Kubeczek menstruacyjny – moje doświadczenia

Kubeczek menstruacyjny – kusi tak samo, jak przeraża. Ja zdecydowałam się na jego zakup z pobudek ekologicznych, a także obietnic niezwykłej wygody. Jak to się ma do rzeczywistości? W tym wpisie przedstawię moje wrażenia po dwóch i pół roku korzystania z kubeczka, moje obawy z nim związane, a także opowiem o kwestiach czysto technicznych.

Czym jest kubeczek menstruacyjny?

Kubeczek menstruacyjny to alternatywa dla tamponów i podpasek (oraz innych artykułów pomagających utrzymać higienę w czasie miesiączki). Jest wykonany z silikonu medycznego. Umieszcza się go w pochwie, a jego zadaniem jest zbieranie krwi menstruacyjnej.

Zalety kubeczka menstruacyjnego

Pokochałam kubeczek menstruacyjny. Jego zalety są dla mnie tak olbrzymie, że mimo obaw, o których wspomnę w dalszej części wpisu, nie mam zamiaru rezygnować z korzystania z niego. Co mnie tak urzekło?

Przyjazny dla środowiska i portfela

Kupiłam go ze względu na przyjazność środowisku. Nie podobała mi się ilość odpadów, jakie produkowałam, korzystając z podpasek czy wkładek (dawno porzuciłam tampony, nigdy nie były dla mnie komfortowe pod żadnym względem). Nie wspominając o tym, że wielu z nich daleko do ideału: bawełna nie jest certyfikowana, a jeśli jest, to to i tak bawełna – do produkcji wykorzystuje się mnóstwo wody. Jakość podpasek często jest wątpliwa. Są sztucznie barwione i perfumowane. Są opakowane w plastik. Obietnica jednorazowego zakupu małego kawałka silikonu brzmi przy tym o niebo lepiej. Korzystam z kubeczka od ponad dwóch lat, wyobraźcie sobie zatem, ile śmieci zaoszczędziłam już Ziemi. 🙂

Za jednorazowym zakupem kubeczka stoją też plusy ekonomiczne. Powiedzmy, że trzeba za niego zapłacić 100 zł (często cena jest o wiele niższa), a miesięcznie na inne środki higieny podczas okresu wydajemy 10 zł (podejrzewam, że u wielu osób to zdecydowanie więcej, ale to tylko przykład). W niecały rok wychodzimy na zero.

Komfort

  • To niezaprzeczalnie największa zaleta kubeczków. Prawidłowo dobrany i prawidłowo założony = możesz założyć tylko bieliznę, nie musisz męczyć się z niewygodną podpaską. Niektóre rodzaje podpasek przywierały do skóry, czułam się spocona, czułam, jakby ktoś mnie zanurzył w kisielu. Nic przyjemnego. Uczucie wilgotności jest czasem bardzo uporczywe. Nie wspominając o strachu przed przeciekaniem. Nie wiem, czy też tak robiłyście w szkole, ale ja z koleżankami pytałyśmy się siebie nawzajem, czy nie mamy plamy na tyłku. 🙂 Plamy nigdy nie było latami, aż do czasu. Kiedyś, podczas zajęć na studiach, poczułam, że po prostu pęka tama. Wiedziałam, że krwawię mocniej, ale ponieważ zawsze obywało się bez szczególnych konsekwencji, nie przewidziałam, co się stało. POŁOWA mojego tyłka była pokryta czerwoną plamą, ubrudziłam też krzesło (na szczęście tylko lakierowane). Możecie sobie wyobrazić, jaka fala wstydu i dyskomfortu na mnie spadła (nie wstydzę się tego, że mam okres, ale tego krzesła już tak). Dzięki Bogu, była wtedy zima i mogłam się zakryć długą kurtką. Podobne przygody dzieją się czasem w nocy – nie ma pewności, czy wszystko wyląduje na podpasce, a nie poza nią. Zabrudzona piżama to małe piwo, gorzej, jeśli oberwie prześcieradło/materac, a jeszcze gorzej, jeśli akurat nie śpicie u siebie. Najpewniej czułabym się, śpiąc w wannie 😛 Myślę, że wiecie, o czym mówię. Wiem, że takie opowieści wzbudzają niesmak, ale czuję, że muszą się tutaj znaleźć, bo mam dosyć robienia z okresu tematu tabu, nazywania go „kobiecymi dniami” (to jest jeszcze w miarę w porządku), „TYMI dniami”, „ciocią z czerwoną walizką” (wtf) i wszelkimi upiększającymi słowami i określeniami. (Swoją drogą, napiszcie mi proszę, jak u Was się mówi na menstruację :)). Myślę, że nie powinniśmy się tego wstydzić, szczególnie w gronie osób z pochwami.
  • Możliwość uprawiania sportu, szczególnie pływania! (Ach, chciałabym umieć pływać :)) U mnie tym sportem jest joga, gdzie często staję w szerokim rozkroku (masakra, jeśli mam podpaskę, a z kubeczkiem – miodzio).
  • Możliwość komfortowego noszenia sukienek i jasnych ubrań.

