Pielęgnacja stóp – moje sposoby

Pielęgnacja stóp, obok stosowania kremu pod oczy i szczotkowania ciała na sucho, była zawsze, nomen omen, moją piętą achillesową. O ile z kremem pod oczy dałam już sobie radę i wszedł na stałe do mojego pielęgnacyjnego rytuału, o tyle pozostałe dwa elementy wciąż nie mogą wejść mi w krew, mimo że jestem świadoma, jakie doskonałe efekty przyniosą.

Postanowiłam z tym zawalczyć i mocno mobilizowałam się, żeby zacząć dbać o stopy, efektem czego tego lata mogłam z przyjemnością je „pokazywać” 🙂 W tym wpisie opowiem Wam, jak utrzymuję ich dobry wygląd i polecę kilka produktów.

IMG_8426.JPG

 

Tarka do stóp

Podstawowy problem, z jakim spotykam się w pielęgnacji stóp, to oczywiście szybko narastający martwy naskórek. Kiedyś wierzyłam, że odpowiedni krem sobie z tym poradzi, dziś nie mam już złudzeń – jeśli krem ma działać, to nie na suchej, zrogowaciałej skórze. Martwy naskórek trzeba usunąć i mam na to dwa sposoby: pierwszym z nich jest tarka do stóp. Swoją kupiłam kilka lat temu w dawnym Pat&Rub, obecnie nie jest już nigdzie dostępna, ale myślę, że bez problemu znajdziecie podobną w najbliższym Rossmannie. 🙂 Gdybym miała teraz kupić jakąś tarkę, wybrałabym tę z Organique (klik), która wyglądem jest bardzo zbliżona do tej, którą mam obecnie. Jest drewniana, duża i mocna (jakoś nie chcę plastikowych tarek, wydaje mi się, że mogłabym szybko je połamać).

img_0036

Złuszczanie przy pomocy tarki wykonuję zawsze na czystej, suchej skórze. Nigdy nie robię tego bezpośrednio po kąpieli, bo wtedy skóra jest zmiękczona i tarcie o wiele słabsze, ale jeśli poszukujecie takiego efektu, to oczywiście nie odradzam tego sposobu – po prostu ja wolę nieco mocniejsze usuwanie naskórka. Po pierwszym użyciu tarki nie poznawałam swoich stóp, a właściwie pięt, bo to obszar, na którym najczęściej ją stosuję. Suche, pozadzierane skórki zniknęły w okamgnieniu. Tego nie dał mi żaden peeling ani pumeks.

 

Maska peelingująca

Kilka lat temu miałam przyjemność poznać drugi sposób na skuteczne złuszczanie – maskę peelingującą w formie skarpetek. To jest dopiero zabójca! 😀 Od tego czasu na rynku pojawiło się wiele produktów tego typu, ale ja bardzo polecam Wam ten, który sama stosuję. Nie miałam jeszcze innego, bo tak mi się spodobał!

Skarpetki są tanie (w chwili obecnej kosztują 5,99 zł) i diabelsko skuteczne. Kupuję je na Allegro, dokładnie u tego sprzedawcy -> klik. Podoba mi się również ich skład.

Skład: Lactic Acid, Glycolic Acid, Citric Acid, Fish Collagen, Aloe Extract, Royal Jelly, Ruscus Extract, Phyllostachys Bambusoides, Herba Portulacae, Pot Marigold, Camomile, Chinese Hypericum, Ginkgo Extract.

Jak je stosować? Wystarczy przeciąć opakowania wzdłuż wskazanej linii i włożyć w nie stopy. Mieszanka kwasów jest umieszczona w środku, więc nie trzeba już niczego mieszać i wlewać. Po włożeniu „skarpetek” staram się wyrównać ich zawartość, tj. sprawić, żeby płyn był rozmieszczony równomiernie. Następnie zakładam zwykłe skarpetki, aby wszystko dobrze docisnąć (inaczej skarpety z kwasem mogą się zsuwać i źle przylegać do stóp). Można też pomóc sobie dołączonymi naklejkami. Zdejmuję całość po około 40 minutach i opłukuję stopy. Potem pozostaje już tylko czekać na efekty 🙂 A te są widoczne bardzo szybko.

IMG_8459.JPG

Już kolejnego dnia po zastosowaniu maski peelingującej widać, że coś zaczyna się dziać. Skóra staje się nieco ściągnięta i stopniowo pomarszczona. Złuszczanie również zaczyna się szybko – już około trzeciego dnia po aplikacji. Całość „zabiegu” powinna zmieścić się w ciągu jednego tygodnia. Jestem osobą, która lubi „dzióbać” i chętnie pomagam skórkom odejść :), co dodatkowo przyspiesza cały proces. Spod suchych skórek wyłania się ultragładka, świeża i piękna skóra – jak nowa! Uznałam, że taki zabieg będę wykonywać dwa razu w roku: po lecie i wiosną, kiedy nie odsłaniam jeszcze stóp. Myślę, że to optymalna częstotliwość.

