Naturalne kremy BB: Fridge, Resibo, Shy Deer

Jestem zaskoczona tym, jak w 2020 upodobałam sobie kremy BB. Nie maluję się prawie w ogóle i stoi za tym kilka powodów: po pierwsze, nie chce mi się.:) Po drugie, nawet przy gorszych stanach mojej skóry nie czułam nigdy potrzeby zakrywania ich (choć rozumiem, że u wielu osób to powoduje niepewność i absolutnie nie będę tego krytykować), no i wreszcie – próby makijażu, które dotychczas podejmowałam, kończyły się tym, że nie czułam się naturalnie. Nie chcę efektu maski i przesady. Ale z drugiej strony, lubię subtelnie podkreślić urodę. Moim sprzymierzeńcem był więc do tej pory jedynie tusz do rzęs. Z czasem stałam się trochę odważniejsza i sięgnęłam po rozświetacz (ten z Fridge jest cudny, pisałam o nim tutaj), po pomadkę (ale tylko na eleganckie wyjścia), a potem i po kremy BB. To się w sumie stało samo, bo wraz z pojawieniem się na rynku BB Resibo otrzymałam go w przesyłce PR i tak mnie zauroczył, że opory przed wypróbowaniem kolejnych zaczęły topnieć.

W tym wpisie przedstawię 3 produkty z kategorii kosmetyków naturalnych, które uważam za godne polecenia. Moje wymagania? Delikatne lub średnie krycie, brak pudrowego efektu, lekkość. Jak wypadła pod tym względem ta trójka?

Fridge, ff.1 fabulous face – krem koloryzujący

Fridge z niektórymi produktami wyprzedza często swoje czasy. Pamiętam, że szczotkę do szczotkowania ciała na sucho kupowałam u nich jakieś 3 lata zanim ta metoda pielęgnacji stała się jakkolwiek popularna. Myślę, że podobnie ma się sprawa z kremem BB (czy też ff jak nazywa go Fridge). Mają go w ofercie już długo, podczas gdy inne marki produkujące kosmetyki naturalne dopiero zaczynają skłaniać się mocniej w tę stronę.

Cena: 107 zł/18 g (sklep), 159 zł/38 g (sklep)

Odcień

Krem koloryzujący jest dostępny w trzech odcieniach, ja mam wersję ff.1, czyli tę, którą najpierw sprzedawano jako jedyną. Po czasie dodano coś dla cery „Królewny Śnieżki”, czyli ze zdecydowanie jaśniejszymi tonami (ff.0), a kilka miesięcy temu miała premierę wersja ciemniejsza (ff.2). Kupiłam kiedyś próbkę ff.0 i oj, to było dla mnie absolutnie za jasne. Wydawało mi się, że ma też nieco rzadszą formułę, ale nie chcę się w tym przypadku wypowiadać jedynie na podstawie próbki. Za to tym z Was, które_rzy stoją przed wyborem odcienia, polecam właśnie zakup miniaturek. Mają w sobie dość dużo produktu (4 g) i wystarczą spokojnie na kilka aplikacji. W ten sposób na pewno dobierzecie odpowiedni dla siebie odcień, ale gdybym miała wskazać jeden najbardziej uniwersalny, do przeciętnej słowiańskiej karnacji, byłby to ff.1.

Po wyciśnięciu z opakowania, fabulous face jest dosyć szary, co może przy pierwszej styczności być niepokojące. Pragnę Was jednak uspokoić – idealnie dopasowuje się do odcienia cery i tę szarość traci. Kolor nie zmienia się wraz z upływem czasu (ff.1 nie oksyduje).

Konstencja i aplikacja

Krem Fridge jest bardzo gładki, aksamitny, ma średnią gęstość (w stronę niskiej). Ponownie – po wyciśnięciu na dłoń wydaje się dość gęsty, ale szybki ruch palcem udowadnia, że tak nie jest i można go nałożyć na skórę z łatwością. Jest może lekko puszysty? Początkowo aplikuję go palcami (poprzez delikatne poklepywanie twarzy), a potem korzystam z gąbki Real Techniques (poprzednio była to gąbka Blend It). Nie wyobrażam sobie innej aplikacji niż wklepywanie gąbeczką, to dla mnie najwygodniejsze akcesorium i w przypadku wszystkich prezentowanych tutaj kremów BB było to jedyne, poza palcami, narzędzie, jakiego używałam (z malutkim wyjątkiem przy Shy Deer, gdzie kilka razy użyłam pędzla, ale to były pojedyncze przypadki). Narzędzie ma oczywiście kolosalne znaczenie.

