A.Florence, Skin Rehab Light | Skin Rehab Rich

8 opakowań – tyle kremów Skin Rehab Light i Skin Rehab Rich kupiłam łącznie podczas ostatniego zamówienia u A.Florence. Myślę, że to doskonały dowód na to, jak za nimi szaleję – szczególnie za wersją Light.:) Zapas zrobiłam przez obecne brexitowe problemy z dostawami. Oczywiście, mogłabym tego zapasu nie robić i spróbować korzystać z innych kosmetyków, ale wierzcie mi, tęskniłabym okrutnie, bo nie miałam jeszcze lepszego kremu nawilżającego niż Skin Rehab Light, a i wersję Rich uważam za wspaniałą. I W KOŃCU je recenzuję, niech niesie się wieść o tym, jakie to dobre kosmetyki.:)

Pytania o ich dostępność w Polsce dostaję niemal codziennie, dlatego ponownie uspokajam: marka ma być tutaj szerzej dostępna już niedługo. Wiem o tym, bo sama do nich napisałam, aby dowiedzieć się czegoś na ten temat. Kiedy tylko dowiem się czegoś więcej, z pewnością napiszę o tym na Instagramie (można obserwować mnie TUTAJ). Obecnie sklep topestetic ma je już na liście produktów, które będą dostępne wkrótce (oczekują na dostawę). Link do sklepu TUTAJ.

Skin Rehab Light

Muszę rozpocząć tę opowieść od opakowania SRL – na pierwszym zdjęciu to butelka z pompką, ale ona już odeszła w niepamięć, a zastąpił ją słoiczek. Niestety, z buteleczki trudno było wydobyć resztki kosmetyków (ale rozcieńczanie Milky Tonerem nigdy nie zawodziło:)). Umieszczenie kosmetyku w słoiczku ma pewne konsekwencje – przede wszystkim, cała masa nie musi się przeciskać przez pompkę, a jest trochę galaretowata. To budzi wątpliwości, czy krem aby na pewno jest świeży i czy tak to ma wyglądać. Uspokajam więc – tak, on ma taką konsystencję i nowe opakowanie tylko to uwypukla.

To konsystencja zbita, przypominająca połączenie kremu i galaretki. Nowe opakowania jechały do mnie m.in. w mrozie, więc kosmetyk zbił się w jeszcze bardziej galaretowatą masę, ale ja go potem porządnie wymieszałam dołączoną łyżeczką (A.Florence dołącza drewnianą łyżeczkę do każdego swojego produktu w słoiczku). Po wymieszaniu przyjemnie się rozbił, nie ma jednak aksamitnej i jednolitej konsystencji, ale to coś w rodzaju galaretkowatej pianki. Myślę, że lepiej zobrazuje to poniższe zdjęcie.

Łyżeczka znacznie ułatwia nabieranie Skin Rehab Light. Krem w kontakcie ze skórą natychmiast pokazuje swoją lekkość. Sunie po niej z niezwykłą łatwością i bardzo szybko się wchłania. Przez kilka, kilkanaście minut pozostawia po sobie bardzo cienki film, a później skóra pod palcami to już tylko skóra, a nie skóra z kremem. Skin Rehab Light jest dla mnie definicją lekkiego kremu.:) Produkt nie lepi się, nie odparowuje nadmiernie ze skóry, dając uczucie braku – za czym nie przepadam w niektórych lekkich produktach. Tutaj, nawet przy bardzo odwodnionej skórze, nie mam poczucia, że nałożyłam czegoś za mało. Skłaniam się jednak ku temu, żeby w takich przypadkach nakładać go więcej i zapewnić sobie trochę więcej okluzji. To czyni go jeszcze bardziej wielofunkcyjnym, bo cery potrzebujące treściwszych formuł również powinny (moim zdaniem) być z niego zawodolone – wystarczy wtedy użyć go więcej lub nałożyć np. dwie cienkie warstwy.

Cena: £31.00/50 ml (sklep producenta), 143 zł/50 ml (topestetic)

Skin Rehab Light doskonale nawilża, nawadnia, ale także koi i regeneruje skórę. Moja cera przy wprowadzaniu sporego stężenia retinolu (mowa o 2% retinolu w skwalanie z Basic Lab) nie raz potrafiła wręcz zapłonąć i wtedy musiałam być superostrożna. Temu kremowi mogłam jednak zawsze ufać – przede wszystkim, że nie nasili podrażnienia, pieczenia, odwodnienia, ale też, że będzie im przeciwdziałał i pomoże skórze się uspokoić.

Rozbudowane opisy to jedno, ale mogę streścić jego działanie do krótkiego: kosmetyczna miłość. Działa na moją cerę wspaniale.:) Nie obciążą jej, pomaga w regeneracji i utrzymaniu odpowiedniego nawilżenia. Brak tu substancji zapachowych (ma zapach swoich składników), dlatego nie męczy mnie. Zużyłam już z jakieś 5 opakowań, a zakup kolejnych 6 wiele tutaj mówi! Na przykład to, że nigdy nie kupiłam żadnego kremu tyle razy! Ufam mu w stu procentach. Polecam wszystkim cerom – u wielu sprawdzi się samodzielnie, ale w razie potrzeby można go nakładać więcej lub z czymś mieszać (będzie świetną bazą np. dla olejowych formuł, a także wspaniałym domknięciem dla kosmetyków nałożonych pod niego). Wspaniałym wyborem jest jego połączenie z Milky Tonerem (który recenzowałam TUTAJ). Można najpierw położyć Milkiego, a potem Skin Rehab Light lub też zmieszać je na dłoni – wszystko zależy od preferencji użytkownika.