Częstotliwość wymiany

Przy kubeczku można wręcz zapomnieć, że się ma okres (co ma też swoje wady, ale o tym za chwilę). Jeśli nie doświadczam żadnych objawów ze strony ciała, typu ból brzucha/pleców, to jest to dla mnie dzień jak co dzień, bez okresu 🙂 Kubeczek można wymieniać nawet po 12 godzinach od założenia, czyli nawet 2 razy dziennie! To dość rzadko. Oczywiście częstotliwość wymiany zależy od obfitości krwawienia – na początku warto robić to częściej, aby przekonać się, jak jest z tym u Was. U mnie to 2-4 razy dziennie.

Poznanie siebie

Wreszcie wiem, jak dokładnie wygląda moja miesiączka. Wiem, że nie jest to przedmiot zainteresowań wielu osób, pewnie spora część wolałaby w ogóle nie widzieć swoich wydzielin, ale ja cieszę się, że poznaję swój organizm od tej strony. Patrząc na zawartość kubeczka mogę też ocenić, czy coś jest nie tak (oczywiście, nie jestem ekspertem, ale jeśli zauważę szczególne anomalie, może to być znak, że coś jest nie tak). Dodam, że nie przyglądam się kubeczkowi z namaszczeniem i nie jest to decydujący argument przy jego zakupie, ale przypominam, że dzielę się tutaj przede wszystkim własnymi doświadczeniami. 🙂 Patrząc na to z drugiej strony – jeśli nie lubisz patrzeć na podpaskę przy każdym opuszczeniu bielizny, kubeczek w tym pomaga – widzisz go tylko podczas wyciągania.

Pozostałe zalety

  • Brak przykrego zapachu, poczucie świeżości i czystości.
  • Brak odparzeń, uczucia wilgotności i lepszy dopływ powietrza – w podpaskach niejednokrotnie czułam przylepienie do ciała, zgrzanie itd.
  • Kubeczek, w przeciwieństwie do tamponów, nie pochłania naturalnych wydzielin (tampony mogą wysuszać pochwę).

Wady i trudności

Kubeczki posiadają szereg zalet, ale istnieją też pewne aspekty, które mogą utrudniać życie. Oto one:

Dobór kubeczka

Dobór odpowiedniego kubeczka może być początkowo problematyczny (a jednorazowo to większy wydatek niż w przypadku podpasek/tamponów). Nie zrażajcie się jednak, podejdźcie do tego na spokojnie. W Internecie jest pełno poradników dot. tego, jak się zabrać do wyboru kubeczka, polecam przejrzeć ich jak najwięcej i wyciągnąć na koniec wnioski – mnie taki szeroki reasearch bardzo pomógł. Przykładowe instrukcje znajdziecie tutaj i tutaj. To bardzo indywidualna kwestia i niestety, prawda jest taka, że stwierdzić, czy kubeczek jest dla Was odpowiedni czy nie, możecie tylko poprzez noszenie go. Ja mam najmniejszy rozmiar. Ważne są tutaj m.in. takie parametry jak wysokość szyjki macicy czy urodzenie dziecka. Więcej w załączonych instrukcjach i oczywiście w otchłani Internetu.

