Fridge, kremy do ciała | 2.4 avocado body | 2.6 time for coffee

Po rewelacyjnym balsamie lotus body (recenzja tutaj) nabrałam ochoty na dalsze poznawanie oferty Fridge w tej kategorii (i nie tylko w tej, co łatwo zauważyć na moim Instagramie 😉 ). W mojej głowie od razu zaświtał pomysł, aby wynikło z tego coś dobrego i dla mojego bloga – zamówiłam takie produkty, aby przygotować recenzję porównawczą. W szranki staną dwa kremy do ciała: 2.4 avocado body oraz 2.6 time for coffee. Moje plany na przyszły rok obejmują natomiast porównanie rozświetlających balsamów tej marki. Z jednego już korzystałam i to z pewnością produkt, o którym warto opowiedzieć.

Ofertę Fridge znam na pamięć, ale dotychczas tylko biernie się przyglądałam, tworząc w głowie listy produktów, które chciałabym wypróbować. Krem 2.6 time for coffee zajmował na nich zawsze najwyższe miejsca. Jak się możecie domyślać, powodem jest obietnica zapachu świeżo parzonej kawy i niedaleko temu opisowi do prawdy. 🙂 Wyczuwałam tutaj świeżo zmielone ziarna, ale to nie była czysta, czarna kawa, a taka z dodatkiem mleka i może odrobiny cukru. Ten zapach niezwykle przypadł mi do gustu i trochę żałowałam, że niechętnie przenosił się na ubrania. Nie szalałam jednak na jego punkcie tak do granic możliwości. Przy codziennym stosowaniu spowszedniał i końcówkę balsamu zużywałam już na raty, aby każde spotkanie było jak najprzyjemniejsze. Gdy się za czymś zatęskni, to powroty są zawsze miłe. 2.4 avocado body ma w sobie natomiast wyczuwalne imbirowe nuty. Nos mnie nie zawiódł, w składzie rzeczywiście umieszczono olejek imbirowy, choć ja przez pomyłkę przeczytałam początkowo skład innego produktu (albo wyparłam z pamięci ten składnik), bo przez dłuższy czas sądziłam, że go tam nie ma i zastanawiałam się, co też może dawać taki aromat 😛 Jest nieco egzotycznie, pikantnie.

Zapach to jedna z niewielu różnic pomiędzy tymi produktami. Konsystencje są niemalże identyczne. To gęste, zwarte, bardzo kremowe balsamy. Po nabraniu odpowiedniej ilości na dłoń, nie leją się i nie wracają do swojej formy – pociągnięcia placów są wyraźnie zaznaczone na reszcie, która pozostała w opakowaniu. W tej swojej kremowości przypominają mi niektóre lody włoskie 🙂 To chyba trafne skojarzenie, bo i kremy Fridge należy przechowywać w zimnie. Są ważne przez 2,5 miesiąca od daty produkcji i muszą stać w lodówce. Dla tych, którzy wzdrygają się przed zimną mazią nakładaną na skórę: polecam Wam rozgrzać je uprzednio w dłoniach. To stary, dobry sposób, który nie tylko ociepla preparat, ale ostatecznie polepsza także wchłanianie.

W przypadku tych kosmetyków poprawa wchłaniania jest jednak zbędna. Robią to doskonale i wręcz tym zadziwiają, bo skóra pochłania je w nieprawdopodobnym tempie. Przywykłam już do filmu pozostawianego przez naturalne kosmetyki (duża część składu to najczęściej oleje i masła), który czasem, ale nie zawsze jest lepiący i niekomfortowy – po prostu czuje się go na skórze. Dlatego uczucie, jakie niosą za sobą kremy Fridge było dla mnie czymś niespotykanym. Miałam ochotę dołożyć kremu, bo wydawało mi się, że jest go za mało. Dołożenie większej ilości rzeczywiście pomaga uzyskać efekt lepszego natłuszczenia i miękkości. Jednak ta podstawowa dawka jest w stanie dobrze nawilżyć skórę, co czyni oba produkty dobrymi kandydatami do letniej pielęgnacji ciała, gdy niemal wszystko z niego spływa.

Cena (2.6 time for coffee): 257 zł/190 g (link), 179 zł/90 g (link)

Cena (2.4 avocado body): 227 zł/190 g (link)

Pragnę zaznaczyć, że pozostawię ceny bez komentarza. Nie będę ich usprawiedliwiać ani też wyliczać, co ile jest warte i kręcić nosem. To zawsze kwestia indywidualna.

2.6 time for coffee

Skład 2.6 time for coffee: Water (Aqua), Coffea Arabica Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glycerin, Cetearyl Olivate, Cetyl Alcohol, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Caffeine, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Camelia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Hedera Helix (Ivy) Extract, Xanthan Gum, Roasted coffee (Coffea arabica) Oil

2.4 avocado body

Skład 2.4 avocado body: Water (Aqua), Glyceryl Monostearate, Theobroma Cacao Extract, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hedera Helix (Ivy) Extract, Glycerin, Panthenol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Cetyl Alcohol, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Zingiber officinalis (Ginger) Oil, Linalool, Limonene

Po przejechaniu ręką po ciele, wyczuwalny jest pewien opór. Tuż przed całkowitym wchłonięciem skóra jest lepka, a tuż po – gładka i uelastyczniona, ale w nieoczywisty sposób. To tarcie przypominało mi coś w rodzaju zmatowienia skóry, gdy korzystałam np. z kremu do twarzy SPF50 Clochee. Albo gdy w upały ciało się nieco spoci, a potem wyschnie i pozostaje na nim taka dziwna warstewka (odejmując klejenie się). Może to niezbyt przyjemne porównanie, ale robię co mogę, żeby zobrazować sytuację 😉 Powodowała u mnie dyskomfort i wolałam po aplikacji nosić spodnie i bluzki z długim rękawem niż cokolwiek odsłaniającego ciało. To nie było trudne, bo czas użytkowania balsamów Fridge przypadał na marzec i kwiecień. Ale nieco zmienia sytuację w kontekście mojego polecania ich na letnią porę. Chcąc uzyskać „klasyczne” wygładzenie należałoby zaaplikować więcej produktu, a to już powoduje zwiększenie okluzji i gorsze wchłanianie w skórę. Różnica między kremami była w tej perspektywie nieznaczna: wersja kawowa stawiała mniejszy opór i ciut lepiej wygładzała.

Pomimo dyskomfortu, jaki doświadczałam, „nosząc” kremy na skórze, byłam bardzo zadowolona ze stopnia nawilżenia, jaki dostarczały. Obu używałam co najmniej raz dziennie, ale były takie dni, że odpuszczałam i skóra nie domagała się wówczas szczególnej uwagi. Aplikacja rano wystarczała, aby zaspokoić jej potrzeby na cały dzień. Kremy odżywiały ją „w sam raz”, dodawały sprężystości. Gdybym szukała szczególnej regeneracji, w parze dodałabym jeszcze coś natłuszczającego, np. balsam w sztyfcie lub jakieś masło (uuu, kawowe idealnie by pasowało do time for coffee :)). Ale gdy będę wracać do balsamów Fridge, to moim pierwszym wyborem będzie ukochany lotus body!

Do usłyszenia w kolejnej recenzji,

Ewelina

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s