako maska spisał się bardzo dobrze.

Stosowałam go zatem właśnie jako maskę: prawie codziennie rano, a często także wieczorem kładłam grubą warstwą pod oczy i pozostawiałam do wchłonięcia. Czasem trochę mu w tym pomagałam, delikatnie wklepując palcami (po ok. 10 minutach od nałożenia). Metoda maski ma jednak podstawową wadę: jest czasochłonna. Myślę, że niewielu osobom odpowiadałoby długie czekanie na wchłonięcie, szczególnie o poranku, kiedy chce się jeszcze np. zrobić makijaż. Ja jednak nie noszę makijażu, a pielęgnacja jest dla mnie już jak oddychanie, zupełnie naturalna, choćby nie wiadomo co się w życiu działo, więc zawsze potrafiłam zorganizować to tak, żeby nie mieć problemu, ale kierując się zasadą „nic na siłę” – czasem trzeba było z tego kroku zrezygnować, z przymusu albo z lenistwa 😉

Odstawienie kremu na jeden dzień nie skutkowało niczym niedobrym, skóra zostawała w tej samej kondycji. Ale dłuższych rozstań już nie lubiła. Zdarzyło mi się ich kilka i potem dosłownie marzyłam o nałożeniu kremu. Kiedy przesuwam palcem pod oczami, lubię czuć, że skóra nie stawia większego oporu i że ma na sobie ochronną warstewkę (nawet jeśli jest ultracienka). To dla mnie znak, że skóra jest odpowiednio odżywiona i nie wygląda na zmęczoną, a nawilżenie nie ucieka. Krem Vianek w formie maski zapewniał skórze powyższe cechy, zatem byłam zadowolona z jego działania. Sprawiał, że okolice pod oczami wyglądały po prostu na zdrowe i zadbane i za to jestem mu bardzo wdzięczna. Tak jak wspomniałam wyżej, będę dalej szukać ideału – w kategorii kremów pod oczy mam jeszcze wiele do odkrycia. 🙂

 

INCI: Aqua, Glycine Soja Oil, Coco-Caprylate, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Glyceryl Stearate, Humulus Lupulus Cone Extract, Glycerin, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Lecithin, Hippophae Rhamnoides Oil, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Dehydroacetic Acid, Benzyl Salicylate, Lilial, Hexyl Cinnamal 

 

 

Znacie już kosmetyki Vianek? Macie swoich ulubieńców?

IMG_7709

 

 

Porządku podczas pisania pilnował: Aksel 😀 ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

IMG_7687.JPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s