Nakładanie fabulous face palcami nie satysfakcjonuje mnie w 100%, krem potrafi wówczas subtelnie smużyć, szczególnie przy większej ilości. U mnie spokojnie wystarczała 1,5-2 pompki, aby uraczyć ff.1 całą twarz i górną część szyi.

Konsystencja kremu Fridge ff.1 fabulous face:

Krycie i wygląd na skórze

Moim celem zawsze było jedynie ujednolicenie koloru cery, a wysokie krycie nigdy nie należało do efektów, które chciałabym uzyskać. Przy ilości, o której wspomniałam, dokładnie to się działo – koloryt skóry zostawał wyrównany, ale krem absolutnie nie przykrywał całego płótna, po jakim malował. Wszystkie zdjęcia wykonywałam rano, po nałożeniu kremu nawilżającego i kremu z filtrem. Robię to w krótkim odstępie czasu po porannym oczyszczaniu, dlatego moja cera jest jeszcze zawsze trochę zaczerwieniona (retinol ją uwrażliwia i chwila mija, zanim zaczerwienienie zostaje zredukowane, ale to akurat dobrze dla tego testu, bo mogę Wam pokazać lepiej działanie produktu :)). Uważam, że przy pomocy fabulous face można uzyskać średnie krycie, raczej nie zamaskuje absolutnie wszystkiego. Wymaga to jednak bardziej hojnej, niż w moim przypadku, dawki kremu. Nie spodoba się więc tym z Was, które tego krycia oczekują. Tutaj sprawę może rozwiązać korektor lub po prostu – inny produkt.

Jedna warstwa kremu nadaje mojej skórze zdrowszego wyglądu i pięknie wyrównuje jej kolor. Zaczerwienienia zostają zniwelowane. Jednocześnie, nie da się bez bardzo bliskich obserwacji stwierdzić, czy mam coś na twarzy czy nie – efekt jest bardzo naturalny i za to ten krem uwielbiam.:) Spójrzcie na zdjęcia poniżej, one powiedzą Wam najwięcej.

Druga warstwa jest już mocniej widoczna na skórze. Dla mnie, jako osoby przewrażliwionej, to za ciut za dużo, ale gdy spojrzę na jej wygląd chłodnym okiem, to uważam, że też wygląda bardzo w porządku.:) Na pewno bardziej podkreśla włoski na skórze. Delikatnie wygładza (tzn. ujednolica strukturę). Jedna warstwa nie uwypukla znacząco niedoskonałości (nierówności skóry), ale większa ilość kremu może to zrobić (mówię o podkreślaniu suchych skórek czy wyprysków).

Przed aplikacją Fridge ff.1 fabulous face (uprzednio nałożyłam krem strawberry bloom, również od Fridge, oraz krem z filtrem Krave):

Efekt po nałożeniu jednej warstwy Fridge ff.1 fabulous face:

Efekt po nałożeniu drugiej warstwy Fridge ff.1 fabulous face:

Fabulous face ma częściowo matowe wykończenie, jednak nie jest to „płaski” mat. Uważam, że nadaje cerze zdrowego, „spokojnego” wyglądu. Nie rozświetla, nie daje efektu skóry o słonecznym poranku.:) Uważam, że poza delikatnym matowieniem nie pozostawia żadnego wartego omówienia wykończenia. Czuję się w nim… normalnie. Potrafi zmatowić niektóre kremy z filtrem, ale jeśli będą mocno błyszczące, to nie zakryje tego efektu w całości.

