Kosmetyki o zapachu świąt

Święta już bardzo blisko – w tym tygodniu! 🙂 A ja przekopałam swoje szafki z kosmetykami w poszukiwaniu świątecznego zapachu, który możemy nosić na sobie i który pozwoli zatrzymać wspomnienie świąt na dłużej. Dzisiaj nie będzie niczego o działaniu czy konsystencji, choć możecie mi zaufać, że w tych opakowaniach kryją się same dobroci. Oto co znalazłam:

IMG_5190

Zestaw Organique miałam przyjemność wygrać w konkursie na Instagramie, który został przeprowadzony właśnie przez markę Organique. To kosmetyki dla wielbicieli świątecznych owoców, którymi są mandarynki i pomarańcze. To pomarańczowa nuta jest tutaj najmocniej wyczuwalna. Zaraz za nią idą korzenne przyprawy – mniam 🙂 Kuli co prawda jeszcze nie użyłam – zrobię to po powrocie do rodzinnego domu, ale stosowałam już kule Organique. Ich zapach wypełnia całą łazienkę, kąpiel jest niezwykle aromatyczna, a na skórze zostaje delikatna warstewka – kula to nie tylko pachnący dodatek, ale również delikatna pielęgnacja skóry.

Organique, Korzenne masło do ciała54,90 zł/ 200 ml (klik)

Organique, Korzenny żel pod prysznic29,90 zł/ 250 ml (klik)

Organique, Kula do kąpieli Pomarańcza z Chili14,90 zł/ 170 g (klik)

IMG_5208

Nie byłabym sobą, gdyby w tym zestawieniu nie pojawił się żaden kosmetyk Pat&Rub. Jest przeciwnie – zawarłam ich dużo 😀 Zapach serii Rozgrzewającej to mieszanka korzennych przypraw – imbiru, cynamonu i goździków. Nie znajdziemy tutaj nuty cytryny, charakterystycznej dla kosmetyków tej marki (to informacja dla tych, którzy jej nie lubią). Produkty nie rozgrzewają ciała dosłownie, ale zapach przenosi do przytulnego pokoju z kominkiem, świeczkami i ciepłym kocem – jest tak korzenny, ciepły i świąteczny, jak tylko można to sobie wyobrazić. 

Pat&Rub, Rozgrzewające Masło do Ciała69 zł/ 250 ml (klik)

Pat&Rub, Rozgrzewający Balsam do Ciała59 zł/ 200 ml (klik)

Pat&Rub, Rozgrzewający Olejek do Ciała65 zł/ 125 ml (klik)

Pat&Rub, Rozgrzewający Balsam do Rąk39 zł/ 100 ml (klik)

IMG_5219

Seria Otulająca jest wielkim hitem Pat&Rub, a każdy, komu wpadła w ręce, natychmiast rozumie dlaczego. Nazwa serii to strzał w dziesiątkę, ponieważ kosmetyki dokładnie takie są – otulające. Karmel, wanilia, cytryna to doskonała mieszanka. Rozpieszcza zmysły i zimą nie może jej u mnie zabraknąć.

Pat&Rub, Otulający Scrub/ Peeling Cukrowy – 89 zł/ 500 ml (klik)

Pat&Rub, Otulające Masło do Ciała – 75 zł/ 250 ml (klik)

Pat&Rub, Otulający Balsam do Ciała – 69 zł/ 200 ml (klik)

Pat&Rub, Otulający Balsam do Rąk – 45 zł/ 100 ml (klik)

 

A teraz najważniejsze pytanie – jakie kosmetyki dla Was mają najbardziej świąteczny zapach i jakich z przyjemnością używacie w zimowych miesiącach? 🙂