Poprawna aplikacja

Kubeczek menstruacyjny musi dobrze przylegać do pochwy i zostać umieszczony w odpowiednim miejscu (z mojego doświadczenia wynika, że lepiej założyć go niżej niż wyżej), inaczej istnieje ryzyko przeciekania. Ponownie: nie stresujcie się. 🙂 Na początek polecam dodatkowe zabezpieczenie w postaci wkładki higienicznej/podpaski/bielizny menstruacyjnej, aby poczuć się pewniej. Gdy kubeczek dobrze się zassie, przejechanie wokół niego palcem powinno pójść gładko – nie powinno się wyczuwać żadnych wgłębień i nierówności, kubeczek powinien stawiać lekki opór. To moja metoda sprawdzania – po prostu przejeżdżam palcem dookoła.

Uwieranie

Kubeczek menstruacyjny może uwierać, jeśli nie jest poprawnie założony. Pozostaje wtedy tylko go poprawić, nie ma innej rady (ale u mnie często wystarcza lekkie przekręcenie – nie muszę go wyjmować i znowu zakładać). Ja tego prawie nie doświadczam, to kwestia wprawy. Uwieranie może być też spowodowane przez „ogonek” – jak widzicie, w fioletowym kubeczku go ucięłam. W przezroczystym zrobiłam to samo, po prostu zdjęcia powstały w dniu, w którym przyszedł, dlatego wygląda na nietknięty. 🙂 Ogonek ułatwia wyciąganie kubeczka, ale ja ucięłam go tak wysoko, jak tylko się dało bez uszkodzenia góry i nie mam problemów z wyjęciem (o tym napiszę w dalszej części artykułu).

Zmiana koloru i widok tego, co jest w kubeczku

Na zdjęciu widzicie kubeczki w bardzo dobrym stanie – szczególnie ten przezroczysty z Your Kaya. Fioletowy to marka Lady Cup. Różnice pomiędzy nimi opiszę za chwilę, ale teraz skupię się na ich kolorze. Fioletowa wersja delikatnie wyblakła, a poza tym nic się z nią nie dzieje, za to ta przezroczysta nabrała „brudnego” koloru – po prostu zabarwiła się delikatnie (pożółkła) i pewnie będzie to robić dalej. Polecam więc wybór kolorowych wersji, najlepiej ciemnych lub całkowicie nieprzezroczystych, jeśli ten aspekt jest dla Was ważny. Im bardziej przezroczysty i jasny kubeczek, tym lepiej widać też, co jest w środku. Jeśli odrzuca Was ten widok (a zachęcam do próby oswojenia się, bo to stała część Was :)), to wybierzcie kubeczek, który lepiej ukrywa zawartość (jak najciemniejszy).

Zapominalstwo

Cóż, nie ukrywam, że czasem mam głowę w chmurach. Kubeczek jest dla mnie tak komfortowy, że w ogóle nie czuję, że jest we mnie i dlatego łatwo mi zapomnieć o okresie (co jest zaletą), ale też sprzyja to zapominaniu, że muszę go opróżnić. Kiedyś po całej nocy po prostu ubrałam się, umyłam, zjadłam i wyszłam do pracy, a o kubeczku nawet nie pomyślałam. Na szczęście takie sytuacje mogę policzyć na palcach jednej ręki, a przypominam, że to już 2,5 roku, od kiedy ten mały przedmiot jest ze mną.

Miejsca publiczne

To chyba najczęstszy argument na „nie”, jaki słyszę w przypadku kubeczków. Ja też się tego trochę obawiałam, a tymczasem przypadki, kiedy musiałam sobie poradzić w mniej wygodnych warunkach mogę policzyć na palcach, a minęło wiele miesięcy. Oczywiście wszyscy mamy inny tryb życia i to rozumiem 🙂 Ale serio – u mnie nie jest źle:

