Ulubieńcy marca 2018

IMG_0039.JPG

Lubię marzec. Kojarzy mi się z nadejściem wiosny, słońca, długich dni i samych dobrych rzeczy 🙂

W tym roku przyniósł też kilka dobrych kosmetyków. Mam zasadę: „nazywaj ulubieńcem dopiero po długim stosowaniu”, dlatego pokazane produkty nie są ze mną tylko od marca, a zdecydowanie dłużej i prawdę mówiąc, zaraz się skończą 😀 Będę je bardzo dobrze wspominać, a niewykluczone, że również kupię ponownie (krem do stóp to chyba nawet całkiem niedługo).

 

 

Hagi, Naturalny balsam z organiczną wodą pomarańczową i olejem z passiflory

Cena: 54 zł/200 ml (klik)

Rozpocznę od balsamu do ciała. Jestem wielką fanką tego typu produktów, wsmarowuję je w siebie niemal codziennie, często zarówno rano, jak i wieczorem. Powiem Wam, że o ile kosmetyków do pielęgnacji twarzy szukam właściwie po całym świecie, o tyle w kategorii „smarowidła do ciała” polski rynek spełnia moje potrzeby w stu procentach. W listopadzie kupiłam wreszcie balsamy Hagi (a wszystkie swoje zakupy z Black Friday opisałam tutaj). Długo wypatrywałam za nimi oczy i nie zawiodłam się.

Swoją przygodę z balsamami Hagi rozpoczęłam od wersji z wodą pomarańczową i olejem z passiflory. Wyczuwam w niej pomarańczowy aromat, który nie jest jednak bardzo „jaskrawy” i kwaśny, ale przełamany czymś mlecznym, łagodnym, lekko kwiatowym. Bardzo mi odpowiada 🙂 W balsamie najbardziej przypadła mi do gustu jego lekkość. Ma rzadką konsystencję (w której da się wyczuć obecność olejów), bardzo szybko się wchłania, dlatego na dzień jest świetny. Myślę, że wielu osobom może szczególnie przypaść do gustu w okresie wiosenno-letnim, kiedy lekkość/szybkie wchłanianie to cechy wyjątkowo pożądane.

Nie ograniczałam się do stosowania go tylko o poranku – chętnie sięgałam po niego także po wieczornym prysznicu. Nawilża na tyle, że czuję się komfortowo przez cały dzień. Otula skórę leciutkim woalem, który sprawia, że jest gładka.

Ponieważ stosowałam go, kiedy było jeszcze bardzo zimno, czasem potrzebowałam dodatkowego „kopa” – wtedy nakładałam balsam Hagi tak jak zwykle, ale po wchłonięciu dokładałam dosłownie ociupinę czegoś bardzo tłustego, co pomogłoby „zamknąć” nawilżenie. Było to albo moje domowe masło kokosowo-czekoladowe albo sztyft ochrony – w moim przypadku z Ministerstwa Dobrego Mydła (Baobab klik lub Śliwka klik), ale i Hagi ma w swojej ofercie takie sztyfty. Mam zamiar je kiedyś wypróbować 🙂 Wtedy otrzymywałam połączenie doskonałe, bo ten balsam sam w sobie nie jest turbo- , mega-,  i tak dalej, – nawilżający i regenerujący. Jest po prostu bardzo dobrym, lekkim balsamem i fajnie, że można go w razie potrzeby „stuningować”, dodając coś ciężkiego.

INCI: Aqua, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Water, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Rosa Damascena (Rose) Flower Water, Glycerin, Glyceryl Stearate Citrate, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Lactobacillus/Bamboo Ferment Filtrate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Prunus Armeniaca (Apricot) Seed Oil, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Cetyl Alcohol, Passiflora Edulis (Passion Flower) Seed Oil, Tocopherol (Vitamin E), Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Betaine, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Parfum, Euphorbia Cerifa (Candelilla) Wax, Hippophae Rhamnoides (Seabuckthorn) Berry Oil, Xanthan Gum, Limonene, Eugenol, Citral, Benzyl Benzoate, Cinnamal*, Geraniol, Isoeugenol, Linalool

IMG_9999.JPG

Polecam! Obiecałam sobie, że jeśli jedna z dwóch wersji, które kupiłam, dobrze się u mnie spisze, to sięgnę też po pozostałe dwie. I tak się stało: dziś jestem szczęśliwą posiadaczką wszystkich czterech 🙂 Będę ich używać po kolei (pewnie z małą przerwą na balsam Resibo, za którym trochę tęsknię). Co myślicie o tym, żeby po skończeniu wszystkich opakowań przygotować wpis z porównaniem poszczególnych wersji?