Poranna pielęgnacja twarzy

Czasy, kiedy rano nie tykałam twarzy nawet kropelką toniku, odeszły w niepamięć. Dzisiaj nie wyobrażam sobie dnia bez porannej pielęgnacji. Poranki to dla mnie czas na „zmycie nocy” i przygotowanie skóry na cały dzień. Zanim jednak przejdę do opisu poszczególnych czynności, zapoznam Was ze swoją cerą –  jest mieszana, w kierunku tłustej. Czasem pojawiają się na niej różne niespodzianki, ale na szczęście z reguły szybko znikają. Walczę z kilkoma przebarwieniami i niestety wieloma zaskórnikami. Po wielu miesiącach obserwacji tego, jak się zachowuje i testowania przeróżnych produktów, w końcu trafiłam na swój schemat, który pozwala mi utrzymać ją w znakomitej kondycji (jestem naprawdę strasznie zadowolona :))

Rano stawiam na delikatne oczyszczenie. Masuję twarz przez kilka minut – to ważne, żeby nie tylko nałożyć produkt, chwilę potrzeć i zmyć, ale przyłożyć się do oczyszczania. Od kiedy stosuję się do tej zasady, moja skóra jest odczuwalnie gładsza i lepiej przyjmuje wszystko, co na nią aplikuję. Wykorzystałam już kilka opakowań emulsji do mycia Alterra (klik) – sądzę, że polubią ją przede wszystkim buzie wrażliwe i skłonne do podrażnień oraz mocno przesuszone. Moim olbrzymim ulubieńcem był także żel tymiankowy Sylveco (o którym pisałam TUTAJ). Nowością w mojej kosmetyczce jest za to olejek pomarańczowy z Biochemii Urody (klik). Podoba mi się jego delikatność. Oleje stosuję w pielęgnacji już od dawna, ale nigdy nie stawiałam przed nimi za zadanie oczyszczania twarzy, a całkiem nieźle im to podobno wychodzi. 🙂 Emulgatorem, czyli substancją łączącą olej z wodą jest tu jednak składnik z grupy PEG, co stawia skład kosmetyku pod znakiem zapytania. Podczas tworzenia kolejnego olejku (w którym emulgator jest dostarczany osobno) z całą pewnością poszukam dla niego alternatywy.IMG_5086

Kolejny krok to użycie toniku. Nie wiem, jak mogłam żyć bez niego tak długo 🙂 Od kiedy wprowadziłam go do swojej pielęgnacji, czuję „kompletność”. Zawsze brakowało mi czegoś pomiędzy żelem i kremem. Zadaniem toniku jest wyrównanie pH skóry, które zmienia się po oczyszczeniu, odświeżenie i ukojenie. Do moich ulubieńców należą toniki: Sylveco (poświęciłam mu osobny post – klik), Pat&Rub  (klik) oraz Resibo (klik). Obecnie trwa moja kuracja kwasami, dlatego najczęściej sięgam po tonik z kwasem PHA 6% – kolejny produkt z Biochemii Urody (klik). Wylewam odrobinę na dłoń, a następnie nakładam na twarz, lekko wklepując w skórę.

IMG_5088 IMG_5089

Po toniku czas na krem pod oczy. Nie walczę z wielkimi sińcami ani opuchlizną, ale długie godziny spędzane przed komputerem, stres i sen, z którym różnie bywa, a także częste łzawienie zapewniły mi duże podrażnienie i wysuszenie okolic oczu. Przy takiej dolegliwości lekkie preparaty (żel Floslek i krem Sylveco) nie zdawały u mnie egzaminu, sięgnęłam więc po wielki hit ostatnich miesięcy – krem Resibo (klik). Jest WSPANIAŁY. Mocno nawilża i mocno regeneruje. Napina skórę, wygładza, przynosi ulgę.

Po okresie porządnej regeneracji w mojej kosmetyczce zagościł jeszcze jeden produkt – serum Be Organic (klik), które w przeciwieństwie do kremu Resibo ma niezwykle lekką i płynną konsystencję, ale działanie na piątkę. 🙂 Pozwala mi utrzymać skórę wokół oczu w bardzo dobrej kondycji. Wchłania się błyskawicznie i daje odżywienie, jakiego potrzebuję.

