Phenomé, Produkty do oczyszczania twarzy

IMG_7844.JPG

Ten post długo czekał w szkicach. Wpadłam na pomysł zbiorczej recenzji, bo w pewnym momencie wszystkie z przedstawionych kosmetyków były naraz w moich „zbiorach”. Pierwszy produkt kupiłam już ponad rok temu, a kolejne wiosną i latem 2017 – wtedy drogeria Super-Pharm szalała z promocjami i była to dla mnie okazja, żeby dorwać kosmetyki Phenomé o wiele, wiele taniej.

Oczyszczanie twarzy to mój ulubiony krok w pielęgnacji i poświęcam mu zarówno dużo uwagi, jak i dużo środków. Mam skórę mieszaną i skłonną do zanieczyszczeń, więc to nie żarty – trzeba oczyszczać porządnie i regularnie (ale nie agresywnie). Pokładałam duże nadzieje w produktach Phenomé – i znalazłam wśród nich takie, do których wrócę z przyjemnością, ale też takie, które zawiodły mnie całkowicie. 

Regulujący żel do mycia skóry tłustej i mieszanej

Cena: 79 zł/200 ml (klik)

Kiedy kupiłam ten żel, miał jeszcze inny dozownik. W obecnej wersji posiada pompkę i jest to o niebo lepsze rozwiązanie. Tak się złożyło, że kiedy zaczynałam go używać, kończył mi się akurat peeling enzymatyczny, również Phenomé (którego recenzję znajdziecie tutaj), który miał identyczną butelkę, więc zamieniłam dozownik żelu na pompkę z peelingu.

Próbowałam przypomnieć sobie, kiedy przed produktem Phenomé miałam tak dobry żel do mycia twarzy, ale… nie wiem 🙂 Przez długi czas stosowałam mydła potasowe Herbs&Hydro (o wersji Zielona Herbata pisałam tutaj), w międzyczasie żel i emulsję Vianek (jej recenzja tutaj) i jeszcze kilka innych produktów, ale łączyło je jedno – zawsze były jednymi z wielu. Mam na myśli to, że żadnego nie stosowałam na wyłączność – miałam coś innego na poranki i coś innego na wieczory, a czasem jeszcze trzeci kosmetyk. Z żelem Phenomé było inaczej – kiedy zaczęłam go używać, nawet nie myślałam o niczym innym.

IMG_8626.JPG

Produkt ma żelową konsystencję, dość rzadką, przez co rozprowadzanie go to bajka – przyjemnie sunie po skórze i nie wymaga rozcieńczania wodą już na samym początku, ale z czasem dodaję jej trochę – najpierw masuję twarz samym żelem, potem moczę dłonie i masuję dalej, mniej więcej tyle samo czasu. Wszystko trwa około 3-4 minut. 

Lubiłam mieć go na skórze. Obchodził się z nią szalenie łagodnie. Dobrze przyczepiał się do skóry i nie ślizgał się po niej. Tak jak wspomniałam, żel Phenomé służył mi zarówno do porannego, jak i wieczornego oczyszczania, jako drugi krok. Rano stosuję z reguły bardzo delikatne środki myjące, a wieczorem coś mocniejszego, ale ten żel był w sam raz na obie te pory – łagodny, ale skuteczny, tymi dwoma przymiotnikami można opisać go najlepiej. Kosmetyki do cery tłustej i mieszanej mogą kojarzyć się z dość agresywnym oczyszczaniem, wysuszaniem i ściąganiem skóry, ale nie tutaj – u Phenomé dostajemy kosmetyk całkowicie przyjazny skórze, dobrze oczyszczający, sprawiający, że cera jest świeża i zadbana, że lepiej „oddycha”.

Żel miał przyjemny zapach – świeży, cytrusowy, dość intensywny, ale nie męczący. To wielki atut tego kosmetyku. Stosowanie produktu przypadało na lato i wczesną jesień, więc tym bardziej cieszyłam się, że towarzyszył mi taki, a nie inny aromat. Jeśli mieliście kiedyś od czynienia z peelingiem enzymatycznym tej marki, który jest o wiele popularniejszy, to podpowiem, że jego zapach jest niemal identyczny.