  • kubeczek można wymieniać nawet raz na 12 godzin, a to sprawia, że większość spraw da się załatwić pomiędzy wymianami i nie trzeba na mieście lecieć do toalety. (Ponownie – piszę o sobie i wiem, że niektórzy mają obfitsze krwawienia.)
  • oczywiście można to robić także częściej 🙂 Jeśli kubeczek jest wymieniony, powiedzmy, o 9.00 rano, Ty wychodzisz o 12 i wiesz, że wrócisz o 20.00 – wymień go tuż przed wyjściem, to da Ci parę godzin.
  • miej ze sobą butelkę z wodą, aby w razie braku toalety z umywalką móc umyć ręce (tutaj polecam jeszcze płyn antybakteryjny; w obliczu obecnych wydarzeń każdy powinien mieć taki na stanie) i wypłukać kubeczek.
  • nic nie stoi na przeszkodzie, aby stosować mieszane środki higieny. Nikt nie powiedział, że trzeba zakładać tylko podpaski albo tylko kubeczek. Jeśli wiesz, że trudno Ci będzie stworzyć odpowiednio higieniczne warunki dla wymiany kubeczka – weź ze sobą tampon lub podpaskę, a gdy przyjdzie pora wymiany, wyjmij kubeczek (pamiętaj o czystych dłoniach!) i załóż ten drugi środek. To samo możesz zrobić, jeśli obawiasz się początków z kubeczkiem – noś go np. tylko na noc/w luźniejsze dni. Albo zacznij w takim momencie okresu, gdzie już wiesz, że krwawienie słabnie. Daj sobie czas!

Wyciąganie kubeczka a rozlewanie zawartości

Podczas opłukiwania kubeczek jest poza pochwą, a to oznacza, że na chwilę zostajemy bez ochrony i to jeszcze z gołym tyłkiem. Mam kilka porad związanych z tą mało komfortową sytuacją:

  • wieczorem wymieniam kubeczek podczas prysznica – tutaj problem rozwiązuje się sam. 🙂
  • gdy robię to poza prysznicem, staram się zdjąć ubranie (rano to piżama, którą i tak muszę przebrać, więc bez różnicy) lub opuścić je jak najniżej – należy również na nie uważać przy całym tym procesie;
  • jestem jak najbliżej miejsca opróźniania kubeczka. W małych łazienkach to nie problem, ale w większych bieganie do muszli klozetowej czy umywalki niekoniecznie jest dobrym pomysłem, bo po drodze coś się może wylać/wypłynąć z Was;
  • odsuwam dywanik, który mam w łazience akurat w miejscu, w którym zawsze wyjmuję kubeczek;
  • po wymianie kubeczka dobrze jest się podmyć – można podmyć się ręką/zmoczyć papier toaletowy/mieć ze sobą zwilżany papier toaletowy. U mnie jest tak, że podczas wymiany kubeczka parę kropelek znajdzie czasem wyjście na zewnątrz, a nie chcę poplamić bielizny.

Kwestie techniczne

Przed założeniem

Kubeczek należy wygotować zarówno przed, jak i po użyciu. Przez jednorazowe użycie rozumiem cały okres, kiedy kubeczek ma kontakt wyłącznie z pochwą, dłońmi i wodą. Gdy wyjmuję kubeczek i odkładam go np. na umywalkę, dla mnie to zakończone użycie. Bardzo dbam o to, aby zachować jak najlepszą jego czystość. Dokładnie myję ręce przed wyciągnięciem (mam wtedy już opuszczone/zdjęte ubranie, żebym i jego nie musiała dotykać) i od razu przystępuję do działania, nie dotykając NICZEGO pomiędzy. Podobnie jest z opłukiwaniem kubeczka – kran uruchamiam grzbietem dłoni, nie palcami. Gdybym miała opłukiwać kubeczek wodą z butelki, najpierw bym ją otworzyła, a następnie chwytała butelkę czystą chusteczką. Uważam, że warto dmuchać na zime i utrzymywać kubeczek jak najdalej od źródeł bakterii. Woreczek dołączony do kubeczka służy mi wyłącznie do przechowywania go, gdy nie mam okresu – jestem przerażona na samą myśl o tym, że miałabym nosić kubeczek w torebce i wyciągnąć, gdy zacznie się krwawienie. Nie, nie i jeszcze raz nie – ja aplikuję kubeczek TYLKO tuż po wygotowaniu.

Do wygotowania używam samej wody, ale można skorzystać także ze specjalnych tabletek czyszczących, np. takich (nie miałam, więc nie mogę się wypowiedzieć – woda mi wystarcza).