INCI: Aqua/Water, Coco-Caprylate Caprate, Isoamyl Laurate (Ecocert), Propanediol (Petroleum-free, Ecocert), Glycerin (from rapeseed), Olive Squalane, Teprenone (Renovage), Oxycoccus Palustris (Cranberry) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglycerides, Cetearyl Alcohol, Ceramide 1, Ceramide 3, Bisabolol, Isoamyl Laurate (Ecocert), Centella Asiatica (Gotu Kola) Extract, Glyceryl Stearate, Althaea (Marshmallow) Officinalis Root Extract, Ginkgo Biloba Extract, Avena Sativa (Oat) Beta Glucan, Sodium Hyaluronate (Low Molecular Weight), Jojoba Esters, Sunflower Lecithin (Phosphatidycholine), Phytosterols (from Pine trees), Euphorbia Cerifera (Candelilla Wax), Allantoin, Gluconolactone, Vitis Vinifera Skin Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Polyacrylate Crosspolymer-6, Cetearyl Glucoside, Sodium Benzote (Ecocert), Mixed Tocopherols from soy (non-gmo)

Gdy masz w swoim kremie ceramidy i wąkrotkę azjatycką, masz moją uwagę! Tutaj mamy moc składników nawilżających, kojących i regenerujących. Marka na swojej stronie opisuje każdy te najważniejsze, a moje oczy podczas czytania nic, tylko się świecą 🙂 Nie miałam jeszcze lepszego kremu do twarzy.

Skin Rehab Rich

Wierzcie mi, wiele marek bezczelnie opisałoby ten krem jako lekki. Ma w sobie jednocześnie niesamowity komfort noszenia, jak i mocne odżywienie, więc może nawet się temu nie dziwię.:)

Skin Rehab Rich to bogatsza wersja Skin Rehab Light. Składy mają bardzo podobne, tutaj jednak króluje masło murumuru. Ta formuła jest tłustsza. Krem jest zdecydowanie gęstszy niż swój odpowiednik Light. Bardzo aksamitny i przyjemny w nakładaniu. Nie ma tutaj już galaretki, a jest cudna kremowość.

Rozprowadza się z łatwością i pozostawia po sobie film, któremu brakuje jednak lepkości. Jest lekko tłusty, ale nie nieprzyjemny. Przy minimalnych ilościach mógłby służyć nawet cerom, które na co dzień nie korzystają z bogatych kremów. On jest po prostu pozbawiony tego wszystkiego, co kojarzy się z bogatymi kremami, a więc długiego wchłaniania, uczucia ciężkości, filmu, który jest nieprzyjemny i przy którym trzeba uważać, by nie przykleić się do poduszki. Tego tutaj nie ma. 🙂

Przy dużym odwodnieniu wchłania się jak złoto i lubiłam go stosować nawet grubszą warstwą. Przy retinolu był przez dłuższy czas moim podstawowym kremem, bo przepięknie regeneruje. Po pierwsze, zabezpiecza skórę, zapobiega ucieczce z niej wody (jednocześnie nie zalepia okrutnie). Nie działa tylko na powierzchni, tworząc warstwę ochronną, ale dodatkowo to mocny zastrzyk odżywienia i nawilżenia. Tak jak w przypadku Skin Rehab Light, wersji Rich również ufam w stu procentach, gdy trzeba obchodzić się z cerą jak z jajkiem – w moim przypadku, gdy dostanie za dużo szczęścia w postaci retinoidów.

Cena: £31.00/50 ml (sklep producenta), 164 zł/50 ml (topestetic)

INCI: Aqua/Water, Astrocaryum Murumuru Butter, Coco-Caprylate Caprate, Propanediol (Petroleum-free, Ecocert), Eco Glycerin (from rapeseed), Olive Squalane, Teprenone (Renovage), Caprylic/Capric Triglycerides, Olus Oil (from rapeseed oil), Oxycoccus Palustris (Cranberry) Seed Oil, Decyl Oleate, Cetearyl Alcohol, Ceramide 1, Ceramide 3, Bisabolol, Centella Asiatica (Gotu Kola) Extract, Glyceryl stearate, Althaea (Marshmallow) Officinalis Root Extract, Ginkgo Biloba Extract, Avena Sativa (Oat) Beta Glucan, Sodium Hyaluronate (Low Molecular Weight), Jojoba Esters, Sunflower Lecithin (Phosphatidycholine), Phytosterols, Allantoin, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Gluconolactone, Vitis Vinifera Skin Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Euphorbia Cerifera (Candelilla Wax), Polyacrylate Crosspolymer 6, Cetearyl Glucoside, Sodium Benzote (Ecocert), Mixed-Tocopherols (Non gmo)

Obecnie przy ocenie kremów do twarzy mam bardzo zaostrzone kryteria. Wszystko dlatego, że porównuję je do tych dwóch cudeniek. Skin Rehab Light pozostawia wszystkie inne kremy daleko w tyle, a Skin Rehab Rich to też świetny zawodnik i zdecydowanie trafia do wąskiego grona moich kremowych ulubieńców. Nigdy nie żałowałam wydanych na nie pieniędzy – to ten typ produktu, który zabrałabym na bezludną wyspę, bez mrugnięcia okiem zostawiając w tyle wiele innych kosmetyków.

Pozdrawiam Was serdecznie:) Ewelina

3 myśli w temacie “A.Florence, Skin Rehab Light | Skin Rehab Rich”

Odpowiedz na ek Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s