IMG_5094

Ostatni krok to delikatne odżywienie i nawilżenie oraz zapewnienie skórze odpowiedniej ochrony. W kwestii ochrony: zimową porą skupiam się głównie na zapobieganiu podrażnieniom. Chcę natłuszczać skórę, chronić ją przed zimnem. Przez resztę roku pierwsze skrzypce grają filtry przeciwsłoneczne.  Najpierw aplikuję jednak krem o lekkiej konsystencji (szczególnie polecam lekkie kremy Sylveco – o rokitnikowym przeczytacie TUTAJ). Z kolei jesień to pora, kiedy faktor zmieniam na niższy – tego roku znalazłam taki w ultranawilżającym kremie Resibo (klik). Pięknie wygładza, nawilża, ładnie pachnie. Przeuwielbiam!

IMG_5092

Staram się nigdy nie opuszczać domu bez pomadki, szczególnie, że wiatr i zimno coraz bardziej dają o sobie znać. Ponownie w mojej kosmetyczce pojawiła się pomadka z peelingiem Sylveco (klik). Tym razem dołączyły do niej dwie „siostry” – rokitnikowa pomadka z cynamonem (klik) oraz brzozowa pomadka z betuliną (klik). Chyba jeszcze nie zawiodłam się na marce Sylveco. 😉

IMG_5106 IMG_5107

Wkrótce post o pielęgnacji wieczornej. Póki co, zapraszam Was do podzielenia się swoimi sposobami na piękną cerę o poranku 🙂

Pat&Rub, Linia otulająca, Masło do Ciała i Scrub/ Peeling Cukrowy

IMG_9124

Kiedy myślę „Linia otulająca Pat&Rub”, przypominam sobie cytrynowo-karmelowy zapach, gęstą, tortową konsystencję, dobroczynne oleje i nieopisaną przyjemność stosowania. Ta linia przyciągnie każdą kobietę, otuli, odżywi i nie pozwoli o sobie zapomnieć 🙂

Oba produkty odpowiednio zabezpieczono:

IMG_9126 IMG_9138

Masło do ciała ma gęstą konsystencję, przypominającą tortowy krem. Gładko sunie po ciele. Nie daje się jednak wsmarować od razu, podejrzewam, że to oleje mają z tym coś wspólnego 🙂 Po krótkim czasie jednak wchłania się całkowicie, pozostawiając delikatną, gładką, oleistą powłoczkę.

Zapach jest… otulający, po prostu 🙂 Przyznam, że gdy powąchałam masło po raz pierwszy, nie spodobał mi się w 100%, było jakieś „ale”. Dzisiaj uważam go za cudowny. Myślę, że dotychczas przyzwyczajona do bardzo chemicznych zapachów (Dove, Pantene, Nivea itd.) musiałam przejść mały „detoks” – dzisiaj kremy Sylveco już mi nie straszne, ale odżywka Nivea swoją chemicznością przyprawia o mdłości. 

W większości (oprócz linii hipoalergicznej i rozgrzewającej) kosmetyków Pat&Rub pierwsze skrzypce gra cytryna. Również tutaj jest dominującym zapachem. Wanilii nie czułam tutaj ani przez chwilę, natomiast karmel jest również zdecydowanie wyczuwalny. To połączenie idealne – ciepłe, rozgrzewające i otulające, przełamane nutą świeżości. 

Masło niesie ze sobą hojne odżywienie, wygładzenie i nawilżenie. Pięknie zmiękcza i koi skórę. Widzę więc tutaj kompleksowe działanie: na ciało i na zmysły 🙂

Cena: 75 zł/ 250 ml (klik)

IMG_9133

Kompozycja:
  • Masło shea* – nawilża i zmiękcza,
  • Masło kakaowe* – natłuszcza i uelastycznia skórę, łagodzi podrażnienia,
  • Masło oliwkowe* – wygładza i koi,
  • Olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV,
  • Squalane* (z oleju oliwkowego) – nawilża,
  • Ekstrakt z cytryny* – działa ujędrniająco i przeciwzapalnie,
  • Naturalna witamina E* – antyoksydant,
  • Gliceryna roślinna* – nawilża

*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym

Skład masła:

IMG_9149

Peeling do ciała… Ach, peeling. Takiego produktu jeszcze nie widziałam. W olbrzymim opakowaniu znajdziemy drobinki cukru zatopione w mieszance maseł i olejów. Nie trzeba tu ponownie opisywać zapachu – jest taki sam w przypadku całej serii.

