Ekocuda, Gdańsk 2-3 marca 2019 – relacja

Rozpoczęcie ekocudowego sezonu za nami – 2 i 3 marca gdański Stadion Energa ponownie ugościł miłośników naturalnych kosmetyków, w tym mnie! Gdy pojechałam na Ekocuda po raz pierwszy (relację możecie znaleźć tutaj), wiedziałam natychmiast, że na jednym wyjeździe nie poprzestanę. Podczas tegorocznej wiosennej edycji postanowiłam odwiedzić Gdańsk, aby porównać, jak te największe w Polsce targi kosmetyków naturalnych wyglądają w różnych miastach. Nie ukrywam, że i lokalizacja miała dla mnie ogromne znaczenie. To cecha, którą Gdańsk bije wszystkich na głowę – morze jest tak blisko ❤. A ja się już zdążyłam porządnie za nim stęsknić. Wyjazd był więc dla mnie podwójnie ekscytujący.

Po Gdańsku spodziewałam się mniejszych tłumów niż w Warszawie i w istocie, tak właśnie było, jednak nie uważam, żeby różnica była znacząca. Na targach pojawiło się aż 13 500 osób! Coś czuję, że w stolicy padnie jakiś wielki rekord 🙂 Przez taką liczbę odwiedzających, podczas targów po raz kolejny panował dość spory ścisk, ja jednak miałam do zrobienia niewiele zakupów i przyjęłam spokojną postawę, tzn. nie stresowałam się tłumami i po prostu cieszyłam się widokiem i atmosferą – w końcu byłam w raju. 🙂 Udało mi się podjąć rozmowy na kilku stoiskach i dowiedziałam się m.in. że marka Alkemie planuje wypuścić wkrótce nowe produkty (nie znam szczegółów, doradzono mi jednak, abym zapisała się do newslettera, jeśli chcę się dowiedzieć jako jedna z pierwszych). Nowe produkty zaprezentują (lub już zaprezentowały) marki Iossi i Fridge: tutaj również miałam okazję do rozmów, potestowałam też wspomniane nowości na własnej skórze.

I właśnie to jest takie wspaniałe w tym wydarzeniu: można być tak blisko osób zaangażowanych w produkcję kosmetyków, można wszystkiego dotknąć, dopytać, a nawet przedpremierowo poznać produkty. Jedyne, co mnie trochę martwi w kontekście targów, to nierówność pod względem liczby wystawców. Marki najchętniej pojawiają się zawsze w Warszawie: tam są po prostu wszyscy. Zarówno gdańska, jak i poznańska edycja mają okrojoną gamę stoisk. Nie wiem, czy problem leży po stronie Ekocudów (może jest ograniczona liczba miejsc?), czy samych producentów (może nie zależy im, aby pojawić się wszędzie i wybierają tylko najpopularniejsze miejsce?). Dlatego polecam, abyście przed rozpoczęciem zapoznali się zawsze z listą wystawców (jest dostępna na stronie Ekocudów: klik). Marki, które pojawiły się w Gdańsku, satysfakcjonowały mnie niemalże w 100%. Było mi trochę szkoda braku Jan Barba, Asoa i Lush Botanicals, bo na pewno podeszłabym do nich i porozmawiała. Dodam jeszcze, że nawet jeśli którejś marki nie ma na targach, nie oznacza to, że nie można kupić tam jej kosmetyków – wśród wystawców są też sklepy, których asortyment składa się z produktów wielu marek. Warto to wziąć pod uwagę 🙂

To tyle z moich ogólnych wrażeń. Byłam oczywiście zachwycona pobytem na targach, czułam się jak w domu. Już chwaliłam się na Instagramie, ale i tutaj pokażę, co sobie kupiłam:

Same cuda i morze w tle – czego chcieć więcej? A poniżej drobny upominek od samych Ekocudów. Wśród sponsorów targów znalazły się m.in. marki Sylveco i Be The Sky Girl. Bardzo dziękuję! Dostaję zaproszenie na targi, ale absolutnie nie trzeba mnie do nich namawiać. 🙂 Gdybym posiadła umiejętność teleportacji, pojawiałabym się w każdym mieście 🙂 Wspieram tę inicjatywę całym serduchem.