Muszę jednak podkreślić, jak wspaniale współgra z moją mieszaną cerą (teraz odwodnioną częściej niż zwykle z powodu wysokiego stężenia retinolu). Gdy moja cera miała większe skłonności do przetłuszczania, wspaniale trzymał ją w ryzach (być może to zasługa glinek w składzie), ale teraz, gdy łatwo się wysusza, nie nasila tych stanów, nie zwiększa ściągnięcia, nie zmniejsza nawilżenia – idzie w parze z położoną od niego pielęgnacją. Skóra się pod nim nie poci, nie męczy – zapominam, że na niej jest. Przez chwilę po aplikacji ma nieco gumowe wykończenie, ale ten efekt szybko zanika. Oczywiście, najlepiej spisze się na odpowiednio nawilżonej cerze. Im lepiej jest wypielęgnowana, tym lepiej leży na niej ff.1, ale u mnie nawet w złe dla cery dni wychodzi obronną ręką z jej niezadowalającego stanu. Muszę powiedzieć, że jako jedyny z omawianej tutaj trójki jest także pewną częścią mojej pielęgnacji (przynosi mojej skórze korzyści, szczególnie w kontekście nawilżenia).

Uważam fabulous face za wspaniale skomponowany produkt. Kupiłam początkowo mniejsze opakowanie i zdziwiłam się mocno, bo całe zużyłam o czasie.:) W tym miejscu pragnę przypomnieć, że większość kosmetyków Fridge musi być przechowywana w lodówce, bo nie są to produkty konserwowane.

INCI: Aqua, Illite, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Prunus Domestica (Plum) Seed Oil, Glycerin, Titanium Dioxide, Mica, Cetearyl Olivate, Cetearyl Alcohol, Panthenol, Urea, Cetyl Palmitate, Sorbitan Olivate, Sorbitan Palmitate, Sorbitan Oleate, Lactic Acid, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Citrus Grandis (Grapefruit) Seed Extract, Jojoba Esters, Pantolactone, Limonene, Linalool, Citral

(woda, mieszanina glinek i pigmentów rozświetlających, olej ze słodkich migdałów, olej z pestek śliwki, gliceryna roślinna, mieszanina emulgatorów, naturalny emulgator pozyskiwany z oliwy z oliwek, pantenol, mocznik, ekstrakt glicerynowo-wodny z grejpfruta, kwas mlekowy, olejek eteryczny z bergamoty, limonene, linalool, citral)

Zapach

Fabulous face pachnie delikatnie, „zielono”, świeżo, ale jednocześnie nie orzeźwiająco. Nie jest to woń nachalna. Gdy rozpoczynałam ten akapit, nie wiedziałam, co napisać – musiałam udać się do lodówki i powąchać produkt, bo zupełnie nie pamiętałam, jak pachnie, mimo że używałam go dzień wcześniej.:) Zapach bardzo mi się podoba, czuję się w nim bezpiecznie i wiem, że mnie nie zmęczy.

Resibo, Self Love. BB Cream

Jak wspomniałam, to od BB Resibo na dobre zaczęło się moje zainteresowanie kremami BB. Zdradzę Wam, że to mój faworyt całego tego zestawienia, choć podkreślam, że wszystkie opisywane produkty uważam za godne polecenia.

Cena: 79 zł/30 ml (sklep)

Odcień

Marka Resibo wprowadziła na rynek jednocześnie trzy odcienie. Mój to natural beige, odcień pomiędzy light beige (najjaśniejszym) i sunny beige (najciemniejszym). Light beige po pierwszym wyciśnięciu na dłoń sprawił, że na chwilę zamarłam, bo wydawał mi się dość ciemny, taki dla opalonej cery. Na szczęście okazało się, że strach ma tylko wielkie oczy i krem na twarzy idealnie wtopił się w kolor skóry. Używałam go zarówno w okresie letnim, jak i teraz, zimą, i dopasowanie przez cały czas jest perfekcyjne (nie jestem słońcolubna, więc nie byłam jakoś bardzo opalona latem, ale wiadomo – i tak trochę się przybrązowiłam).