Pierwsze użycie było mordęgą. Zrozumiałam natychmiast, co miały na myśli wszystkie kobiety twierdzące, że nie da się go używać. Da się, ale trzeba znaleźć sposób. Ja stosuję go zawsze po kąpieli, na osuszone ciało. Peeling użyty na mokro ślizga się niemiłosiernie, zostaje między palcami i mamy ochotę już tylko go spłukać. Natomiast użyty jako ostatni produkt do kąpieli działa fenomenalnie.

Jak wspomniałam, osuszam ciało i dopiero wtedy zabieram się za jego stosowanie. Oleje i masła sprawiają, że rozprowadza się znakomicie – drobinki cukru nie są bardzo ostre, złuszczają delikatnie, choć odczuwalnie. Główne działanie przypada reszcie składników – po użyciu peelingu nie musicie już stosować żadnego masła/ mleczka/ balsamu – skóra jest wypielęgnowana na najwyższym poziomie. Wystarczy opłukać skórę i delikatnie przyłożyć ręcznik (aby nie zetrzeć warstwy produktu), aby cieszyć się odżywieniem i nawilżeniem.

Cena: 89 zł/ 500 ml (klik)

IMG_9142 Kompozycja:

  • Kryształki cukru trzcinowego*– złuszczają martwy naskórek i wygładzają skórę,
  • Oliwa i masło z oliwek* – wygładzają i koją,
  • Masło shea* – nawilża i zmiękcza,
  • Olej babassu* – uelastycznia, nawilża, jest naturalnym filtrem UV,
  • Masło z awokado* – natłuszcza i regeneruje, chroni przed czynnikami zewnętrznymi, w tym promieniami słonecznymi,
  • Masło kakaowe* – uelastycznia i koi podrażnienia,
  • Wosk pszczeli* – uelastycznia i zmiękcza,
  • Naturalna witamina E* – antyoksydant
*surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym
Skład:

IMG_9146

Domowe SPA – przydatne akcesoria

Domowe SPA – kojarzy się z chwilą dla siebie, dla swojego ciała i zmysłów. Nawet jeśli mamy czas tylko na peeling lub pedikiur, a nie na całą serię zabiegów, to i tak czujemy się świeże, zadbane i kobiece. 

Przedstawię dzisiaj kilka akcesoriów, które domowe SPA czynią szybszym i skuteczniejszym.

IMG_0036

1. Tarka do stóp (Pat&Rub, 25 zł)

Moje stopy zawsze były dość zaniedbane. Nie przywiązywałam większej wagi do ich wyglądu, a kiedy zaczynałam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia – stosowałam krem, który jednak nie pomagał. Dopiero dzisiaj wiem dlaczego – podstawą pielęgnacji stóp jest ścieranie zrogowaciałego naskórka. Żaden krem nie przebije się przez tak szybko i grubo narastający naskórek. Dla szybkiego efektu wypróbowałam rewelacyjne skarpetki peelingujące. Skóra stóp była po nich jak nowa, nie poradziły sobie jednak do końca ze skórą samych pięt. Tutaj z pomocą przychodzi tarka – w kilka minut sprawia, że stopy są jak nowe. Tarka to najlepsza inwestycja w skórę stóp, szczególnie teraz, w letnich miesiącach. 🙂


2. Rękawica Kessa (Organique, ok. 25 zł)

Tradycyjna marokańska rękawica, wykonana z ziarnistej tkaniny. Przepięknie peelinguje ciało – jest dość ostra, ale skuteczna i stosowana na mokro nie zrobi nam krzywdy. Oczyszcza skórę, pobudza krążenie (wspaniały dodatek do walki z cellulitem). Bardzo wygodna w użyciu.