Do tego żelu wrócę z całą pewnością. Był świetny, a właściwie to Świetny. 🙂

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Water **, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Fruit Water **, Cocamidopropyl Hydroxysultaine**, Glycerin**, Decyl Glucoside**, Xanthan Gum**, Zea Mays (Corn) Starch**, Epilobium Fleischeri Extract *, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Aqua**, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Mentha Piperita (Peppermint) Extract**, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract*, Camellia Sinensis (White Tea) Extract*, Chondrus Crispus (Carrageenan)**, Parfum**, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Copper Chlorophyllin**, Citral***, Limonene***


*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils 

IMG_7847

Delikatna pianka do mycia skóry wrażliwej

Cena: 79 zł/150 ml (klik)

Jak ja się cieszyłam, kiedy kupiłam tę piankę! Miałam wobec niej ogromne oczekiwania. Wyobrażałam sobie, że posłuży mi do porannego oczyszczania, będzie kremowa i łagodna dla skóry. Niestety, stało się zupełnie odwrotnie. Po pierwszym użyciu skończyłam czerwona jak burak. Pianka jakby wżarła się w twarz i zniknęła na niej szybko, zostawiając zaognioną i rozpaloną. Przecież to miał być preparat do mycia skóry wrażliwej 😦 Nie wiedziałam, co się dzieje, bo takie sytuacje zdarzają mi się ekstremalnie rzadko.

Żałowałam, że nie mam pod ręką kremu Avène Cicalfate – to jedyny kosmetyk z Paraffinum Liquidum, który zastosowałabym teraz na twarz, bo genialnie koi i świetnie radzi sobie z podrażnieniami – jako krem-opatrunek, stosowany w kryzysowych sytuacjach, dałby sobie świetnie radę. Poratowałam się jednak najpierw wodą termalną Uriage, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, a potem najbardziej tłustym kremem, jaki znalazłam w kosmetyczce – Bepanthenem, którego używam po laserowej depilacji.

Zastanawiałam się, co zrobić z tą pianką. Zaryzykowałam kolejne użycie, ale skończyło się tak samo jak pierwsze. Potem stwierdziłam, że nieco ją rozcieńczę i to trochę pomogło. Rozcieńczałam filtrowaną wodą – po prostu dolałam jej do pełna (kosmetyk nie wypełniał opakowania całkowicie i zostało jeszcze trochę miejsca). Tak jak mówię, ten zabieg nieco pomógł, ale kosmetyk i tak nie należał potem do moich ulubionych.

Czasem myłam nim twarz rano, ale ponieważ stosowałam wtedy kwas glikolowy, który dodatkowo uwrażliwił moją skórę, zdarzały się miejsca na twarzy, które robiły się wyraźnie czerwone. Potem wpadłam na inny pomysł – zmywanie pianką wierzchniej warstwy olejku/balsamu do demakijażu. Olej pięknie łagodził działanie pianki. Wychodziło z tego 3-etapowe oczyszczanie, a nawet 4-etapowe, jeśli liczyć płyn micelarny, którego używam do zmycia tuszu do rzęs 😉 Wyglądało to tak: masowałam twarz olejem, po czym nie zmywałam go żadną ściereczką (nie lubię tego sposobu), tylko bezpośrednio na olej kładłam jedną, dwie pompki pianki i masowałam krótką chwilę (ok. 10-15 sekund). Spłukiwałam i potem korzystałam już z żelu do mycia twarzy. Pianka pomagała ściągnąć dużą część oleju. I tak ją sobie powoli zużywałam, aż po paru miesiącach (bodajże po 5) się skończyła. Pod sam koniec znowu próbowałam dać jej szansę i moja skóra rzeczywiście tolerowała ją lepiej, ale wydawało mi się, że jest nieco podsuszona po jej zastosowaniu. Raczej nie wrócę do tego produktu. Nie mam zbyt dobrych doświadczeń z piankami – to już trzecia z rzędu, która mnie zawiodła. Chciałabym kupić słynne pianki Cosnature i Ecolab czy tę, która kusi mnie najbardziej – Alkemie, ale przez takie wybryki ciągle to odkładam.