Z tej dbałości o czystość dokupiłam drugi egzemplarz. Obecnie zmieniam kubeczek każdego wieczoru. To bardzo wygodne, bo mogę wyjąć go pod prysznicem (tuż po tym, gdy ten prysznic rozpoczynam) i przez chwilę pobyć bez zabezpieczenia. To sprawia, że krew menstruacyjna, która może się ciągnąć za kubeczkiem też sobie swobodnie wypłynie. Gdy kończę prysznic, zakładam nowy kubeczek (trzymam go w naczyniu, w którym go gotowałam) i jeszcze raz się podmywam.

Samo gotowanie to prosta sprawa: doprowadzam wodę w garnku do wrzenia, wrzucam tam kubeczek i gotuję go przez ok. 10 minut. Po tym czasie wylewam wodę, a kubeczek w pustym garnku zanoszę do łazienki.

Przygotowanie do założenia – jak zginać kubeczek?

Szkoły są różne i jak zawsze: najlepsza jest ta, która sprawdza się u danej osoby. Warto więc wypróbować różne metody i wybrać tę, która jest dla nas najwygodniejsza. Kubeczek można złożyć w literę C, tak jak tutaj:

To po prostu złożenie go na pół 🙂 Można z niego ułożyć także literę S, ale nie da się tego zrobić z każdym kubeczkiem – ten z Your Kaya jest bardzo miękki i pozwala się tak ułożyć, a ten z Lady Cup wymagałby niezłej krzepy 😀 Kolejna metoda, moja ulubiona, to naciśnięcie go w jednym punkcie w stronę środka, o tak:

To takie „C” wepchnięte do środka. U mnie ta metoda sprawdza się najlepiej, bo kubeczek najszybciej się zasysa. Przy innych technikach muszę często ponawiać aplikację.

Sposobów składania jest mnóstwo, więcej prezentuje poniższa grafika.

Źródło: https://www.juju.com.au/pages/menstrual-cup-folding-methods

Zakładanie kubeczka

Kubeczek po złożeniu należy umieścić w pochwie. Ja swój wkładam raczej nisko – tylko tak, żeby cały był w pochwie. Można go przesunąć także dalej, ale ja u siebie tylko leciutko go dopycham, a resztę robią moje mięśnie – same pociągają go lekko do góry. Przy aplikacji kubeczka najlepiej jest kucać, ale można też stać. Najważniejsze to mieć jedną nogę trochę wyżej. Możecie np. oprzeć jedną stopę o wannę, a drugą mieć na podłodze, jednak najbardziej polecam właśnie „przykuc” 🙂 i tutaj też jedno kolano wyżej, drugie niżej. To akurat powinno Wam przyjść naturalnie – każdy sam wie, jak mu jest wygodnie.

Kubeczek może, ale nie musi wydać dźwięk zasysania lub odskakiwania ze swojej „pozycji wejściowej” – jeśli to robi, to ja już wiem, że się dobrze rozłożył. Dla pewności przejeżdżam wokół niego palcem, co opisywałam już wyżej.

Wyjmowanie kubeczka

To też moment, którego wiele osób się obawia. O potencjalnym brudzeniu wspomniałam wyżej, a teraz poruszę temat techniki. Jeśli nie uwiera Was ogonek kubeczka menstruacyjnego, to go nie odcinajcie (lub odetnijcie tylko część) – jeśli uda się Wam zostawić ten element, to wyciąganie kubeczka będzie jeszcze łatwiejsze, bo jest od razu za co chwycić. Ja odcięłam ogonek w obu swoich egzemplarzach – aby wyjąć kubeczek, chwytam delikatnie za jego dno, a następnie wykonuję mięśniami ruch prący, który automatycznie obniża kubeczek i pozwala chwycić go jeszcze mocniej i z łatwością wyjąć.

