Wieczorna pielęgnacja twarzy

Wieczorną pielęgnację zawsze rozpoczynam od demakijażu. Pamiętajcie, to bardzo istotny krok. Nie mogę wyobrazić sobie pójścia spać bez niego. Bez kremu, toniku – owszem. Ale nie bez oczyszczenia. Skóra, z której nie zmyto produktów do makijażu, rano jest sucha i po prostu nieświeża. Zatem micele i żele w dłoń! 🙂

Demakijaż ma u mnie dwie fazy: zmycie wierzchniej warstwy, a potem dogłębne oczyszczenie. Pierwsza faza oczyszczania obejmuje w mojej pielęgnacji głównie oczy (tusz do rzęs, ewentualnie kreska). Nasączam płatek płynem micelarnym, lekko przyciskam do rzęs i po kilkunastu sekundach delikatnie ściągam produkt. Na co dzień nie używam podkładów ani kremów BB/CC i innych kosmetyków kolorowych (różu itd.), więc płyn micelarny stosuję na twarzy rzadko – głównie wtedy, kiedy nakładam sporo kremu z filtrem.

Tak jak wspomniałam, używam zawsze płynu micelarnego. Nie lubię oczyszczać mleczkiem, być może po niezbyt miłych wspomnieniach mleczek, które stosowałam kilka lat temu. Miceli miałam już wiele – ze słynnym Bioderma Sensibio na czele, dlatego wiem, jakie wymagania stawiać produktom tego typu. Idealny płyn micelarny powinien być łagodny dla oczu i pozwalać ściągnąć większość produktu za jednym pociągnięciem. Jeśli po przyłożeniu płatka nasączonego płynem po kilkunastu sekundach makijaż się nie rozpuści i wymaga TARCIA, nie mamy do czynienia z dobrym płynem micelarnym (takie są moje wymagania, nie musicie się z tym zgadzać). Jakie produkty mogę Wam polecić? Bioderma rządzi 🙂 Jeśli więc nie spróbowałyście jeszcze tej kosmetycznej gwiazdy, macie +1 do głosów za tym, żeby to w końcu zrobić. Jeżeli od dermokosmetyków wolicie jednak kosmetyki bliższe naturze – przedstawiam mojego największego ulubieńca: lipowy płyn Sylveco (klik). Jestem szczerze zachwycona jego działaniem. Z pewnością poświęcę mu osobną notkę, pozostańcie więc czujne. 😉

IMG_5101

Po zmyciu makijażu i produktów z powierzchni twarzy, czas na głębsze oczyszczenie. Od kilku miesięcy moją pomocniczką jest szczoteczka Foreo Luna (klik). Przez dłuższy czas wieczory rezerwowałam dla nieco mocniejszych preparatów, ale obecnie stosuję delikatniejsze kosmetyki, w tym przypadku żel do mycia twarzy Biolaven (klik).

IMG_5095

Po oczyszczeniu powtarzam kroki z porannej pielęgnacji: wklepanie toniku oraz aplikację kremu pod oczy. Obecnie trwa moja kuracja kwasami, dlatego najczęściej sięgam po tonik z kwasem PHA 6% z Biochemii Urody. Często poza tonikiem pojawia się u mnie woda termalna. Takich wód stosowałam kilka, jednak najbardziej polubiłam wodę Uriage. Trudno mi zliczyć, ile opakowań już zużyłam – kupuję ją na okrągło, nigdy nie dopuszczając do sytuacji, w której mogłoby jej zabraknąć.

IMG_5088

IMG_5098

IMG_5094

Ostatnia czynność to aplikacja kremu lub serum. Ten krok różni się u mnie w zależności od pory roku i przede wszystkim: potrzeb skóry. Wieczorną lub nocną porą pozwalam sobie zawsze na kosmetyki o mocniejszym działaniu. Obecnie stosuję kwasy – w postaci peelingu Bandi (klik) i wspomnianego toniku. Celem mojej kuracji jest wygładzenie skóry i zredukowanie drobnych przebarwień. Produkt Bandi powinno się stosować co najmniej 3 razy w tygodniu. Czasem stosuję go intensywniej, ale kiedy chcę sięgnąć po coś innego – wybieram olej z nasion malin. Mój pochodzi z Ministerstwa Dobrego Mydła (klik). Rano budzę się z niesamowicie miękką i odżywioną skórą, uwielbiam go używać. 🙂 Często dodaję do niego kilka kropli soku z aloesu dla mocnego nawilżenia – to duet idealny.

IMG_5099 IMG_5102

Tuż przed snem aplikuję ostatni produkt – balsam do ust Nuxe. U mnie daje efekt „WOW”. Posiada zaskakującą jak na produkty do ust konsystencję (jest niesamowicie gęsty). Ma silne właściwości regenerujące. Stosuję go od roku i w tym czasie prawie zapomniałam o problemach z ustami – jeśli jakieś się pojawiają (spowodowane przez zimno i wiatr), produkt Nuxe nałożony na noc załatwia sprawę od razu. 🙂

IMG_5104

Jeśli w postach o porannej i wieczornej pielęgnacji twarzy zabrakło Wam maseczek i peelingów, nie martwcie się – o pielęgnacji „specjalnej” przygotuję osobny post, bo myślę, że to nie taki krótki temat. 😉 Zapraszam Was do podzielenia się swoimi sposobami na skuteczną pielęgnację!

Ministerstwo Dobrego Mydła

Począwszy od nazwy, przez filozofię marki, a kończąc na facebookowych postach, których czytanie wywołuje falę sympatii i uśmiech klientów – Ministerstwo Dobrego Mydła zachwycało mnie od dłuższego czasu. A teraz ten czas stał się czasem na złożenie zamówienia w Ministerstwie 🙂 Wybrałam dla siebie trzy mydła  (rozmaryn, czekomięta i orkisz) i olej z nasion malin.

Otwarcie paczki to mała przygoda – najpierw widzimy, że nie bierze w nim udział folia, plastik. Potem wyciągamy z papierowej torebki mydełko, którego zapach jest najpiękniejszym jaki do tej pory spotkaliśmy w kosmetykach. Przygoda trwa dalej, bo mydełek mam aż trzy! Widać tu serce włożone w pracę i rozum, który wymyślił coś tak wspaniałego. Jestem zachwycona od pierwszej sekundy i nie mogę się już doczekać mycia i… kolejnych zakupów, jeśli produkty się sprawdzą, a jestem o tym przekonana. 🙂

Link do sklepu zostawiam TUTAJ.

IMG_4880IMG_4890IMG_4886IMG_4894 IMG_4898 IMG_4901 IMG_4903 IMG_4906 IMG_4910 IMG_4912