 

 

Desert Essence, Pistacjowy krem do stóp

Cena: 24,85 zł/103,5 ml (klik)

Następne smarowidło, które niesamowicie mi pomogło, to krem do stóp Desert Essence. Mam kilka słabych punktów w pielęgnacji (mam na myśli takie, których nie chce mi się wykonywać i zabieram się do nich jak pies do jeża). Są to: szczotkowanie ciała na sucho (mimo, że efekty są wręcz zdumiewająco dobre), wcierki do włosów, nakładanie oleju rycynowego na rzęsy/brwi i właśnie odżywianie skóry stóp, które kojarzyło mi się zawsze z tym, że muszę siedzieć z niewygodnie ułożonymi nogami, a najlepiej to nie ruszać się z miejsca przez 2 godziny, czekając aż krem się wchłonie i ogólnie, że dużo z tym roboty.

A tu proszę, ten krem stosowałam prawie codziennie i nie napotkałam żadnych z powyższych problemów. 🙂 Doskonale odżywia skórę, sprawia, że jest miękka, gładka i nie pojawiają się na niej suche skórki. Oczywiście nie zatrzyma rogowacenia, ale u mnie wydłużał czas pomiędzy kolejnymi użyciami tarki do stóp. Tarka + dobry krem i niczego więcej mi nie potrzeba 🙂 Wchłaniał się naprawdę szybko, a dodatkowym atutem był jego kokosowo-orzechowy zapach. Sama przyjemność!

To nie pierwszy dobry krem do stóp na jaki trafiłam. Polecam Wam jeszcze krem polskiej marki Zielone Laboratorium (klik) oraz balsamy do ciała Clochee (klik) – rewelacyjnie spisują się na stopach 🙂

INCI: Aloe barbadensis leaf juice, pistacia vera (pistachio) seed extract, butyrospermum parkii (shea) butter, SD alcohol 38-B, glycerin (palm), hydrolyzed jojoba esters, jojoba esters, helianthus annuus (sunflower) seed oil, cetyl alcohol (coconut), stearic acid (coconut), leuconostoc radish root ferment filtrate, natural fragrance/flavor (parfum/aroma), simmondsia chinensis (jojoba) seed oil, tocopherol (vitamin E), pistacia vera (pistachio) seed oil, macadamia integrifolia (macadamia) seed oil, lonicera japonica (honeysuckle) flower extract, lonicera caprifolium (honeysuckle) flower extract, limonene, xanthan gum, sodium phytate, water (aqua).

IMG_0016.JPG

 

 

Fresh&Natural, Cukrowy peeling do ciała Zielona Herbata

Cena: 44,99 zł/550 ml (klik)

Nie da się ukryć, tym wpisem zawładnęła pielęgnacja ciała. Ostatni produkt, który omówię, to peeling do ciała Fresh&Natural. Póki co, ze wszystkich trzech produktów tej marki, jakie kupiłam w grudniu, dwa trafiły do ulubieńców (w ulubieńcach lutego (klik) pokazywałam ich orzechowy balsam do ciała). Przyznam, że trochę nie doceniałam Fresh&Natural.

Peeling spisuje się u mnie fenomenalnie. Ma wszystko to, co lubię w peelingach – mocno złuszczające drobiny cukru i udaną konsystencję. Nie osypuje się podczas nakładania i masowania, ale dobrze trzyma się skóry i łatwo po niej rozprowadza. Jego skład jest bogaty w oleje (z pestek winogron, ze słodkich migdałów i arganowy), dlatego pozostawia po sobie cienką olejową warstwę. Dla mnie te olejowe woale po większości peelingów nie są wystarczająco odżywcze i nie zastępują mi balsamu, ale i tak są przyjemne.

Podoba mi się, że marka pomyślała o takich peelingoholikach jak ja i sprzedaje duże pojemności swoich produktów (są nawet kilogramowe wersje :D). Złuszczam martwy naskórek z ciała regularnie i bardzo się do tego przykładam, więc lubię duże pojemności. Peeling jest bardzo wydajny, bo zawiera dużo cukru, więc już małą ilością da się porządnie wymasować ciało. Ma ładny, „zielony” zapach (mam na myśli świeży, lekko orzeźwiający) i zostały w nim zatopione płatki hibiskusa. Przyznam, że wolę produkty w całości rozpuszczalne, bez fruwających kwiatków i innych dodatków, bo nie dokładają mi sprzątania, no ale niech będzie. 🙂 Wrażenia estetyczne są dzięki temu bardziej pozytywne.

INCI: Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa (Argan) Oil,Hibiscus Sabdariffa Flower, Parfum, Limonene, Citronellol 

IMG_9981.JPGIMG_9993.JPG

A Wy jakie kosmetyki wymienilibyście jako swoich ulubieńców w marcu? 🙂

Ściskam, Ewelina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s