Skarpetki mają dodatkową zaletę – złuszczają skórę całych stóp. Jakoś nie wyobrażam sobie stosowania tarki na skórze palców czy na wierzchniej części stopy. Co prawda, naskórek na tych częściach nie jest tak uporczywy, jak np. na piętach, ale dobrze też go od czasu do czasu „odnowić”. Do tego celu można śmiało wykorzystać zwykły peeling do ciała.

 

Nawilżanie i odżywianie

Samo złuszczanie nie sprawi, że stopy będą piękne i zadbane. To tylko usunięcie martwego naskórka, ale dla osiągnięcia najlepszych efektów potrzeba jeszcze regularnie odżywiać i nawilżać skórę. Na pewno wiecie, w czym problem – w chodzeniu 😀 Kremy lubią zostawiać po sobie tłustą warstwę, która utrudnia życie. Ja stosuję zasadę „lepiej mniej”, czyli nakładam krem w ilości, która wchłania się w rozsądnym czasie, za to staram się to robić regularnie (czyli codziennie). Jeśli martwy naskórek jest usunięty, to wszelkie preparaty wchłaniają się o wiele lepiej, a jeśli są stosowane systematycznie, to długo utrzymują efekt, jaki daje złuszczanie. Jeśli sięgam po krem regularnie, to rzadziej stosuję tarkę, bo suchy i stwardniały naskórek nie pojawia się tak ochoczo.

Jakie kosmetyki wybrać? Najpopularniejszym składnikiem kremów do stóp jest mocznik (Urea), znany jako składnik zmiękczający skórę, a w pewnych stężeniach również złuszczający. Świetnym kremem do stóp był dla mnie Pilarix (klik), ale stosowałam go w czasach, kiedy jeszcze nie interesowałam się składami, a producent nie podaje na swojej stronie pełnego INCI, więc nie wiem, czy go pod tym kątem polecać (wiem, że zmieniło się opakowanie i nie jestem pewna, czy przy okazji nie i skład i czy zdjęcia/opisu składu z Internetu są aktualne).

Lubię też produkty bogate w regenerujące masła i oleje i tutaj kłaniają się nam kosmetyki naturalne 🙂 Wiele z nich ma w swoim składzie także wspomniany mocznik, choć nie wszystkie. Poniżej przedstawię Wam 3 produkty, które sprawdziły się u mnie najlepiej. Pierwszym z nich będzie… pewien balsam do ciała.

Clochee-lekki-balsam-nawilzajacy-roza.jpgClochee, Lekki balsam nawilżający – dzika róża

Cena: 62 zł/200 ml (klik)

Nawilżający balsam do ciała Clochee to produkt, który kupiłam oczywiście z myślą o pielęgnacji ciała, ale jego zapach nie odpowiadał mi tak bardzo, że niechętnie stosowałam go na całe ciało. Kiedy skończył się krem do stóp, którego w tamtym czasie używałam, postanowiłam, do czasu kupna nowego zadowolę się tym balsamem. I… to był strzał w dziesiątkę, bo poradził sobie fantastycznie. Stopy są na szczęście daleko od nosa, więc nie musiałam już czuć tego zapachu, a regeneracja i nawilżenie, jakich dostarczał, były na rewelacyjnym poziomie. Poza aromatem, to produkt ideał, a jego najmocniejszym punktem, po działaniu, jest szybkość wchłaniania – robił to błyskawicznie, a to w kremach do stóp jest cechą pożądaną. W chwili obecnej używam innej wersji zapachowej – czekolada i kumkwat (klik) – tym razem już do ciała, ale zdarza mi się i na stopy. Spisuje się tak samo dobrze.

 

krem-do-stop.png

Vianek, Nawilżający krem do stóp

Cena: 15,99 zł/75 ml (klik)

Propozycja marki Vianek to krem z 10% zawartością mocznika, olejem z kiełków pszenicy i ekstraktem z mniszka lekarskiego. Nie wchłaniał się już tak dobrze jak balsam Clochee (ale nie było źle!), ale z nawilżeniem i regeneracją skóry stóp radził sobie znakomicie. Myślę, że niedługo do niego wrócę, bo to świetny produkt w bardzo dobrej cenie, a na rynku, póki co, nie ma obecnie kremów do stóp, które by mnie szczególnie interesowały.

 

 

zielone lab krem.jpegZielone Laboratorium, Aksamitny krem do stóp z mocznikiem i masłem shea

Cena: 32 zł/100 ml (klik)

Jak sama nazwa wskazuje, krem Zielonego Laboratorium charakteryzuje się aksamitną konsystencją, przez co stosowanie go to wielka przyjemność. Bardzo go polubiłam. Podobało mi się wygodne opakowanie i to, co znajdowałam w środku – pięknie pachnący (goździkowo-cynamonowo) gęsty krem, który szybko się wchłaniał i zostawiał stopy gładkimi i dobrze odżywionymi. Do niego też planuję kiedyś wrócić. 🙂

 

A jak wygląda Wasza pielęgnacja stóp? Stosujecie krem regularnie, czy też musicie się dodatkowo mobilizować? 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s