Jeśli ten etap sprawia Wam trudność, przede wszystkim nie panikujcie. Podejdźcie do sprawy jeszcze raz i powoli. Może pomóc szerszy rozkrok, zamiana stania na kucanie, a potem: głęboki oddech i powolne parcie (tak, jakbyście chcieli przyspieszyć sikanie). Przytrzymajcie mięśnie przez chwilkę w takiej prącej pozycji i sięgnijcie po kubeczek (przez włożenie do pochwy dwóch palców: u mnie są to palec wskazujący i kciuk/środkowy). Jeśli kubeczek ucieknie, znowu pora na łagodne parcie. Kiedy już uda się Wam stabilnie chwycić kubeczek, ściśnijcie go mocniej i zacznijcie powoli wyciągać (uważając, żeby zawartość się nie rozlała).

Mycie kubeczka

Po wyjęciu kubeczka z pochwy należy go dokładnie wypłukać w wodzie. Potem można zaaplikować go ponownie lub sięgnąć po drugi, jak ja (wieczorami). Jeśli używam tego samego kubeczka, to nie dezynfekuję go, a jedynie opłukuję. Należy pamiętać, żeby rowki znajdujące się na bokach kubeczka były dokładnie oczyszczone, bo to one pomagają mu prawidłowo przywierać do ścianek pochwy. Do mycia nie wolno używać płynu do mycia naczyń, środków do sprzątania, nie można też myć go w zmywarce. Najlepiej, aby była to woda, opcjonalnie delikatny środek myjący (polecam bezzapachowe), np. żel do higieny intymnej.

O czym jeszcze warto wiedzieć?

  • Obawiałam się trochę o moje mięśnie, bo czy utrzymywanie kubeczka non stop przez kilka dni im nie zaszkodzi? I czy kubeczek nie będzie źródłem jakichś zakażeń? Od razu zaczęłam szukać odpowiedzi na te pytania. Fizjoterapeuci uroginekologiczni go nie odradzają, a niektórzy wręcz polecają, więc mój strach o mięśnie mocno zmalał, bo myślę, że to oni znają się na rzeczy najlepiej. Nie polecam o to pytać blogerów. 🙂
  • Niestety, stosowanie kubeczka jest obarczone (tak jak stosowanie tamponów!) ryzykiem wystąpienia zespołu wstrząsu toksycznego (TSS). W kwestii powyższych wątpliwości polecam krótki, aczkolwiek informatywny wpis Pani Fizjotrener, która przytacza badania. Jest dostępny tutaj.
  • Kubeczek menstruacyjny nie jest środkiem antykoncepcyjnym. Niektóre kubeczki mogą być stosowane w trakcie seksu, jednak powinno być to zaznaczone w ich specyfikacji. Przykładem takiego kubeczka jest Ziggy Cup (zauważcie, że ma zupełnie inny kształt niż moje kubeczki, które absolutnie się do tego nie nadają).

Ceny i rodzaje kubeczków

Ceny kubeczków wahają się od kilkudziesięciu do ponad stu złotych. Najtańszy, jaki widziałam, jest dostępny w Rossmannie (ten) – podobno jest całkiem niezły! Rodzajów jest tyle, że ja już przestałam nadążać 😉 Moje to takie klasyki, jeśli chodzi o kształt. Ale spójrzcie chociażby na wspomniany wcześniej Ziggy Cup albo na Lily Cup czy Fun Factory – widać, że co marka, to trochę inne wyobrażenie o najlepszym kształcie. Niektóre kubeczki nie mają ogonków, ale uchwyt, a inne są zupełnie pozbawione takich elementów. Ja najbardziej polecam Lady Cup – to pierwszy kubeczek, który kupiłam i od razu trafiłam na coś, co mi odpowiada 🙂 Kubeczek Your Kaya dokupiłam po ok. 1,5 roku. Jest o wiele bardziej miękki – dzięki temu łatwiej go wyjąć, ale moim zdaniem trudniej przez tę miękkość przywiera. Nie mam w planach kupowania innych kubeczków, chyba że zużyję obecne. W końcu tak doceniłam ich walory ekologiczne. 🙂

Ziggy Cup
Lily Cup
Fun Factory
Perfect Cup

Dlaczego czasem wciąż korzystam z wkładek i podpasek?