Teraz pozostaje mi tylko przejść do centrum wydarzeń i zaprezentować Ekocuda „od środka”. Zostawiam Was ze zdjęciami i krótkimi komentarzami 🙂

Kosmetyki Resibo. Ich opakowania wyglądają obłędnie, są tak spójne i tworzą przytulną atmosferę na stoisku – aż chce się podejść i zobaczyć, co to.

Kosmetyki Yope. Ich nowe żele pod prysznic to sama sama słodycz! Na pewno kupię je, gdy skończę to, co mam obecnie. Żałuję, że nie poznałam ich zapachów.

Kosmetyki Fridge. Ich stoisko było najpiękniejsze ze wszystkich, widać, że zaplanowano je w szczegółach. Bardzo podobają mi się wianki we włosach Pań 🙂 Żałuję, że nie udało się zrobić zdjęcia całości, ale oblegały je tłumy i dostęp był mocno utrudniony (jak i w przypadku innych stoisk). Marka zaprezentowała nowy produkt, którym jest rozświetlacz do twarzy i ciała (więcej tutaj).

A tutaj moje ukochane Ministerstwo Dobrego Mydła. Kosmetyki sprzedawała tutaj sama Ula Bieluń, czyli jedna ze wspaniałych sióstr – założycielek Ministerstwa. Mimo, że używam mydeł ultrarzadko, to przyznaję, że to na nie gapiłam się najdłużej – prezentują się niezwykle pięknie.

Wspaniałości Fresh&Natural. Ich peelingi to moja miłość! Mam w planach wypróbowanie wszystkich wersji. Na duży plus przemawiają aż litrowe opakowania (to oczywiście tylko jedna z opcji) – dla mnie to idealna porcja 😀

Kosmetyki Alba 1913. Mam wielką ochotę na ich maseczkę do twarzy oraz peelingi. W ofercie są dwa: enzymatyczny oraz mechaniczny.

Kosmetyki Felicea. Mam w planach wypróbowanie ich tuszu do rzęs i olejku do demakijażu. Mimo, że kosmetyki kolorowe to nie moja bajka, zastanawiam się nad zakupem jakiegoś błyszczyka i rozważam właśnie Felicea lub Lily Lolo.

Kosmetyki Mydlarni Cztery Szpaki. U nich będę polować na peelingi do ciała, serum do włosów oraz kule do kąpieli. Poczekam jednak, aż zmienią opakowania na szklane – marka ma to w planach.

Kosmetyki Iossi. Ta marka również zaprezentowała nadchodzącą nowość: tonik z naturalnymi kwasami AHA i niacynamidem. Ma być dostępny w sprzedaży w ciągu 2-3 miesięcy.

Kosmetyki Mokosh

Kosmetyki Ecoloré

Środki czystości Klareko. Już od dawna goszczą w moim domu 🙂

Cuda z Miodowej Mydlarni. Nigdy nie miałam kosmetyków tej marki, ale ciągną do siebie – szczególnie te do kąpieli.

Kosmetyki Brooklyn Groove. Obserwuję tę markę dopiero od kilku miesięcy, bo zaczyna być o niej słychać w mediach społecznościowych. To też jeden z powodów, dla których warto odwiedzić Ekocuda: można zagłębić się w nieznane 🙂

Kosmetyki Polny Warkocz. Tyle dobrego się o nich nasłuchałam, że sama mam już parę rzeczy na chciej-liście.

Tutaj coś dla fanów herbat. Jak widać, Ekocuda to nie tylko kosmetyki 🙂

A to potwierdzenie moich słów z poprzedniego akapitu. Stojo to marka, która produkuje składane naczynia wielokrotnego użytku, w imię idei less waste.

Świece Tint of mint. Zużywam świece w żółwim tempie, ale kto wie, może kiedyś dojdę i do tych.

Coś dla mężczyzn – kosmetyki Zew for Men. Mój brodacz też skorzystał 😉

Kosmetyki BIOUP. W lutym rozpoczęłam swoją przygodę z tą marką i już zdążyłam ją polubić.

Kosmetyki Kej. To zupełnie nieznana mi marka. Tym chętniej jej się przyjrzę. 🙂

Kosmetyki Soap Deli

Kosmetyki Manufaktura Mewa. Już dodane do mojej chciej-listy, interesują mnie szczególnie peelingi 🙂

I jak, daliście się przekonać, że Ekocuda to wydarzenie, na którym warto się pojawić? 🙂 Planujecie odwiedzić Poznań lub Warszawę?

Ściskam, Ewelina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s