Konsystencja i aplikacja

Formuła kremu BB Resibo jest lżejsza niż formuła ff.1 z Fridge. Jest dosyć rzadka i ma w sobie pewną puszystość, którą uwielbiam, bo sprawia, że aplikacja produktu jest przyjemnością. Krem gładko sunie po skórze, jest naprawdę leciutki. Tak jak w przypadku poprzednika, jego również najpierw nakładam palcami (ruchem oklepującym), a potem przystępuję do aplikacji gąbką Real Techniques. To bardzo zgrany duet – mam wrażenie, że gąbka jest wręcz dla niego stworzona. Cała aplikacja nie zajmuje mi zbyt wiele czasu, wszystko dzieje się raz-dwa, właśnie przez tę mało problemową konsystencję (krem Fridge wymaga jednak więcej pracy).

Krycie i wygląd na skórze

To produkt dający niewielkie krycie. Nie liczyłabym tutaj na wielkie zamaskowanie czegokolwiek. BB Resibo przepięknie wyrównuje koloryt skóry, ale nie poradzi sobie z ciężkim kalibrem typu mocne zaczerwienienie, przebarwienia, naczynka i tak dalej. Ja tego od niego jednak nie wymagam.:) Chcę tylko tego zdrowego blasku, ujednolicenia i promienności cery, a to wszystko od niego dostaję. BB Resibo = wypoczęta skóra. Nie ma tak matowego wykończenia jak fabulous face, jeszcze bardziej zbliża się do naturalnego wyglądu mojej cery. To moje pierwsze skojarzenie z nim: naturalny efekt. Bardzo naturalny.

Druga warstwa kryje już nieco lepiej (ale to wciąż delikatne krycie), podkreśla też trochę włoski, ale ogólnie – jest dla mnie trochę łaskawsza niż dwie warstwy ff.1 z Fridge, bo to po prostu lżejszy produkt. Czasem doklepuję go sobie na policzkach, a resztę twarzy pozostawiam z jedną warstwą.

Muszę w tym momencie powiedzieć, że zdjęcia były robione w zdecydowanie ciemniejszy dzień i z tego powodu mają inny odcień niż te wyżej (są zimniejsze i bardziej szare). Moja cera aż tak się nie zmieniła.:)

Przed aplikacją BB Resibo:

Efekt po aplikacji jednej warstwy BB Resibo:

Efekt po aplikacji drugiej warstwy BB Resibo:

BB Resibo świetnie zgrywa się z moją cerą także w kwestii wpływania na jej stan. Dokładnie – nie wpływa na niego:D Absolutnie nie obciąża mojej skóry, nie wysusza, nie wzmaga pocenia. Nie jest też jakoś specjalnie pielęgnujący, ale nie rozważam go w ogóle w takich kategoriach. Dla mnie ma się zająć tylko kolorem skóry i tylko to robi.

Ochrona przeciwsłoneczna

Chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię – krem BB Resibo wykazuje, dzięki obecności tlenku cynku, delikatne właściwości promienioochronne, ale kurczę, to tylko SPF6. Na miejscu producenta pominęłabym zupełnie tę informację na opakowaniu. SPF6 to tak niska ochrona, że można powiedzeć, że żadna, dlatego proszę, nie traktujcie go jak produkt chroniący przed słońcem. Ja po porannym oczyszczaniu aplikuję krem nawilżający, krem z filtrem i dopiero krem BB.

INCI: Aqua, Zinc Oxide, Caprylic/Capric Triglyceride, Isoamyl Laurate, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Propanediol, Octyldodecanol, Squalane, Cetearyl Glucoside, Polyhydroxystearic Acid, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Pulmonaria Officinalis Extract, Curcuma Longa Root Extract, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Biosaccharide Gum-1, Jojoba Esters, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Trihydroxystearin, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Glyceryl Caprylate, Alumina, Silica, Citric Acid, Parfum, Linalool, Citronellol, Geraniol, Limonene, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499

Shy Deer, Naturalny podkład pielęgnujący

Marka Shy Deer mocno mi zaimponowała w tym roku – miałam chyba wszystkie ich premierowe produkty.:) I nie przypominam sobie, żebym z któregoś nie była zadowolona. Wisienką na torcie i ostatnią premierą w 2020 była seria naturalnych podkładów. Ja mówię o nich kremy BB, bo są też delikatnie pielęgnujące.