Wciąż zdarza mi się nosić wkładki i podpaski. Powodów jest kilka. Po pierwsze, jest to związane z regularnością, a raczej nieregularnością mojego okresu – przez zespół policystycznych jajników (PCOS) moje miesiączki są nieregularne, choć i tak już się uspokoiły. Kiedyś potrafiłam mieć okres co 100 dni. 😦 Wydaje się, że to nawet komfortowe, ale dla psychiki to piekło, bo wciąż trzeba się zastanawiać, czy to już, a organizm wciąż jest w trybie „przed”.

Tak jak wspomniałam, ze względu na wątpliwą czystość nie noszę ze sobą kubeczka w torebce, za to noszę podpaski lub wkładki (polecam serdecznie te z Your Kaya). Gdy rozpoczyna się krwawienie, a nie mogę od razu biec wygotować kubeczek, to podpaska/wkładka ratuje mi życie. Wkładek używam, gdy wiem, że wkrótce będę miała możliwość wygotowania kubeczka, a podpasek, gdy wiem, że ten czas się wydłuży. Czasem czuję, że jestem tak blisko okresu, że to niemożliwe, że nie stanie się to danego dnia i zakładam kubeczek wcześniej. Podczas sytuacji covidowej nie mam jednak żadnego z tych problemów, bo przebywam głównie w domu – myślę, że jeśli macie podobnie, to to jest najlepszy czas na sięgnięcie po kubeczek!

Kolejną sytuacją, w której zrezygnowałam z korzystania z kubeczka (tym razem całkowicie), była moja podróż do Indii. Nie mogłam nawet umyć zębów w indyjskiej wodzie z kranu (musieliśmy korzystać z butelkowanej), więc nie chciałabym też opłukiwać w niej kubeczka, który włożę do pochwy. Niby mogłam go opłukiwać w tej butelkowanej, ale miałam jej mało, a co najważniejsze – nie miałam gdzie wygotować kubeczka, więc dla własnego spokoju zostałam przy podpaskach.

Mam nadzieję, że ten wpis był dla Was pomocny. Spędziłam nad nim długie godziny, więc będzie mi miło, jeśli pozostawicie jakąś opinię – również krytyczną. 🙂 Czy używacie kubeczków menstruacyjnych? Jak Wasze wrażenia?

Ściskam mocno, Ewelina

Wpis nie jest sponsorowany.

10 myśli w temacie “Kubeczek menstruacyjny – moje doświadczenia”

  1. Ja używam kubeczka od roku i nie wyobrażam sobie okresu bez niego, zrezygnowałam zupełnie z tamponów, jedynie wkładki pozostały na różne awaryjne sytuacje. Zgadzam się ze wszystkimi wymienionymi plusami i minusami. Od siebie jeszcze dodam, że jeszcze niedawno często bywałam u znajomych, gdzieś w gościach i zawsze bardzo mnie krępowało wyjście z łazienki z owiniętym tamponem w ręku szukając kosza i wyrzucając tego tampona w czyimś domu, często w kuchni…. W dodatku jest bardziej pojemny niż tampony. Ja mam dwa egzemplarze, zamówiłam też dla mojej mamy i obie jesteśmy bardzo zadowolone.

    Polubienie

  2. Używam i uwielbiam! Długo się wstrzymywałam, bo wydawało mi się to takie.. inwazyjne. Teraz, po 4 latach używania, nie wiem jak mogłam bez niego żyć. Ja miałam duże szczęście, bo trafiłam na idealny już za pierwszym razem, ale mam znajome, które po miesiącach używaniu i kilku zmianach wciąż nie są w stanie nosić żadnego na co dzień. Mimo to polecam próbować, bo robi się potem tak wygodnie, że rzeczywiście zdarza mi się doznać olśnienia, że te 12h minęło już chwilę temu..

    Polubienie

  3. Naprawdę super merytoryczny wpis! Takiego mi brakowało kiedy zaczynałam drogę z kubeczkiem rok temu (mam właśnie ten najtańszy z rossmana i bardzo polecam go na początek). Ta wygoda i komfort kubeczka jest naprawdę nie do opisania – łatwo można zapomnieć o nim 😅 Wcześniej przed kubeczkiem używałam tamponów i zawsze po kilku dniach pochwa była tak wysuszona, ze nie chciała wpuścić tamponów do środka i musiałam ratować się podpaskami – teraz odkąd używam kubeczka problem zniknął. Jedynym minusem kubeczka jest niestety jego zdolność do brudzenia, nierzadko łazienka po jego wyjęciu wyglada jak miejsce zbrodni. Ale twój pomysł z prysznicem jest genialny i napewno go wypróbuje!