3. Ostra szczotka (Fridge, 55 zł)

Znacie szczotkowanie ciała na sucho? Jeśli nie – najwyższa pora się z nim zaprzyjaźnić. To kolejny sprzymierzeniec w walce z cellulitem i numer jeden wśród zabiegów wygładzających skórę i poprawiających ukrwienie. Pamiętajcie, żeby szczotkowanie wykonywać od dołu do góry, w kierunku serca. Odkąd jej używam, moje rogowacenie mieszkowe zdecydowanie łagodnieje, skóra jest gładsza i wygląda wyraźnie lepiej.

Pat&Rub, Szampon i Odżywka do Włosów Ciemnych

IMG_0073

W produktach Pat&Rub jestem zakochana bez pamięci. Do tej pory używałam głównie maseł i balsamów do ciała, jednak kusi mnie o wiele więcej produktów z ich oferty.

Do pielęgnacji włosów przywiązuję szczególnie dużą wagę, dlatego nie mogłam nie dowiedzieć się, co na ten temat ma do powiedzenia Pat&Rub 🙂

IMG_0078

Szampon zamknięto w niezwykle wygodnej butelce – jest bardzo miękka, więc nie trzeba jej mocno przyciskać, aby wydobyć odpowiednią ilość produktu. Wielki plus również za to, że to tuba, więc w będąc w połowie nie trzeba potrząsać gwałtownie butelką, żeby coś z niej wreszcie wyleciało, ani stawiać „do góry nogami”.

Ponieważ szampon dedykowany jest włosom ciemnym, liczyłam na delikatne pogłębienie koloru, co zresztą obiecuje producent. Nie zauważyłam jednak dużej różnicy w kolorze. Coś tam, gdzieś tam się zmieniło :), ale nie wiem czy to efekt mojego wpatrywania się w lustro z nadzieją na zmianę czy faktyczne działanie szamponu. Mimo tego wiem, że faktycznie działa – ponieważ nie widzę zmiany koloru włosów pod wpływem słońca, co zawsze było moim letnim zmartwieniem. Niedługo zamówię kolejną butelkę i przekonam się o jego dalszym działaniu – zobaczymy co się stanie w okresie jesienno-zimowym.

Działanie pielęgnujące stawia ten produkt wśród najlepszych szamponów, jakich do tej pory używałam. Sprawia, że włosy stają się sypkie, błyszczące, miłe w dotyku. Dobrze się pieni i dobrze oczyszcza – jak widać można się obyć bez SLS 🙂 Brak tego składnika jest dla mnie ważny, ponieważ myję włosy codziennie, a SLS i jego „rodzinka” oczyszczają zbyt mocno na tak częste stosowanie.

Kliknięcie w składnik przekierowuje do strony z jego opisem.

Cena: 49 zł/ 250 ml (klik)

IMG_0079

Odżywka z kolei nie wywarła na mnie dużego wrażenia. Czasem ciężko rozprowadzała się na włosach, „znikała”. Okazała się być jednak bardzo wydajna i po raz pierwszy skończyłam ją w tym samym czasie co szampon. Zdecydowanie lepsze efekty dawała nałożona na mokre włosy, ale przed zastosowaniem szamponu (prawie metoda OMO:)). Delikatnie wspomagała działanie szamponu, ale myślę, że to jemu zawdzięczam wszystkie efekty. Raczej nie kupię już tej odżywki. Zdecydowaną wadą jest tutaj pojemność – o 50 ml mniejsza niż szamponu, którego zużywa się przecież mniej.

Kliknięcie w składnik przekierowuje do strony z jego opisem.


Cena: 59 zł/ 200 ml (klik)

IMG_0086

Pat&Rub udostępnia również możliwość kupienia zestawu szampon + odżywka w niższej cenie. Dla zainteresowanych -> klik!