INCI: Rosa Centifolia Flower Water**, Cocamidopropyl Hydroxysultaine**, Coco-Glucoside**, Glycerin**, Rosa Gallica Extract*, Rosa Damascena Oil *, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Castanea Sativa (Chestnut Tree) Seed Extract **, Avena Sativa (Oats) Kernel Extract **, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract**, Hamamelis Virginiana Leaf Extract**, Cedrus Atlantica Bark Extract**, Mentha Piperita (Peppermint) Extract**, Aqua**, Betaine*, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract**, Lycium Barbarum Fruit Extract*, Punica Granatum (Pomegranate) Fruit Extract*, Litchi Chinensis Fruit Extract**, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Extract*, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract*, Chlorella Vulgaris Extract**, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid**

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

 

 

Aksamitny żel do mycia każdego rodzaju skóry

Cena: 79 zł/200 ml (klik)

To żel o gęstej konsystencji. Kiedy nałożyłam na twarz moją „standardową” porcję i zmieszałam go z wodą, to mogłabym tę pianę pociągnąć chyba na całe ciało 😀 Co oczywiście pozytywnie pływało na wydajność produktu.

Po użyciu tego żelu czułam, że moja skóra jest domyta, ale nie był to tak fajny efekt odświeżenia jak po żelu Complete Blemish Cleanser (czyli pierwszym, który opisałam). Żel nakładałam na suchą skórę i zaczynałam delikatnie masować. Już po krótkiej chwili czułam opór, co było znakiem, że pora dodać wodę. Moczyłam więc ręce i masowałam dalej, wszystko trwało zawsze kilka minut. Dobrze radził sobie ze wszystkiego rodzaju zanieczyszczeniami – czy to stosowany solo, czy do zmywania oleju. No i on też odziedziczył pompkę po peelingu, bo oryginalna przeciekała (pompkę „dziedziczoną” mam do dziś i zamontowałam ją po drodze w jeszcze jednym żelu i mam zamiar zamontować w kolejnym :D).

Żel nie wyróżniał się niczym specjalnym. Pachniał jak jabłkowy płyn do mycia naczyń. Nie wysuszał mojej skóry, choć kilka razy zdarzało się, że była lekko ściągnięta po jego użyciu. Nie rozjaśniał twarzy z żaden szczególny sposób i nie niwelował przebarwień (jak śmiało deklaruje producent). W pełni spełniał zadanie, które przed nim postawiłam (oczyszczaj i nie zaszkodź) i cieszę się, że go wypróbowałam, ale to raczej produkt z kategorii „w sam raz na raz”.

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Water **, Decyl Glucoside**, Glycerin**, Ammonium Lauryl Sulfate**, Cocamidopropyl Hydroxysultaine**, Cocamidopropyl Betaine**, Aqua, Babassu Oil Polyglyceryl-3 Esters**, Aloe Barbadensis Leaf Juice**, Sodium Hyaluronate**, Pyrus Malus Fruit Extract**, Iris Florentina Root Extract**, Panax Ginseng Root Extract **, Vitis Vinifera Leaf Extract**, Citrus Paradisi Fruit Extract**, Ananas Sativus Fruit Extract**, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract**, Citrus Medica Limonum Peel Extract**, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract**, Camellia Sinensis Leaf Extract**, Ginkgo Biloba Leaf Extract*, Carica Papaya Fruit Extract*, Citrus Aurantium Dulcis Peel Extract*, Litchi Chinensis Fruit Extract**, Parfum**, Citric Acid**, Caramel**, Malpighia Punicifolia Fruit Extract**, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal**, Cinnamal**

*Certified Organic, **Natural Raw Materials, ***Components of Natural Essential Oils

IMG_8570.JPG

Mieliście kiedyś do czynienia z produktami do oczyszczania marki Phenomé? Jak Wasze wrażenia? Jeśli chodzi o tę markę, to mam w planach zakup kremów do rąk – jeśli macie jakieś opinie na ich temat, to będę po stokroć wdzięczna.

Do usłyszenia w kolejnym wpisie! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s