    Polubienie

  4. Naprawdę super merytoryczny wpis! Takiego mi brakowało kiedy zaczynałam drogę z kubeczkiem rok temu (mam właśnie ten najtańszy z rossmana i bardzo polecam go na początek). Ta wygoda i komfort kubeczka jest naprawdę nie do opisania – łatwo można zapomnieć o nim 😅 Wcześniej przed kubeczkiem używałam tamponów i zawsze po kilku dniach pochwa była tak wysuszona, ze nie chciała wpuścić tamponów do środka i musiałam ratować się podpaskami – teraz odkąd używam kubeczka problem zniknął. Jedynym minusem kubeczka jest niestety jego zdolność do brudzenia, nierzadko łazienka po jego wyjęciu wyglada jak miejsce zbrodni. Ale twój pomysł z prysznicem jest genialny i napewno go wypróbuje!

    Polubienie

  5. Bardzo przydatny, szczegółowy i rzetelny wpis! Sama zastanawiam się nad tym, żeby „przesiąść” się z tamponów na kubeczek, ale wciąż mam masę pytań i wątpliwości, więc takie szczere, rozbudowane recenzje bez żadnego tabu są niesamowicie pomocne ❤

    Polubienie

  6. Nigdy nie stosowałam kubeczka menstruacyjnego. Po twoim wpisie może sie kiedyś zdecyduje. Gdy bylam w PL to kupilam podpaski i żel do mycia miejsc intymnych marki Yout Kaya i byłam bardzo zadowolona.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  7. Perfekcyjnie przygotowany wpis👏🏻Mam nadzieję, że będzie pomocny dla wielu dziewczyn. Ja nie zdecyduję się na kubeczek, ale stosuję podpaski Your Kaya.
    U mnie w szkole na okres mówiło się, że ciocia przyjechała🤦🏻‍♀️ Teraz z moją córką rozmawiam o nim otwarcie i wiem, że nie czuje wstydu w tej kwestii.

    Polubienie

  8. Super przygotowany wpis! Dzięki! Też doświadczyłam przeciekania na krzeslo/fotel, niestety też materiałowe, więc znam ten ból…
    Nie stosowalam jeszcze kubeczka, ale podobnie ze względów ekologicznych od dawna się nad tym zastanawiam. Głównym problemem wydaje mi się jednak aplikacja i wyjmowanie kubeczka. Do tego mam obfite miesiączki, więc tych wymian w pierwszych 2 dniach pewnie musiałoby bywać sporo. Jak zakładam tampon to jest w miarę ok, bo wystarczy do tego jeden palec, obawiam się że więcej to może się nie udać (przynajmniej w sytuacji która nie jest szczególnie podniecajaca). Ale fajny byłby ten aspekt lepszego poznania swojego ciała, zbadanie ile tej krwi menstruscyjnej naprawdę jest i właśnie nawet ta interakcja z ciałem, świadome używanie mięśni do parcia na kubeczek itd.
    Jeszcze to przemyślę, może kupię i poczekam na ten luźniejszy dzień, w którym takie próby byłyby mało problematyczne 🙂

    Polubienie

  9. Ile przydatnych informacji ❤️ Dziękuje za ten wpis ! 🙌🏻🙌🏻🙌🏻

    Ja kupiłam swój pierwszy w te wakacje. Założyłam go na noc ale niestety przeciekł. Jestem prawie pewna, ze nie sprawdziłam brzegów i był wciąż zagięty. Dalej używam podpasek do pracy i na co dzień. Ale staram się używać go chociaż na chwile jak jestem w domu razem z wkładka, żeby najpierw się z nim oswoić 😊 Zastanawiam się czy nie jest za duży i czy nie kupić mniejszego. Lub czy nie poświecić większej kwoty na któryś z tych „fikuśnych” kształtów 🤩 nawet nie miałam pojecia, ze takie są 🙉

    Dzięki ! Pozdrawiam 😊😊

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s