Cena: 79,99 zł/30 ml (sklep)

Odcień

Nie zaskoczę Was – Shy Deer również dysponuje trzema odcieniami swojego podkładu i ja, po raz kolejny, mam środkowy odcień.;) W nim akurat widzę małe pole do poprawy, bo chciałabym, aby był dosłownie ciut bardziej żółty, ale obecny odcień nie jest takim, który by mi przeszkadzał i wykluczał stosowanie, bo po prostu, gdy wgapiam się w niego dłużej, to to widzę. Myślę, że inne osoby, które na mnie patrzą, raczej by tego nie dostrzegły, chyba, że analizując z bardzo niewielkiej odległości.

Konsystencja i aplikacja

To najgęstszy krem z całej trójki. Jest ciut cięższy niż ff.1 z Fridge i docelowo określiłabym go jako podkład o średniej gęstości. W jego przypadku miałam okazję wypróbować także pędzel (jego premiera miała miejsce razem z premierą podkładów) – to płaski pędzel kabuki, o, ten. Niestety, nie wygrał z gąbeczką – to ona pozostaje moim aplikatorem numer jeden.

Produkt nie rozprowadza się tak łatwo jak chociażby BB Resibo, ale też nie sprawia mi większych problemów z nałożeniem palcami na twarz. Nie rozcieram go, a oklepuję buzię, a potem już oddaję stery gąbeczce (czyli identycznie, jak w przypadku kremów Fridge i Resibo). W jego przypadku muszę poświęcić trochę więcej czasu na dokładne rozmieszczenie na twarzy, a to dlatego, że ten produkt delikatnie zastyga. Wklepywanie wymaga to ode mnie bardziej energicznych ruchów niż przy fabulous face (będę go porównywać do niego, bo są najbardziej zbliżone do siebie z tych wszystkich produktów, które opisuję). Nałożenie drugiej warstwy sprawia mi czasem problemy, szczególnie, gdy używam pędzla (wciąż eksperymentuję). Pierwsza warstwa potrafi się przesunąć i zrobić tym samym nieestetyczny prześwit. Będzie to widoczne na jednym ze zdjęć poniżej. Dlatego, chcąc uzyskać lepsze krycie, nie nakładam najpierw jednej, a potem drugiej warstwy, a od razu używam tyle produktu, ile mi trzeba, żeby zrobić to wszystko za jednym zamachem.

Krycie i wygląd na skórze

To produkt o najlepszym kryciu z całej omawianej trójki, jednak jego ostateczne krycie też określiłabym jako średnie (w przypadku fabulous face trochę mniej niż średnie, a w przypadku Resibo lekkie). Matowi mocniej niż fabulous face, ma też bardziej suche wykończenie i będzie podkreślał suche skórki czy wypukłości cery.

Przed nałożeniem podkładu (kremu BB) Shy Deer (zdjęcie również robione w dosyć ciemny dzień – uroki jesieni):

Efekt po nałożeniu pierwszej warstwy podkładu (kremu BB) Shy Deer:

Efekt po nałożeniu drugiej warstwy podkładu (kremu BB) Shy Deer:

Wspomniane przesunięcie podkładu (kremu BB) Shy Deer po nałożeniu drugiej warstwy na brodzie:

INCI: Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Aqua, Propanediol, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Cetearyl Olivate (and) Sorbitan Olivate, Isoamyl Laurate (and) Isoamyl Cocoate, Squalane, Glycerin, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Limnanthes alba (Meadowfoam) Seed Oil, Tocopherol, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Silica, Cetyl Alcohol, Saccharide Isomerate (and) Aqua (and) Citric Acid (and) Sodium Citrate, Stearic Acid, Sodium Hyaluronate, Magnesium Stearate, Panthenol, Benzyl Alcohol (and) Salicylic Acid (and) Glycerin (and) Sorbic Acid, Sodium Lactate, Wine (and) Caesalpinia Spinosa Gum (and) Maltodextrin (and) Aqua, Xanthan Gum, May contain +/-: CI 77019 (Mica), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492 (Iron Oxide), CI77491 (Iron Oxide), CI 77499 (Iron Oxide)

Wpis nie jest sponsorowany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s